Dawno nie miałam takich problemów z "wczytaniem się" w książkę, a rzecz dotyczy wielokrotnie zachwalanej przez Czytelników Srebrnej Zatoki Jojo Moyes. Dwa razy chciałam ją odłożyć, bo nie mogłam przebrnąć przez długie opisy australijskiego wybrzeża i pracy wielorybników. Jak dla mnie, wątek rozwijał się zbyt wolno i to mnie dobijało.

Na szczęście moja wytrwałość zwyciężyła i po setnej stronie powieść mnie pochłonęła. Wzruszająca historia pokaleczonej przez życie bohaterki, która uciekła na wybrzeże, by chronić swoją córkę przed człowiekiem, który je niszczył. Nieoczekiwanie kobieta spotyka mężczyznę swojego życia i kiedy wszystko wskazuje na to, że wreszcie pokonali przeciwności losu, pojawia się dawna narzeczona, która chce odzyskać chłopaka i bezwzględnie do tego dąży.
Niewątpliwie powieść mnie wzruszyła. Zwroty akcji trzymały w napięciu, dlatego czekałam na rozwój sytuacji. Oczywiście wiem, że Czytelnik lubi happy end, ale ja wolę niedopowiedzenia. To pozwala mi wracać pamięcią do książki i wymyślać różne scenariusze zakończenia. To sprawia, że powieść długo żyje w mojej świadomości.
Idąc tym tropem, staram się podobnie budować swoje powieści, gdyż zależy mi na tym, żeby powieść zapadła w pamięci Czytelnika :)
Komentarze
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli po swojej wizycie pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)