piątek, 30 grudnia 2016

ŻYCZENIA NOWOROCZNE

Drodzy Czytelnicy,

w nadchodzącym 2017 roku życzę Wam samych fantastycznych chwil 
w towarzystwie niesamowitych książek, 
które na długo zapadną w waszej pamięci i sprawią, 
że świat stanie się piękniejszy, 
a rzeczywistość nigdy Was nie przytłoczy.


czwartek, 29 grudnia 2016

NOWOROCZNA NIESPODZIANKA

Z Nowym Rokiem nowa powieść. W połowie czerwca przewidziana jest premiera powieści W sieci uczuć. Już dzisiaj zaprezentuję Wam, jak będzie wyglądać jej okładka. Mam nadzieję, że nie wzbudzi tylu kontrowersji, jak to było w przypadku Finezji uczuć. 

Podobno każda kolejna okładka jest coraz lepsza. Też tak sądzicie?

poniedziałek, 26 grudnia 2016

CZASEM WARTO SIĘ ZATRZYMAĆ...

Pamiętacie, kiedy pisałam o powieści Sary MacDonald Muzyka fal, która mnie urzekła? Teraz sięgnęłam po drugą jej powieść zatytułowaną Chodź ze mną. Liczba stron rzeczywiście przyprawiła mnie o zawrót głowy. Raczej nie mam tyle czasu, by czytać ponad pół tysiąca stron, ale spróbowałam, mając w zanadrzu krótki urlop.

Zdenerwowałam się już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, który, według mnie, zdradzał całą fabułę, a później spodziewałam się jedynie retrospekcji. Kolejne rozdziały czytałam z niezadowoleniem i brakiem wiary, że coś mnie jeszcze zaskoczy i zaciekawi. Ale nie odpuściłam, przekręcając kolejne strony. 

Przyznam, że powieść mnie oczarowała ciekawą fabułą, świetnie skonstruowanymi postaciami Jenny i Ruth, które kiedyś były najlepszymi przyjaciółkami, ale los z nich zadrwił i niespodziewanie ich przyjaźń została zburzona niczym domek z kart. Po latach nieoczekiwanie bohaterki znowu się spotykają, a syn Ruth - Adam staje się łącznikiem między dwiema kobietami, które walczą o jego zainteresowanie, a może miłość... 

Powieść pokazuje pustkę, zwątpienie, strach po stracie najbliższych, bez względu na to, czy umierają, czy opuszczają nas z różnych innych względów. 

To wzruszająca historia młodych ludzi, którzy czasem zbyt "szybko żyją", by docenić szczęście z bycia razem i czerpać z tego pełnymi garściami... Czasem warto się zatrzymać i po prostu przytulić do człowieka, z którym dzielimy życie...

piątek, 23 grudnia 2016

W TYM SZCZEGÓLNYM DNIU...

Kochani, 
w tym wyjątkowym dniu życzę wszystkim mnóstwo ludzkiej życzliwości, optymizmu i nadziei na lepsze jutro oraz chwil spokoju i refleksji nad tym, 
co w życiu najważniejsze... 



środa, 21 grudnia 2016

MOJE AKTYWNE LENISTWO...

W zasadzie moje pisanie wyrosło na kanwie czytania książek. To jest to, co uwielbiam robić w wolnych chwilach.

Od czasu do czasu lubię przeczytać jakiś kryminał. Co mnie w nich pociąga? To proste - uwielbiam szukać podejrzanych. Podążam ścieżkami wyznaczonymi przez autora, ale wciąż wnikliwie obserwuję wszystkich bohaterów i żadnemu nie ufam.

Lubię też czytać fabularyzowane biografie. Irving Stone zauroczył mnie "Udręką i ekstazą", w której pochylił się nad losami nieprzeciętnego artysty, jakim był Michała Anioł. To właśnie dzięki temu sięgnęłam po kolejną powieść tego autora, która na długo pozostanie w mojej świadomości, a mowa o Vincencie van Goghu. Ostatnio skończyłam czytać biografię Zygmunta Freuda. Te teksty stają się dla mnie inspirację, dlatego przywołuję je, pisząc kolejne powieści. Z nich też pochodzą cytaty, które umieszczam w swoich książkach.

niedziela, 18 grudnia 2016

"MIŁOŚĆ SIĘGA GŁĘBIEJ NIŻ MYŚLISZ?"


 Dawno nie miałam takich problemów z "wczytaniem się" w książkę, a rzecz dotyczy wielokrotnie zachwalanej przez Czytelników Srebrnej Zatoki Jojo Moyes. Dwa razy chciałam ją odłożyć, bo nie mogłam przebrnąć przez długie opisy australijskiego wybrzeża i pracy wielorybników. Jak dla mnie, wątek rozwijał się zbyt wolno i to mnie dobijało. 

