poniedziałek, 1 stycznia 2018

NOWOROCZNE REFLEKSJE

Tak się czasem zastanawiam, ile autora jest w autorze? Głupie? może... Kiedy zaczynałam pisać, nie chciałam mówić o sobie. Wolałam oddać głos moim bohaterom. Ja po prostu za nimi stałam, z boku obserwując, dokąd to wszystko mnie zaprowadzi. I trochę jestem zdziwiona...

WYOBRAŻENIA AUTORA































Sądziłam, że najważniejsza jest opisywana historia i bez znaczenia jest to, czy mnie akurat boli głowa, czy ktoś mi zaszedł za skórę, a mój pies pogryzł moje ulubione kapcie. Książka tego w żaden sposób nie ma prawa pokazać, chyba że jest to element fabuły. Dlaczego? Bo to dwa różne światy i moje życie prywatne jest zamkniętym światem, w którym owszem goszczą bohaterowie literaccy, jednak najważniejsze jest dla mnie, aby moja przestrzeń życiowa dawała mi swobodę i nie była na pokaz. Nie chcę dzielić się każdym wydarzeniem z mojego życia, bo to jest zarezerwowane dla najbliższych. Dzięki temu mogę czuć się swobodnie i nie myśleć o tym, że coś muszę. Przez takie podejście pewnie dużo tracę, bo teraz nie wystarczy pisać. Teraz trzeba "żyć na oczach" innych, stale odsłaniając siebie w mediach społecznościowych, czyli żyć dla innych. A co z własnym życiem?

Może to za trudny temat jak na pierwszy dzień nowego roku, ale od jakiegoś czasu chodziło to za mną, dlatego piszę. Mam nadzieję, że Czytelnicy mojego bloga zrozumieją mnie trochę bardziej i będą widzieć, dlaczego w tym miejscu głownie piszę o książkach i towarzyszących temu moich odczuciach, które czasem prowokują do szerszej dyskusji na tematy społecznościowe.


Na koniec wszystkim życzę, by wierzyli w to, co robią i nie porzucali raz obranej drogi, jedynie ją modyfikowali. 

4 komentarze:

  1. Nie jestem pisarzem, ale wiele lat byłam nauczycielem w małym miasteczku, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą i nie potrzebują do tego facebooka. Wiem, że moje życie prywatne jest ściśle powiązane z zawodem, który wykonuję. I wydaje mi się, że w czasach socialmediów nie da się już zupełnie oddzielić życia prywatnego od zawodowego. Wiem, że wszystko, co opublikuję może zostać znalezione przez moich uczniów, więc piszę tylko to, co nawet dzisięciolatkowie mogą przeczytać ;) Z drugiej strony, przez socialmedia nawiązuję z uczniami relacje, które pozwlają mi lepiej ich zrozumieć.
    Ograniczona prywatność to koszt, jaki ponosi się, będąc popularnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde działanie ma swoje jasne i ciemne strony :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Właśnie o to chodzi, że w naturze człowieka leży "podglądanie" życia innych. Kiedyś wystarczyło okno albo ławka przed blokiem, by obserwować sąsiadów, teraz mamy FB. Ponadto autorzy są ekshibicjonistami w pewnym tego słowa znaczeniu, więc od czasu do czasu jakiegoś rąbka tajemnicy mogą uchylić. Ważne, żeby robić to z głową (i z umiarem). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten umiar jest najważniejszy i z tym przesłaniem ruszam w nowy rok, Aniu ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)