piątek, 29 grudnia 2017

PODSUMOWANIE 2017 ROKU

Koniec roku skłania do podsumowań, więc i ja poddałam się natchnieniu i postanowiłam przeprowadzić mały rozrachunek osiągnięć i porażek w 2017 roku. Nie ma tego aż tak dużo, więc bez obaw, że dużo czasu zajmie Wam czytanie ;)

W ubiegłym roku udało mi się wydać dwie powieści. W moim przypadku to sukces, bo dotychczas średnia to jedna powieść na rok. W sieci uczuć wydałam wraz z wydawnictwem Videograf na początku sierpnia i choć sądziłam, że latem nikt nie ma czasu na czytanie książek, myśląc tylko o urlopie, to mocno się pomyliłam i powieść spotkała się z przychylnym przyjęciem czytelników. Powędrowała nawet zagranicę, gdyż właśnie ten temat poruszyłam, skupiając się na ukazaniu życia Polaków na emigracji. Ich problemach, z którymi muszą sobie poradzić z daleka od ojczyzny i bliskim im osób.

W październiku miała premierę pierwsza część sagi Małe tęsknoty, zatytułowana Marzenia Kaliny. Wraz z nową powieścią zmieniłam wydawnictwo, co dla każdego autora jest sumą wielu niewiadomych, choć jednocześnie motywuje do wytężonej pracy i ciągłych poszukiwań nowych rozwiązań. Mam nadzieję, że udało mi się sprostać wszystkim oczekiwaniom. A gdy piszecie o książce, twierdzicie, że trafiła do Waszych serc, co jest dla mnie największą radością i spełnieniem.


W tym roku gościłam też na łamach lokalnej prasy. To niesamowite uczucie, bo nagle przestałam być anonimową osobą, która siada w swojej garderobie i wieczorami zamiast oglądać tasiemcowe seriale po prostu pisze...

To jest dla mnie nowe doświadczenie. Siadając do pisania, miałam nadzieję, że moja praca skończy się na etapie pisania książki. Jakże się myliłam. Równie dużo czasu, a może nawet więcej trzeba poświęcić na promocję. Spotkania z Czytelnikami to ogromna dawka adrenaliny i motywacja do dalszej pracy. Marzę o tym, by kiedyś nastał czas, że będę mogła zająć się tylko i wyłącznie pisaniem. Póki co jest to nierealne, dlatego nawet gdybym chciała więcej wydawać, to fizycznie nie jestem w stanie. Musi więc zostać tak jak jest, co nie znaczy, że się poddałam i odpuściłam w tym względzie...



Wniosek jest z tego taki, że nie tylko trzeba o czymś marzyć, ale też robić wszystko, żeby te marzenia miały szansę się ziścić, czego sobie i Wam serdecznie życzę w nowym roku 2018. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)