Na szczęście moja wytrwałość zwyciężyła i po setnej stronie powieść mnie pochłonęła. Wzruszająca historia pokaleczonej przez życie bohaterki, która uciekła na wybrzeże, by chronić swoją córkę przed człowiekiem, który je niszczył. Nieoczekiwanie kobieta spotyka mężczyznę swojego życia i kiedy wszystko wskazuje na to, że wreszcie pokonali przeciwności losu, pojawia się dawna narzeczona, która chce odzyskać chłopaka i bezwzględnie do tego dąży.

Niewątpliwie powieść mnie wzruszyła. Zwroty akcji trzymały w napięciu, dlatego czekałam na rozwój sytuacji. Oczywiście wiem, że Czytelnik lubi happy end, ale ja wolę niedopowiedzenia. To pozwala mi wracać pamięcią do książki i wymyślać różne scenariusze zakończenia. To sprawia, że powieść długo żyje w mojej świadomości. 

Idąc tym tropem, staram się podobnie budować swoje powieści, gdyż zależy mi na tym, żeby powieść zapadła w pamięci Czytelnika :)

środa, 14 grudnia 2016

SKĄD BRAĆ INSPIRACJĘ?

Pisanie zaczynam od planu, czyli schematu ważniejszych sytuacji, do których dochodzą moi bohaterowie. Ważne jest też zakończenie. Od początku wiem, do czego chcę dojść na końcu. Opracowuję też portret pamięciowy moich bohaterów – wygląd, więzi rodzinne, relacje towarzyskie oraz miejsce akcji. Później bazuję na tym planie, ale dopełniam go nowymi wydarzeniami czy bohaterami epizodycznymi.



Wokół nas jest mnóstwo inspiracji, czyli historii, które zaskakują i dziwią. Zawsze jednak opowiadam je po swojemu, nakładając na nie własne tło, rozbudowując wydarzenia, obdarowując bohaterów innymi cechami charakteru. Wszystko to sprawia, że powstaje zupełnie nowa opowieść – moja opowieść.


środa, 7 grudnia 2016

CZY KRYTYKA MOŻE MOBILIZOWAĆ?

Pisanie jest zajęciem, które wymaga ode mnie skupienia i wyciszenia się, ale jak każdy mam chwile zwątpienia, dlatego potrzebuję wsparcia moich najbliższych. 

Uwielbiam też rozmawiać z zaprzyjaźnionymi blogerkami, które nie ustają w wysiłkach i wciąż mi powtarzają, że warto próbować. Mam też w swoim otoczeniu dwie przyjazne dusze, które znajdują czas i chęci, by czytać to, co napisałam i udzielać mi cennych wskazówek – Pani Ewo, Aniu – dziękuję za każde słowo bez względu na to, czy jest to pochwała, czy konstruktywna krytyka.

Ta ostatnia sprawia, że chcę więcej, lepiej, ładniej, więc takie uwagi motywują mnie pozytywnie, a przy tym jeśli robią to osoby, którym ufam i wiem, że nie mówią tego tylko dlatego, by mi dopiec, to nie mam z tym problemów. Przeciwnie, doceniam szczerość i chęć pomocy. 

Nie znoszę ignorancji i braku szacunku dla mojej pracy, więc na to się nie godzę.

sobota, 3 grudnia 2016

TO LUBIĘ!

Staram się, aby każda z moich powieści poruszała inny temat, a bohaterowie byli zróżnicowani charakterologicznie i prezentowali różne postawy wobec problemów, z jakim się borykają. 

W Finezji uczuć pokazałam, z jakimi rozterkami borykają się ludzie żyjący w związku, który już dawno wypalił się, a jedyne co ich łączy to spłata kredytu zaciągniętego na budowę domu. 

Szukając szczęścia to powieść, w której chwile dramatyczne dla rodziców dzieci niepełnosprawnych przeplatają się z radością z najmniejszych, czasem przyziemnych spraw, jakich zapewne nie dostrzegliby, mając zdrowe, uśmiechnięte pociechy. 

Odroczone nadzieje dotykają kwestii przewlekłej choroby, na którą dotychczas nie wynaleziono lekarstwa, a każdy dzień pogrąża chorego i jego najbliższych w otchłani niepewności. 

Wiosną ukaże się powieść zatytułowana W sieci uczuć, której  akcja rozgrywa się poza granicami naszego kraju, a szczególny nacisk chciałam położyć na samotność i brak zrozumienia ludzi emigrujących, by zarobić na godne życie.

Za każdym razem staram się zaskoczyć czytelnika formą, by całość nie znudziła i na dłużej zapadła w jego świadomości…

wtorek, 29 listopada 2016

NIBY INNI, ALE WCIĄŻ TACY SAMI...

Folwark Zwierzęcy to genialna metafora rzeczywistości? 

Chyba tak. 

