piątek, 28 kwietnia 2017

ZIMNY NOS

Właśnie zbliża się długi weekend, a ja tak sobie siedzę i zastanawiam się, o czym by tu napisać, bo kto będzie czytał moje dywagacje, gdy czas nagli, by rozpalić grilla, wypucować rower i skoczyć nim za miasto. Też miałem taki plan, ale pogoda mnie pokonała i sprawiła, że zamiast rozniecać żar pod rusztem grilla, rozpaliłam w kominku, bo dłonie mi zgrabiały, zanim jeszcze usiadłam do laptopa, a mózg zdaje się pracować na ostatnim wydechu - zimnym jak arktyczny lód. 

O zgrozo, przecież maj za pasem, a ja wciąż marznę! I jak mam być twórcza, gdy nos mi zamarza - a gorąca herbata tak szybko stygnie, że gdy dopijam ją do końca, to jest już lodowata. A może to ja jestem zbyt powolna... Może gdybym pisała 100 znaków na minutę, a nie w 15, to palce płonęłyby mi, ledwie dotykając klawiatury. Tylko jak je zmusić do większego (o 15 razy - to trochę dużo) wysiłku - to jest fundamentalne pytanie. Zastanawiam się też, czy potrafiłabym tak szybko wymyślać wydarzenia. Żeby tylko mózg się nie zbuntował i nie odmówił mi posłuszeństwa... 

W każdym razie na dwór nie wystawiam nosa, ale w domu też trudno mi się zabrać do pisania i co z tym zrobić? Jak żyć panie premierze?

3 komentarze:

  1. Tak czytam Pani wpis i mam wrażenie, że to o mnie. Zmarźluch ze mnie straszny!
    Na grilla za zimno, zapowiada się chłodny i deszczowy weekend w Polsce, więc kominek i ciepła herbata jak najbardziej się przyda :) ja niestety kominka nie mam, ale za to wszędzie po domu chodzę z termoforem "w ubranku" z Sówką.

    Pozdrawiam i życzę cieplejszych dni.

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i również życzę słońca :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)