niedziela, 28 maja 2017

SNY I ICH WYMOWA

Niektórzy ludzie uważają, że sny należy interpretować, gdyż mają one wpływ na nasze życie, inspirują do działania, czasem ostrzegają przed złym losem czy pokazują nam, o czym tak naprawdę marzymy. Postanowiłam wykorzystać ten motyw w swojej najnowszej książce.

Powieść W sieci uczuć opowiada o losach głównej bohaterki - Kamili, w której życiu istotną rolę odgrywają sny. To one determinują ją do podejmowania różnych, czasem zaskakujących i niezrozumiałych dla otoczenia decyzji. Bohaterka czasem zaskakuje bezradnością czy uległością. Te sny są dla niej rodzajem rozmowy z głęboko ukrytym alter ego, które dopiero wtedy ma szansę ujawnić się i skłonić ją do podjęcia zmagania z rzeczywistością, która często ją przeraża.

piątek, 19 maja 2017

WIOSNĄ O "MROZIE" M. CISZEWSKIEGO

Choć za oknem cudowne słońce, rzec można, że upał, ja wbrew logice wzięłam do ręki powieść Marcina Ciszewskiego pt.: "Mróz" i w zasadzie nie potrafiłam jej odłożyć na bok. Jeśli to robiłam, to na chwilę i z zamiarem jak najszybszego powrotu do niej. Ostatnio mam szczęście do książek, które naprawdę potrafią mnie poruszyć i zaciekawić.

To pierwsza z książek tego autora, którą przeczytałam i żałuję, że wcześniej na nią nie trafiłam. Powieść jest doskonale napisana. Autor posługuje się krótkimi zdaniami. Często samymi równoważnikami. Świetnie kreśli sylwetki bohaterów i kreuje nastrój. Potrafi też zaskakiwać. W zasadzie od pierwszej aż do ostatniej strony umiejętnie przykuł moja uwagę. To ogromna zaleta, zwłaszcza w powieściach sensacyjnych, które lubię czytać.

Co do samych wydarzeń opisanych w powieści i politycznych zawiłości to faktycznie dość przerażające i lepiej, żeby nie miały miejsca, jednak ta ich oryginalność sprawia, że uruchomiła się moja wyobraźnia i zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby...

Nie chcecie wiedzieć, co wymyśliłam, a może ten pomysł wykorzystam pisząc kolejną powieść... Kto wie. 

Jedno jest pewne. Powieść warta przeczytania :)

niedziela, 14 maja 2017

CZYTANIE TO NUDA?

Jak co roku pojawiają się nowe doniesienia medialne o tym, jak nasze społeczeństwo czyta książki. 

Poznaliśmy najnowsze wyniki badań czytelnictwa opublikowane przez Bibliotekę Narodową. Jak wynika z raportu, w 2016 r. jakąkolwiek książkę przeczytało 37% Polaków w wieku co najmniej piętnastu lat. (instytutksiazki.pl)

Badania nie napawają optymizmem, dlatego postanowiłam dotrzeć do źródła. Zapytałam młodzież, co lubi czytać. Niektórzy popatrzyli na mnie, jak na kosmitkę, która pyta o drogę na Marsa, inni zniecierpliwieni opuścili wzrok, jakby tylko czekali na to, aż zmienię temat i zapytam o najlepszy paradokument ostatnio emitowany w TV. Jedynie kilka osób nawiązało ze mną kontakt wzrokowy, czekając aż się do nich zwrócę. Ośmielona tym faktem, spytałam, która z czytanych książek najbardziej ich zaciekawiła. Odpowiedź była zadziwiająco krótka: ŻADNA. 

Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę, dlatego dopytywałam o powody i jak się okazało, było ich niewiele: zbyt długa treść, mało akcji i wątki miłosne. I jak to ugryźć?

Młodzież, która ma coraz większy problem z wyrażaniem uczuć, nie lubi czytać o miłości. Treść jest zbyt długa, bo wymaga skupienia i zaangażowania wielu skomplikowanych procesów myślowych, a to już wysiłek, którego nie chcą, a może już nie potrafią podjąć. Trudno, by książka była naszpikowana scenami akcji, bo każdą z nich trzeba precyzyjnie opisać, by Czytelnik mógł ją sobie dobrze wyobrazić, więc autor ma dylemat, czy lepiej zrezygnować z długich opisów, czy z dialogów, które ożywiają i uwiarygodniają postać. 

W dobie tak szybkiego rozwoju kultury masowej trudno jest z niej zrezygnować, by się skupić na czytaniu, które być może niedługo będzie zarezerwowane dla wybranych...


niedziela, 7 maja 2017

E-BOOK VS. PAPIER

W czasach, kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z książkami, nawet nie podejrzewałam, że technologia pójdzie tak daleko i będzie można czytać, nie dotykając papieru. 

W dzieciństwie często chorowałam i dlatego zostawałam w domu, wtedy rozkładałam na łóżku książki i czytałam je lalkom, później zakładałam im karty i bawiłam się w bibliotekę. Kolorowe okładki, czasem pożółkły papier sprawiały, że książka kojarzyła mi się z jakąś tajemnicą, zagadka, światem marzeń.

Wspominam to z sentymentem w świecie, gdzie słowo pisane dla niektórych nie ma żadnej wartości, ale wracając do e-booków, to są świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie maja miejsca, żeby przechowywać książki. Poza tym łatwiej nosić jeden niewielki czytnik, niżeli książkę, czasem grubą, która nie mieści się do eleganckiej torebki na ramię. Świetnie, że są i takie możliwości techniczne.

Ja jednak wyrosłam na starej szkole i cenię sobie papier, którego można poczuć dotyk i zapach. Uwielbiam książki nowe, prosto z drukarni pachnące farbą i czekające na to, aż to ja je wezmę w dłonie. Też tak macie?