Choć utwór powstał w czasie II wojny światowej i od tego czasu zdawać by się mogło, że na świecie wiele się zmieniło, to nie trzeba dużego wysiłku, by odnaleźć w nim nawiązania do aktualnej sytuacji politycznej, w jakiej się znajdujemy. 

Świnie zawsze znajdą drogę na sam szczyt, przecząc zasadom, którym początkowo hołdowały. Po trupach dochodzą do celu, zastraszając, kradnąc i depcząc zwykłych szaraków, którzy obdarzyli ich zaufaniem. Głupie, ale wrzaskliwe owce ucieszą się, dostając ochłapy. Psy rozszarpią wszystkich przeciwników ustroju, a cwany kot zgrabnie wyśliźnie się, gdy sytuacja stanie się zbyt napięta. 

Tylko osioł zdaje się więcej widzieć niż wszyscy myślą...

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim. - G. Orwell

sobota, 26 listopada 2016

TO BYŁ - MÓJ NAJWIĘKSZY BŁĄD

Rekomendacja Tess Gerritsen umieszczona na okładce sprawiała, że zainteresowałam się powieścią Mój największy błąd. Miałam duże oczekiwania co do książki, którą poleca lubiana przeze mnie autorka kryminałów szumnie nazywanych trillerami, choć jak wiadomo jest to nazwa gatunku filmów. Zatem z zapartym tchem zaczęłam czytać.


Moje rozczarowanie rosło z każdą kolejną sceną. Akcja zaczęła się rozwijać tuż przed setną stroną - trochę późno, jak dla mnie. Przewidywalna fabuła, nużące opisy dolegliwości pacjentów fizjoterapeutki, zbyt oczywisty podział ról między bohaterami pozytywnymi i negatywnymi sprawiły, że nie mogłam się zmobilizować do tego, by czytać dalej. Jednak zaparłam się i dokończyłam, licząc na to, że może chociaż zakończenie nieco mnie zaskoczy. Nic takiego się nie stało. Nie jest to powieść na miarę Gerritsen, a jej rekomendacja to trochę za mało, abym mogła tę książkę pozytywnie ocenić. Ale może Wy macie inne odczucia?

poniedziałek, 21 listopada 2016

BOOK TOUR Z POWIEŚCIĄ "SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA" ZAKOŃCZONY!

Trochę to trwało, ale ostatecznie Book Tour z powieścią Szukając szczęścia dotarł do finału, choć nie obyło się bez chwil zwątpienia i długotrwałych przestojów...

Początek wymiany książki między blogerkami to istny wyścig. Nie mogłam nadążyć z zamieszczaniem kolejnych recenzji na Facebooku. Uwielbiałam czytać o tym, czego inni nie dostrzegli - bywało to zaskakujące i mobilizujące do tego, żeby jeszcze bardziej przykładać się do pisania kolejnych powieści. 


O dziwo, wakacje nie przeszkodziły Paniom w sprawnym czytaniu i przesyłaniu powieści dalej. 

Wrzesień przyniósł trochę zmian i pewne opóźnienia. Na szczęście książka nie zaginęła, czego najbardziej się obawiałam i ostatecznie wszystko  dobrze się skończyło.

A jak zapewne pamiętacie, do paczki z powieścią Szukając szczęścia należało dołożyć inną książkę - prezent dla kolejnej osoby. Na zakończenie zabawy otrzymałam powieść pt.: Dom na południu, którą przesłała do mnie Autorka bloga: Papierowy bluszcz, za co serdecznie dziękuję, bo z opisu zamieszczonego na okładce wynika, że akcja toczy się na Majorce, którą bardzo dobrze wspominam i pamięcią wciąż wracam do spacerów po drobnym niczym pył, bladym piasku rozgrzanym złocistym słońcem.

Wszystkim blogerkom serdecznie dziękuję za udział w Book Tourze, który zorganizowała i dzielnie koordynowała Cyrysia prowadząca blog Literacki Świat Cyrysi.


środa, 26 października 2016

NIE TYLKO MUZYCZNA UCZTA

Właśnie skończyłam czytać powieść pt.: Muzyka fal Sary MacDonald i choć o muzyce ani słowa, to dałam się ponieść falom morza oblewającego piękną i aromatyczną Kornwalię.

Autorka w ciekawy sposób przeplata teraźniejszość z tragiczną przeszłością bohaterów, która przez całe życie miała wpływ na wybory, jakich dokonywali. Kolejne strony odsłaniają mroczną tajemnicę starych, schorowanych ludzi, którzy zmierzyli się z okrucieństwami wojny. I choć powieści nie napisała Polka, to ukazane przez nią wydarzenia są bardzo realistyczne, niemal namacalne i wciąż wzbudzające emocje. Wystarczy jedno słowo: Oświęcim, aby moja wyobraźnia została uruchomiona, a ta powieść potwierdza te wyobrażenia.

