Na zachętę publikuję pierwszy krótki fragment powieści z cyklu "Cztery pory roku" z serii sanatoryjnej, którą zdążyliście już poznać i polubić, a mnie nazwaliście Ambasadorką Turystyki Uzdrowiskowej, z czego niezmiernie się cieszę.
"Ożywczy
prysznic przyniósł jej ulgę, choć nie poprawił nastroju. Przebrana w dżinsy z
szerokimi nogawkami i pasiastą bluzkę opinającą jej wysportowane ciało, udała
się do gabinetu lekarskiego. Najpierw została przyjęta przez pielęgniarkę.
Podwyższone ciśnienie nie dziwiło. Wszak poziom stresu nie malał od kilku dni.
Potem odbyła miłą pogawędkę z doświadczoną lekarką, która doradziła jej, by w
pierwszej kolejności zadbała o ciało, bo wtedy i głowa odpocznie. Zaproponowała
jej kąpiele borowinowe, bicze szkockie i masaże na łóżku wodnym.
–
Ale przede wszystkim niech pani dużo spaceruje i poznaje nasze miasteczko, bo
wiem, że przyjechała pani tu pracować – stwierdziła na koniec lekarka. – Niech
ta praca jednak nie zajmie pani całego czasu, bo mamy tu wiele pięknych miejsc
wartych zobaczenia, jak również mnóstwo ciekawych historii do poznania.
–
Pewnie wysłuchała pani niejednej takiej opowieści i niejedno złamane serce zostało
w ośrodku – zażartowała Paulina, choć nie uniknęła kpiny w głosie.
Siedząca
po drugiej stronie biurka kobieta spojrzała na nią zza szkieł i zmarszczyła
brwi.
–
Serce i głowę można stracić w każdym wieku, jeśli tylko człowiek ma odwagę
otworzyć się na drugą osobę.
Paula
zmarkotniała po tych słowach. Może i nie tryskała radością jak pozostali
kuracjusze, ale miała swoje powody. I na pewno nie przyjechała tu po to, by
szukać porywów serca. Dość się nasłuchała od znajomych matki, które bywały w
takich ośrodkach i niejedno widziały. Dzięki nim i ona miała wyobrażenie o tym
miejscu i może dlatego nie pojmowała fenomenu programu telewizyjnego, o którym
miała napisać artykuł. Zbyt dobrze znała realia, by nie wiedzieć, jak powstają
takie produkcje i ile jest w nich prawdy. A teraz miała się przyczynić do tego,
by pokazać wyimaginowany świat kuracjuszy wyruszających na poszukiwania
miłości. Wiele w życiu widziała i coraz mniej zdarzeń mogło ją zaskoczyć, ale
to nie oznaczało, że ot tak godziła się z nimi. A teraz będzie musiała odłożyć
swój sposób myślenia i wejść w inne buty. Miała tylko nadzieję, że się nie
potknie i nie nabawi bólu kręgosłupa, bo wtedy żadne zabiegi nie pomogą."
"Jesień w Krynicy-Zdroju"

Komentarze
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku, dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli po swojej wizycie pozostawisz tu kilka życzliwych dla mnie słów :)