niedziela, 8 stycznia 2017

FREUD ZNOWU MNIE ZASKOCZYŁ

Niedawno pisałam o beletryzowanej biografii Zygmunta Freuda, którą napisał Irving Stone. Powieść ukazywała wielką osobowość człowieka, który opracowała podwaliny dla psychologii jako nauki. Na kartach książki śledziłam jego żmudne badania, stawianie hipotez i poszukiwanie sojuszników, którzy nie tylko rozumieliby i głosili jego poglądy, ale również potrafiliby je wykorzystać w pracy z pacjentami. Odrzucenie, którego doświadczył, wpędzało go w stany depresyjne i tu pojawia się inna powieść poddająca w wątpliwość tę teorię.

Moją uwagę przykuł tytuł: Kochanka Freuda. Byłam bardzo zaciekawiona, ile prawdy kryje się w powieści, dlatego zaczęłam ją czytać od końca i na początek zapoznałam się z uwagami autorek. Tak bardzo do mnie przemówiły, że zdecydowałam się przeczytać całość.

Powieść ukazuje marzenia, pragnienia i słabości Freuda, ale przede wszystkim jego ludzkie oblicze, w którym pożądanie wobec szwagierki przeplata się z przyziemnymi obowiązkami rodzinnymi i brakiem satysfakcji z pożycia intymnego z żoną. 

Kochanka Freuda jest mocno zakorzeniona w realiach, dlatego bez problemu przekonuje do teorii o romansie psychologa ze szwagierką, która mieszka w jego domu ponad czterdzieści lat, dając mu miłość, wsparcie, ale przede wszystkim stając się powiernicą snutych przez niego teorii naukowych. 

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi czytać o silnych i niepokornych kobietach, które nie boją się łamać konwenansów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)