Wydawać by się mogło, że czasy II wojny światowej za nami i demony powinny już dawno odejść w zapomnienie. Nic bardziej mylnego. Historia bowiem wciąż zatacza krąg i wciąż wybuchają kolejne konflikty. W tym kontekście gdzieś jakby na marginesie autorka "przemyca" informacje o konflikcie na Bałkanach i kolejnych czystkach etnicznych, nad którymi nikt nie był w stanie zapanować. Historia lubi się powtarzać. 

Jeśli szukacie powieści, która ma głębsze przesłanie, skłania do refleksji i nie pozwala przejść obojętnie nad ludzką tragedią, to jest to idealny tekst.

Beznadziejna jest tylko okładka, która absolutnie nie potrafiła mnie zainteresować i uważam, że szpeci książkę...

środa, 19 października 2016

JEDEN DZIEŃ Z (MOJEGO) ŻYCIA...

Dziękuję Blogerce prowadzącej blog: Miłość do czytania za motywację do tego, bym na chwilę przystanęła i najzwyczajniej w świecie opisała jeden dzień ze swojego życia.

A było to tak...

Czuję jakiś bliżej niezidentyfikowany impuls, który przenika ciało, skłaniając mój mózg do myślenia. Powoli świadomość powraca. Otwieram oczy. Jest środek tygodnia i nie ma mowy, żebym miała jeszcze chwilę na spokojne rozbudzenie się. Mimo wewnętrznego buntu, powoli podnoszę się z łóżka i, sunąc noga za nogą, wchodzę do łazienki. Ciepły prysznic szybko przywraca mnie do rzeczywistości. Pełna energii budzę resztę rodziny...

Godzinę później śpieszę do pracy. Poranne słońce przypomina mi o minionych wakacjach. Wspominam je z rozrzewnieniem i stwierdzam fakt, że Polskie Tatry są zjawiskowe. Ani na moment nie zatrzymuję się. Muszę zdążyć na czas...


W pracy szaleństwo. Nie mam czasu wypić kawy. Próbuję się jakoś odnaleźć w gąszczu oczekiwań szefa i wciąż mam nieodparte przeświadczenie, że o czymś zapomniałam. 

Gdy wreszcie zamykam za sobą drzwi, ciągle mam w torebce drugie śniadanie, które rano przygotował dla mnie mąż. Nim wyszłam z domu, nie omieszkał wspomnieć, że podczas urlopu przyrzekłam, że zacznę o siebie dbać i regularnie jeść posiłki. Cóż, może jutro pójdzie mi lepiej i dotrzymam obietnicy...



Wchodzę do sklepu. Moja ulubiona sprzedawczyni, jak zwykle uśmiechnięta, żartuje, że wyglądam, jakbym przed chwilą miała bliskie spotkanie z ciężarówką. Wyjaśniam, że miałam ciężki dzień w pracy. Kiwa głową ze zrozumieniem, po czym wybiera i podaje mi najładniejszy kawałek karkówki. Nielicha nagroda. Wzdycham i płacę rachunek...

Mięso cicho skwierczy na tłuszczu, gdy wracają pozostali domownicy. Słucham ich opowieści o szkole, choć w duchu marzę o chwili ciszy... 

Najlepiej potrafię odpoczywać psychicznie, gdy pracuję fizycznie, dlatego drepcę po schodach do garderoby, gdzie rozstawiam deskę do prasowania i robię rozgrzewkę, naciskając na przycisk uwalniający parę wodną. Biała chmura w mgnieniu oka znika, a ja ruszam do boju...

Szybko okazuje się, że nie udało mi się wykpić i teraz nie tylko prasuję, ale jednocześnie bawię się z córką w przedszkole, w którym pracuję jako kucharka i właśnie przygotowałam bardzo niesmaczny podwieczorek, który wszystkie dzieci postanowiły wyrzucić na podłogę. Nie zwracają uwagi na moje prośby, nie poddają się groźbom. Jestem bezradna...

Czuję się wykończona. Całuję córkę na dobranoc...

Ostatnia próba relaksu. Biorę do ręki książkę. Kładę się do łóżka i ... 

Budzę się rano...


niedziela, 16 października 2016

"PODRÓŻ NA OPIERIONA" OKIEM LAIKA...

Tak się ostatnio złożyło, że w moje ręce wpadły fabularyzowane biografie, w tym Vincenta van Gogha, Michała Anioła czy Zygmunta Freuda, dlatego powieść napisana przez Anetę Skarżyński doskonale wpisuje się w moje aktualne zainteresowania wyjątkowymi osobowościami z dziedziny kultury, sztuki czy nauki.

