czwartek, 26 października 2017

"MARZENIA KALINY" - O LENIE

 ROZDZIAŁ VI (fragment, s.247)


Kilka manekinów prezentowało jednoczęściowe kostiumy kąpielowe. Lena z zainteresowaniem popatrzyła na ich ceny i zrozumiała, dlaczego jej ówcześni opiekunowie tak bardzo się na nią wówczas wściekali.
– Może ten byłby dobry? – zaproponował Adam.
– Jakiego rozmiaru potrzebujesz? – zapytała ekspedientka, która wyglądała, jakby od dawna powinna być na emeryturze.
– Nie wiem – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
– Spróbujmy z rozmiarem „S” – włączył się Adam.
– Tata pewnie ma rację. – Kobieta podała jej kostium. – Ale gdyby był za duży, to mamy ten sam model w rozmiarze „XS”. (...)
– Pasuje? – usłyszała głos kobiety. – Podać mniejszy?
– Wszystko w porządku. Zaraz wychodzę.
– Zapakować? – spytała kobieta, składając kostium.
– Nie, zaraz i tak będzie potrzebny – odezwał się Adam, wyjmując portfel. – Ile płacę?
– Klapki też doliczyć? – Ekspedientka kuła żelazo, póki gorące.
– Oczywiście – Adam położył na kontuarze dwa banknoty stuzłotowe.
– Bardzo proszę – odparła kobieta, wydając kilka monet reszty.
– Udanej zabawy. To pewnie prezent na Dzień Dziecka?
Grymas na twarzy Adam był oczywisty. Zamiast odpowiadać, wziął za rękę Lenę, która zdobyła się na głupkowaty uśmiech, i obydwoje wyszli na zewnątrz.
– Co za babsztyl – zdenerwował się, idąc w stronę kasy biletowej. – Jaka wścibska ropucha.

2 komentarze:

  1. Tym postem spowodowała Pani to, że jeszcze bardziej Nie mogę doczekać się lektury.;)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na to właśnie liczyłam. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)