wtorek, 5 stycznia 2016

KSIĄŻKA CZY FILM?

Właściwie nie przypominam sobie sytuacji, gdzie film bardziej mnie zafascynował niż książka. Może dlatego, że jestem zagorzałym i nieuleczalnym molem książkowym. 

Powiem szczerze, że od dawna film, który powstał na podstawie powieści, traktuję jako zupełnie inne dzieło. Kiedyś każde odstępstwo od pierwowzoru bardzo mnie frustrowało, dzisiaj już nie mam z tym problemu. Każdy twórca ma prawo do własnej interpretacji i dlatego świat wciąż zadziwia, a pomysły zdają się być niewyczerpane.

3 komentarze:

  1. Ja też należę do moli książkowych :-)
    Uwielbiam wcielać się w rolę głównego bohatera … przeniknąć w ten świat magii :-)
    Niemniej jednak skuszę się czasem na film napisany na podstawie powieści … ot tak.
    Życzę dalszysz sukcesów i tysiąca pomysłów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i za wpis. Cieszę się, że mamy tyle wspólnego. Ja również nie stronię od adaptacji filmowych, choć wiem, że jestem wobec nich bardziej wymagająca, bo mam swoje oczekiwania po przeczytaniu książki.

      Usuń
  2. Ja też należę do moli książkowych :-)
    Uwielbiam wcielać się w rolę głównego bohatera … przeniknąć w ten świat magii :-)
    Niemniej jednak skuszę się czasem na film napisany na podstawie powieści … ot tak.
    Życzę dalszysz sukcesów i tysiąca pomysłów :-)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)