Fantastyczna podróż głównej bohaterki Anny - młodej dziewczyny stojącej na progu kariery (ma talent, umiejętności, zacięcie, wygląd i koligacje rodzinne, które mogą jej pomóc postawić pierwsze kroki w świecie sztuki) odwiedzającej wraz ze swym przewodnikiem kolejne planety zamieszkiwane przez wielkich artystów staje się przyczynkiem do filozoficznych rozważań narratora na temat talentu, sławy, ale również zazdrości, uporu i dziwactw towarzyszących nawet największym sławom. Jak się okazuje życie było jest i najpewniej będzie pełne intryg, walki o własne wpływy i interesy, ale przede wszystkim egoizmu, który pozbawia umiejętności racjonalnego myślenia i rzetelnej oceny sytuacji. 





Szczególnie zafascynowała mnie znajomość historii przez Autorkę, która bez zbędnego nadęcia czy wstydu pokazuje, jak wyglądało życie od kuchni najznamienitszych autorytetów w dziedzinie muzyki: Bacha, Beethovena, Vivaldiego czy Mozarta. Ich zachowanie, strój czy choroby, na które cierpieli uświadamiają, że byli zwykłymi śmiertelnikami, zmagającymi się z codziennymi troskami o to, co włożyć do garnka. Zazwyczaj wczesna śmierć przerywała ich świetnie zapowiadające się kariery, paradoksalnie jednak potrafiła się też przysłużyć temu, by ich sława została zwielokrotniona przez potomnych, a talent doceniony przez kolejne pokolenia melomanów.


Na koniec nie sposób nie wspomnieć o futurystycznych, pełnych napięcia, ale jednocześnie barwnych i przejmujących ilustracjach wykonanych przez Anetę Skarżyński, która postarała się, by dodatkowo wzbogacić treść i obudzić w Czytelniku chęć konfrontacji z własnymi wyobrażeniami Operiona.

Serdecznie dziękuję Anecie Skarżyński, która po raz drugi obdarzyła mnie zaufaniem i podarowała mi swoją powieść. Widocznie zbieżność imion nie jest przypadkowa :)





piątek, 14 października 2016

DO BOJU POLSKO!... ALE BEZE MNIE

Zgodnie z regułą, jakiej przestrzegam, najpierw sprawdź na własnej skórze, potem oceniaj, w tym tygodniu wybrałam się na mecz polskiej reprezentacji i jak się okazało, było to dla mnie nie lada wyzwanie...

Znalezione obrazy dla zapytania football match wallpaper
Może piłka nożna nie należy do moich ulubionych dyscyplin sportowych, ale czasem lubię obejrzeć mecz transmitowany przez telewizję. Nieraz trudno mi zrozumieć komentatorów i ich żargon, ale tłumaczę to tym, że jestem laikiem w materii sportu, więc pewnie dlatego niektóre konstrukcje zdań czy soczyste porównania wprawiają mnie w osłupienie. W związku z tym postanowiłam sprawdzić u źródła, jak można bawić się na meczu.

Tłum podrywających się z miejsc kibiców reagujących na każde uderzenie piłki, która zmierzała w stronę bramki. Krzyki i wyzwiska w stronę piłkarza, który nie trafił do bramki czy bramkarza, który przepuścił gola. Cieknące po schodach piwo rozlane przez dobrze "zawianego" kibica, choć dach stadionu był zamknięty. Oto, co kompletnie pozbawiło mnie chęci kolejnej eskapady na mecz piłkarski. 

Głos komentatora w każdej chwili można wyciszyć, wulgarnie zachowujących się pseudokibiców zdecydowanie, nie...

piątek, 23 września 2016

"ODROCZONE NADZIEJE" Z POŚLIZGIEM...



Jak to zwykle bywa, nie ma co się przywiązywać do terminów i właśnie  to sobie uświadomiłam, choć nie jest mi łatwo się z tym pogodzić. Nie, żebym była marudna, ale...








Tak właśnie jest w przypadku premiery "Odroczonych nadziei". Początkowe ustalenia wzięły w łeb i w tej chwili termin 27 września 2016 r. stał się już nierealny. Powieść wciąż czeka na korektę językową, dlatego trudno mi powiedzieć, kiedy zostanie skierowana do druku...



Nie pozostaje mi nic innego, jak poprosić wszystkich o cierpliwość...

niedziela, 11 września 2016

JAK OPISAĆ "DZIEŃ Z ŻYCIA"?

Niedawno od jednej z blogerek otrzymałam propozycję, abym wzięła udział w cyklu, który został nazwany "Dzień z życia.." (osób, które dostarczają czytelnikom emocji dzięki swoim książkom:).
Poczułam się wyróżniona, że ktoś mógł w ten sposób pomyśleć o mnie i o moich książkach, dlatego postanowiłam wziąć w nim udział, ale jak wiadomo nadmierne myślenie i rozkładanie czegoś (w tym wypadku decyzji) na czynniki pierwsze nie zawsze pomaga. Tak też się stało w moim przypadku i zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś w ogóle chciałby czytać o moich codziennych zmaganiach z przeciwnościami losu typu: przesolona zupa, czy uciekający mi z podwórka pies wielkości małego pluszaka...

