niedziela, 30 kwietnia 2017

PISANIE DO SZUFLADY

Czasem czytam wywiady z pisarzami, którzy mówią, że zanim wydali swój pierwszy tekst, najpierw długo pisali i jeszcze dłużej przechowywali go w szufladzie, nikomu nie pokazując swoich "wypocin". W takim razie ja jestem dziwna!

Po napisaniu pierwszego rozdziału "Finezji uczuć" natychmiast wręczyłam go, a w zasadzie wepchnęła go w ręce mojego męża i delikatnie, acz sugestywnie "poprosiłam", żeby zechciał przeczytać. A i owszem zechciał - pewnie też był ciekawy, co znowu wymyśliłam, by nie ślęczeć przed telewizorem wpatrując się w głupawe paradokumenty, o których walorach artystycznych, grze aktorskiej - to za duże słowo, prymitywnej tematyce - raczej nie ma co dyskutować.

Przeczytał i powiedział: Pisz dalej. To pisałam i pisałam, i pisałam. Trochę się już tego nazbierało i teraz grzecznie leży (nie w szufladzie, a w komputerze) i czeka na swoją kolej.

Jak tak patrzę na to moje pisanie z perspektywy czasu, to rzeczywiście preludium byłoby prowadzenie bloga. Wtedy nie wpadłam na ten pomysł, ale teraz nadrabiam zaległości. I jeśli ktoś mi powie, że to proste, to nie ręczę za siebie. 

Dopiero uczę się tego i wiem, że mam jeszcze sporo do nadrobienia, dlatego tez słucham podpowiedzi i uwag od blogerek, które robią to od lat. 

Dalej dziewczyny, powiedzcie mi o czym chcecie czytać na moim blogu???



piątek, 28 kwietnia 2017

ZIMNY NOS

Właśnie zbliża się długi weekend, a ja tak sobie siedzę i zastanawiam się, o czym by tu napisać, bo kto będzie czytał moje dywagacje, gdy czas nagli, by rozpalić grilla, wypucować rower i skoczyć nim za miasto. Też miałem taki plan, ale pogoda mnie pokonała i sprawiła, że zamiast rozniecać żar pod rusztem grilla, rozpaliłam w kominku, bo dłonie mi zgrabiały, zanim jeszcze usiadłam do laptopa, a mózg zdaje się pracować na ostatnim wydechu - zimnym jak arktyczny lód. 

O zgrozo, przecież maj za pasem, a ja wciąż marznę! I jak mam być twórcza, gdy nos mi zamarza - a gorąca herbata tak szybko stygnie, że gdy dopijam ją do końca, to jest już lodowata. A może to ja jestem zbyt powolna... Może gdybym pisała 100 znaków na minutę, a nie w 15, to palce płonęłyby mi, ledwie dotykając klawiatury. Tylko jak je zmusić do większego (o 15 razy - to trochę dużo) wysiłku - to jest fundamentalne pytanie. Zastanawiam się też, czy potrafiłabym tak szybko wymyślać wydarzenia. Żeby tylko mózg się nie zbuntował i nie odmówił mi posłuszeństwa... 

W każdym razie na dwór nie wystawiam nosa, ale w domu też trudno mi się zabrać do pisania i co z tym zrobić? Jak żyć panie premierze?

niedziela, 9 kwietnia 2017

POLECAM KSIĄŻKĘ Z PRZESŁANIEM


Za wyjątkową i godną polecenia uważam powieść pt.: „Inny chłopiec” Willy’ego Rassella, która stała się dla mnie inspiracją do wnikliwego szukania przyczyn ludzkiego działania oraz do tego, by nie oceniać drugiego człowieka zbyt pochopnie. 

Jest to rewelacyjna powieść pokazująca, jak mało potrzeba do tego, aby zniszczyć ludzkie życie. Choć zazwyczaj nie wracam do książek, które już przeczytałam, to w przypadku tej powieści zrobiłam wyjątek i szczerze przyznam, że za drugim razem zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, a tytułowy chłopiec, który przez wszystkich uważany jest za tępego, dla mnie jest kimś wyjątkowy, kto nie boi się wyrażać własnych myśli, pragnień i dążeń.

niedziela, 2 kwietnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: MARZENIA, PRAGNIENIA I SŁABOŚCI

Człowiek jest skomplikowaną istotą i wiele jego zachowań wciąż zaskakuje, czasem nawet jego samego. Ważne, aby umieć wybrnąć z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nie raniąc innych, a później wyciągnąć z tego właściwe wnioski, by w przyszłości nie popełniać tych samych błędów.


Moi bohaterowie nie zawsze potrafią analizować sytuację i nie popełniać tych samych błędów, dlatego popadają w tarapaty, przez co dają Czytelnikom powód do zastanowienia się nad własnym postępowaniem...