Dzisiaj proponuję przeczytanie dość zabawnego fragmentu powieści "Wiosna w Ciechocinku" o tym, jak doświadczona kuracjuszka poucza Ilonę, dla której pobyt w sanatorium jest czymś zupełnie nowym i nie do końca rozumie ideę takich wyjazdów.
"– Władek zaprosił nas na tańce – obwieściła Agnieszka, kiedy
wracały z kolacji.
– A czy ty przypadkiem nie byłaś w kinie z Andrzejem? – Ilona
spojrzała na towarzyszkę spod przyciemnionych tuszem rzęs, bo chociaż podczas
pakowania kosmetyczki na wyjazd nie chciała zabrać żadnych kolorowych
kosmetyków, to ostatecznie włożyła maskarę i błyszczyk. Teraz, widząc ilość
makijażu nakładanego co rano przez współlokatorkę, uznała, że nie może wyglądać
jak bida z nędzą i powinna równać do zadbanej seniorki.
– I cóż w tym złego? – Agnieszka prychnęła, zaskoczona.
– Władzio lepiej tańczy i ma tyle niespożytej energii, że za
każdym razem schodzę z parkietu jak dętka. Dlatego zaproponowałam, że pójdziemy
we dwie i wtedy go obtańcujemy.
– Wolę zostać i poczytać.
– Słońce, czytanie jest dla ramoli, a ty jesteś za młoda,
żeby nie korzystać z życia – wyrecytowała z prędkością karabinu maszynowego. –
W domu masz czas na takie uciechy?
Ilona zmarszczyła czoło, bo jej myśli natychmiast
pogalopowały do Skierniewic. Codzienność niekiedy dawała jej w kość tak mocno,
że gdy kładła głowę na poduszce, to wciąż jeszcze słyszała przykre słowa
wypowiadane przez córkę.
– Na czytanie też mi go brakuje – szepnęła matowym głosem.
Popardowska odruchowo przyciągnęła matkę nastolatki do
pulchnych piersi i przez chwilę tak trwały. Sama już dawno pozwoliła swemu
potomstwu wyfrunąć z gniazda i choć bardzo tęskniła za ich radosnym
szczebiotaniem czy kłótniami o nic, szybko pojęła, że to nareszcie czas dla
niej i teraz powinna zacząć rozpieszczać siebie.
– Tym razem ci odpuszczam, ale przed końcem turnusu musisz
się z nami wybrać na dancing – zastrzegła. – Znasz powiedzenie, że turnus mija,
a ja niczyja? – Odsunęła się o krok i wbiła świdrujący wzrok w rozmówczynię,
czekając na jej reakcję.
– Nie przyjechałam tu po faceta. – Ilona się ożywiła.
– Moja droga, młoda jesteś, więc posłuchaj doświadczonej kuracjuszki
– zaczęła, ale widząc przemykające po korytarzu osoby, otworzyła drzwi i
wprowadziła koleżankę do pokoju.
– Nikt tu nie przyjeżdża, by znaleźć miłość życia, ale by spędzić
czas w sympatycznym towarzystwie."
"Wiosna w Ciechocinku" tom II serii "CZTERY PORY ROKU" Aneta Krasińska
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli po swojej wizycie pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)