Nie jest łatwo pisać o sobie, zdecydowanie wolę wymyślać przygody moich bohaterów. Wówczas mam zdecydowanie większe pole manewru, ale wiem, że jak już powiedziałam A, to muszę stanąć na wysokości zadania i powiedzieć B

Aż się boję, co z tego wyniknie...

wtorek, 6 września 2016

SIÓDMY FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Aldona jak każdy człowiek pragnęła miłości, nawet jeśli nie był to najlepszy czas na budowanie związku. Nie miała wygórowanych oczekiwań jedynie: zrozumienie. Jak się okazało to wcale nie było mało...

FRAGMENT VII


www.odroczone.nadzieje.blog

czwartek, 1 września 2016

"FINEZJA" OCZAMI BLOGERKI Z "MAMUŚKOWYCH RÓŻNOŚCI"

Wcześniej tego nie robiłam, ale pomyślałam, że od czasu do czasu warto przypomnieć moje wcześniejsze teksty i recenzje, które zostały napisane przez blegerów. Wszystkie na bieżąco staram się umieszczać na stronie RECENZJE, a dzisiaj proponuję najświeższą o "Finezji uczuć", którą w całości odnajdziecie na stronie: "Mamuśkowe różności".

Polecam i od razu odniosę się do zarzutu, jaki tam się pojawił, czyli do okładki. Teraz, gdy na nią patrzę, może rzeczywiście zmieniłabym ją, by lepiej oddawała charakter powieści, ale to była moja pierwsza powieść i nie bardzo miałam pomysł na okładkę, a z przedstawionych mi propozycji, wierzcie mi, że ta była najlepsza. 


Człowiek uczy się na błędach i ja jestem tego świetnym przykładem, więc nie oceniajcie książki po okładce i sięgnijcie do tego, co kryje się tuż za nią, a sądzę, że się nie rozczarujecie :)

Polecam...

wtorek, 30 sierpnia 2016

SZÓSTY FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Rodzina Aldony była, delikatnie mówiąc, dość osobliwa, dlatego kobieta nigdy na nikogo nie liczyła, starając się jak najlepiej zadbać o własne interesy, jednak kiedy to brat zwrócił się do niej o pomoc, nie potrafiła mu odmówić.

Uważacie, że dobrym pomysłem, by odzyskać święty spokój, jest pożyczenie pieniędzy?

FRAGMENT VI

www.odroczone.nadzieje.blog

niedziela, 28 sierpnia 2016

MIEĆ PASJĘ JAK FREUD

To już moje trzecie spotkanie z twórczością Irvinga Stone'a i znowu nie zawiodłam się, choć liczba stron, na których opisuje życie Zygmunta Freuda, na początku odrobinę mnie przeraziła. Jednak kiedy już wgryzałam się, nie byłam w stanie oderwać się od lektury.

Pasje utajone to sfabularyzowana biografia ojca psychoanalizy i aż trudno uwierzyć, że przed nim nikt nie wierzył, że ludzka podświadomość jest w stanie wpływać na ciało, które uzewnętrznia chorobę.

To, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że kolejny wielki człowiek (po Michale Aniele i Vincencie van Goghu), który przecierał szlaki, spotykał się z negatywnym odbiorem swojej pracy. Nierozumiany przez środowisko naukowe, które tak bardzo cenił, zszedł na margines, jednak nie poddał się. Pracując po dwanaście godzin dziennie, doskonalił metodę psychoanalizy i wbrew temu, co mówili inni lekarze, nie narzekał na brak pacjentów, którzy na własnej skórze przekonywali się o skuteczności jego metody "mówionej". Wychodząc z jego gabinetu, mieli poczucie, że wreszcie ktoś ich rozumie i pomaga im odnaleźć w swojej podświadomości głęboko skrywane lęki, obawy czy wstydliwe wspomnienia, które wpływają na ich życie.

Myślę, że Freud był w stanie przetrwać odtrącenie środowiska lekarskiego, kpiny ze strony grona naukowców i napaści na tle religijnym, ponieważ prowadził szczęśliwe życie rodzinne. Jego żona dawała mu wsparcie, rozumiała jego dylematy i doceniała pracowitość. Tylko dzięki temu mógł się skupić na pracy i wciąż poszukiwać nowych rozwiązań. 

Sama doskonale wiem, jak to jest, gdy tuż za mną stoi ktoś, kto szepce mi do ucha, że jestem w stanie zrobić więcej niż mi się wydaje. Nawet jeśli sama nie mam ochoty czegoś doprowadzić do końca, wiem, że jest ktoś, kto spodziewa się, że właśnie dopiszę kolejną stronę książki i to jest piękne. Dzięki temu zdecydowałam się napisać trylogię i nie zamierzam się poddać. Każdy dzień to kilka kolejnych stron, które dają mi mnóstwo satysfakcji i wiary we własne siły. 

