wtorek, 16 lutego 2016

JAK TO JEST MIEĆ SOBOWTÓRA?

Właśnie skończyłam czytać powieść Tess Gerritsen pt: "Sobowtór". Główna bohaterka wraca z pięknego Paryża, gdzie miała ochotę pozostać na zawsze, i na podjeździe przed swoim domem spotyka kobietę łudząco podobną do siebie. Problem w tym, że dziewczyna właśnie została zastrzelona, a główna bohaterka nie podejrzewała, że miała rodzeństwo.

Zgrabnie nakreślona historia z wieloma zwrotami akcji bardzo mnie zaciekawiła, choć muszę przyznać, że niekiedy szczegółowe opisy sekcji zwłok kolejnych denatów najzwyczajniej w świecie pomijałam, bo wydawały mi się zbyt drastyczne...

Czasem zdarza się, że odnajdujemy swojego sobowtóra w osobie, która nie jest z nami spokrewniona, a mimo to podobnie myśli, czuje, ocenia świat. Czy to zbieg okoliczności, że tyle nas łączy, choć mamy różne DNA? Na pewno jest nam łatwiej przeżyć w dżungli, jaką niewątpliwie jest życie. Otrzymujemy wówczas wsparcie i możliwość dzielenia się własnymi poglądami bez obawy o to, że zostaniemy  źle zrozumiani, wyśmiani czy zignorowani.

Swoją drogą ciekawe, jak to jest, gdy ma się sobowtóra, czyli osobę, która fizycznie wygląda dokładnie tak samo, jak my...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)