wtorek, 20 lutego 2018

AUTOR VS PREMIERA

Pewnie wielu Czytelników zastanawiało się choć przez chwilę nad tym, co czuje autor w chwili premiery swojej książki. Jeśli jesteście w tej grupie, to zaraz postaram się Wam wyjaśnić.

PREMIERA POWIEŚCI











Kiedy wydawnictwo wyznacza datę premiery, wówczas wydaje mi się, że to mnóstwo czasu i nie mogę się doczekać tego dnia. Najpierw na wdechu czekam na propozycję okładki. A kiedy ją otrzymuję, to zastanawiam się, czy ona jest w stanie przyciągnąć wzrok czytelnika. Jak już sobie przetłumaczę, że na pewno komuś się spodoba i powinnam zaufać ludziom, którzy się na tym znają, to zaczyna się kolejny etap: współpraca z redaktorem i korektorem. 

I w tym miejscu stykają się różne szkoły, czyli sposób podejścia do tematu, umiejętności warsztatowe i wrażliwość. To naprawdę intrygujący moment, bo można się wiele nauczyć od fachowców. Przydaje się też sztuka kompromisu, gdyż czasem trudno zrezygnować z jakiegoś epizodu czy akapitu, a redaktor właśnie na to nalega. Ale gdy się dochodzi do porozumienia, wówczas jest duma.

Kiedy książka wędruje do drukarni, wtedy nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Mam wiele pomysłów, które mi chodzą po głowie i mam ochotę zacząć pisać coś nowego, ale jednocześnie obawiam się, że kiedy przyjdzie czas na promocję tej książki, na której za moment wyschnie farba drukarnia, to zabraknie mi na to czasu. Dlatego czekam na premierę, szybko przebierając nogami.

W dniu premiery jest d u m a odmieniana przez wszystkie przypadki :)

A później wszystko powraca do normy...

27 lutego premiera Pragnień Elżbiety. Kolejna część sagi MAŁE TĘSKNOTY też już leży w wydawnictwie, zatem czas zacząć szukać nowych pomysłów. Jeszcze tylko tydzień... I ruszam dalej! I to jest w pisaniu najciekawsze, że nigdy nie ma końca...

5 komentarzy:

  1. Nie czytałem jeszcze pierwszej części, ale zrobiłam to celowo. Nigdy nie lubię czekać na kontynuację jakiejś historii, dlatego teraz mam w planach przeczytać obie części naraz, kiedy tylko uda mi się zdobyć tom drugi.')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, bo też tak mam z czytaniem sagi. Nie lubie czekać na ciąg dalszy. Pozdrawiam serserdecz

      Usuń
  2. Och,nie wiem jak znosisz ten poziom ekscytacji. Ja bym miała zawał co pięć minut :) Ale może kiedyś jak się odważę, poczuję to na własnej skórze :D Anetko, życzę Ci wszystkiego najlepszego i by Twoje książki zgromadziły taką rzeszę fanów, na jaką zasługują ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadwrażliwość nie jest wskazana w przypadku autora książek ;) Najważniejsza jest cierpliwość, a tej mi akurat najbardziej brakuje, więc wyobraź sobie, co przeżywam....

      Usuń
    2. Cierpliwość to również moja pięta Achillesowa :D Doskonale mogę sobie to wyobrazić :D

      Usuń

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)