Lęk przed wyzwaniami ogranicza nas i pozbawia naturalnej ciekawości świata, zatem do dzieła!!!

wtorek, 23 sierpnia 2016

PIĄTY FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Jak to bywa z chorobą, spada na nas bez zapowiedzi i wywraca do góry nogami nasze życie, wysysając z nas wszystkie siły witalne, których potrzebujemy, by podjąć z nią walkę.

Myślicie, że Aldonie będzie łatwo znaleźć w sobie siłę do tego, by walczyć o zdrowie matki, która nigdy nie darzyła jej szczególnie ciepłymi uczuciami?

FRAGMENT V

www.odroczone.nadzieje.blog

wtorek, 16 sierpnia 2016

CZWARTY FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Aldona rzuca się w wir pracy zawodowej, usiłując zapomnieć o życiu osobistym. Z zapałem wykonuje swoje obowiązki i powoli uczy się zasad panujących w urzędzie, choć trudno jej się z nimi pogodzić...

Jak sądzicie, czy jej zaangażowanie zostanie dostrzeżone i docenione przez przełożoną? Czy praca zdoła wypełnić pustkę, która niepostrzeżenia wkradła się do jej życia?

FRAGMENT IV


www.odroczone.nadzieje.blog

środa, 10 sierpnia 2016

WAKACYJNY KONKURS FOTOGRAFICZNY

Na fanpage'u bloga Nowe Horyzonty wystartował konkurs fotograficzny, w którym do wygrania jest egzemplarz powieści pt.: "SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA"


ZADANIE:

Pokaż miejsce, w którym szukałeś lub odnalazłeś szczęście.
Fotografie muszą być Waszego autorstwa.


Więcej informacji i  szczegółowy regulamin konkursu na fanpage'u Nowych Horyzontów.

POWODZENIA!

wtorek, 9 sierpnia 2016

TRZECI FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

W trzecim rozdziale powieści Aldona zdradza, jaki jest jej stosunek do miłości i mężczyzn. Mówi, jak wiele jest w stanie poświęcić dla szczęścia i jak bardzo ufa ludziom, a co za tym idzie wierzy w szczerość ich uczuć. 

Jak sądzicie, czy to jest najlepsza droga do zbudowania idealnego związku?

FRAGMENT III




www.odroczone.nadzieje.blog

wtorek, 2 sierpnia 2016

DRUGI FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Dzisiaj przychodzę do Was z drugim fragmentem bloga pisanego przez Aldonę, która jest bardzo zżyta z młodszą siostrą, może dlatego, że jako jedyna z rodziny jest jej życzliwa. To się jednak zmienia, gdy Aldona wyjeżdża na studia do Krakowa.

Czy Aldona zdoła odzyskać miłość i zaufanie młodszej siostry - Lidki?

FRAGMENT II
www.odroczone.nadzieje.blog

wtorek, 26 lipca 2016

PIERWSZY FRAGMENT PREMIEROWEJ POWIEŚCI PT.: "ODROCZONE NADZIEJE"

Niedługo premiera powieści "Odroczone nadzieje" dlatego postanowiłam nieco przybliżyć Wam moją bohaterkę, której na imię Aldona i choć ma 48 lat, zaczyna pisać blog, w którym dokonuje swoistego rozrachunku z przeszłością i samotnością.

Sądzicie, że to jej się uda?

Dzisiaj fragment jej pierwszego wpisu, a zatytułowany jest on: "Pustka"

FRAGMENT I

www.odroczone.nadzieje.blog 


piątek, 22 lipca 2016

TERMIN PREMIERY "ODROCZONYCH NADZIEI"

Właśnie  dowiedziałam się, że wydawnictwo wyznaczyło datę premiery mojej najnowszej powieści pt.: "Odroczone nadzieje" na 27 września 2016 roku. Właściwie nie mam pojęcia, dlaczego wybrano akurat ten dzień, dlatego postanowiłam znaleźć argumenty na to, że jest to najlepsza czas na premierę książki. 

Oto od czego zaczynam:
  • 27 września - bo to początek astronomicznej jesieni, a jak wiadomo coraz dłuższe jesienne wieczory sprzyjają czytaniu :),
  • 27 września - bo tego dnia imieniny obchodzi Kosma i Damian (dotychczas żadnego Kosmy nie poznałam, więc mam to jeszcze przed sobą, ale Damianów i owszem, w tym kilku naprawdę fajnych ;)),
  • 27 września - bo to Światowy Dzień Serca, a o sercu i uśpionych w nim nadziejach jest moja powieść,
  • 27 września - bo wspomnienia wakacyjnych wyjazdów są wciąż świeże i nadal jeszcze dostarczają energii do codziennego działania,
  • 27 września - bo to zaledwie trzy miesiące do Bożego Narodzenia i prezentów, które kocham dawać i otrzymywać.
Jeśli macie jakieś inne przyjemne skojarzenia z tą datą, to chętnie się o nich dowiem, więc piszcie pod postem :).

poniedziałek, 11 lipca 2016

TO JEST PRAWDZIWA "PASJA ŻYCIA"!

Irving Stone zauroczył mnie "Udręką i ekstazą", w której pochylił się nad losami nieprzeciętnego artysty, jakim był Michała Anioł. To właśnie dzięki temu sięgnęłam po kolejną powieść tego autora, która na długo pozostanie w mojej świadomości. Tym razem Stone przybliżył nam postać Vincenta van Gogha.

Powieść "Pasja życia" ukazuje zmagania van Gogha z przeciwnościami losu. Analizując je, stwierdziłam, że trudno byłoby wymyślić lepsze perypetie dla bohatera powieści przygodowej. Splot różnych zaskakujących sytuacji, kontakty z ludźmi, którzy pojawili się na drodze Vincenta, ukształtowały jego charakter i sposób postrzegania rzeczywistości,  a także jego samoocenę. Jego ogromne pragnienie miłości i rodzinnego ciepła nigdy nie zostało spełnione. Do tego, by żyć i tworzyć nie wystarczyła siła miłości młodszego brata Theo. 

Nieobcy był mu głód, pragnienie, ból i nawracające choroby, które gnębiły jego ciało, pozbawiając go sił witalnych i obarczając jego psychikę. Nie dbał o swoje ciało i ducha, całe swoje życie podporządkowując temu, co najbardziej kochał - sztuce.

Wyprzedził swoją epokę i to stało się jego największym przekleństwem.

Może gdyby odnalazł spełnienie w miłości, byłby wokół niego ktoś, kto troszczyłby się o jego ciało i duszę...
Może gdyby na jego drodze stanęli ludzie stanowiący dla niego wsparcie, uwierzyłby we własne zdolności...
Może gdyby nie był tak wrażliwy, odrzuciłby gnębiące myśli o własnej nieudolności i bezużyteczności...
Może gdyby ...

piątek, 1 lipca 2016

ZAPOWIEDŹ PREMIERY

Niedawno pisałam, że dwie moje powieści leżą na biurku wydawcy w oczekiwaniu na decyzję. I co się okazało? Decyzja wreszcie zapadła i rozpoczęły się prace nad okładką (jak wspominałam w poprzednim poście, uwielbiam te chwile niepewności i oczekiwania na to, jaki będzie efekt końcowy). 

A oto ich rezultat końcowy:


Już niedługo ruszają prace nad korektą i redakcją tekstu, wiec wszystko wskazuje na to, że zaraz po wakacjach będzie miała miejsce premiera "Odroczonych nadziei". Do tego czasu postaram się Wam przybliżyć postać Aldony, głównej bohaterki.

Chętnie przeczytam Wasze komentarze na temat okładki. Może uda się wykorzystać je przy projektowaniu kolejnej :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

O SPOTKANIU Z CZYTELNIKAMI Z PIASTOWA

Jednak każde spotkanie jest inne i z tą myślą zasiadam do napisania kilku słów na temat ostatniego spotkania autorskiego, które odbyło się w miniony piątek (17 czerwca 2016 r.) w Bibliotece Publicznej w Piastowie...

Jako, że akcja powieści pt.: "Szukając szczęścia" osadzona jest właśnie w tym mieście, naturalne było zainteresowanie, skąd taki właśnie pomysł. I jak to zwykle bywa o wyborze miejsca zdecydował jego urok i odmienność od wielkich, przytłaczających miast, gdzie wszyscy są anonimowi. 

Pytanie, które szczególnie mnie zaskoczyło, dotyczyło inspiracji, które przyczyniły się do powstania powieści pt; "Finezja uczuć". Niektóre Czytelniczki również w tym miejscu doszukiwały się bliższych związków z Piastowem i w tym przypadku musiałam je rozczarować, ale to świadczy o tym, że taka historia mogłaby się wydarzyć w każdym miejscu na Ziemi.

Szkoda tylko, że czas tak szybko minął, ale Pani Dyrektor biblioteki obiecała, że jesienią, gdy wyjdzie kolejna moja powieść, na pewno zorganizuje drugie spotkanie.

Za sympatyczną atmosferę i organizację spotkania dziękuję Pani Dyrektor, a  w szczególności  Pani Agnieszce Gorzkowskiej, zaś wszystkim pracownikom biblioteki życzę wielu czytelników i mnóstwa ciekawych książek.




piątek, 10 czerwca 2016

PLANY WYDAWNICZE NA 2016 r.

Życie autora składa się z trzech etapów:
 
1. Planowanie - poszukiwania tematu, analiza pomysłów, research;

2. Pisanie - emocje, natłok myśli, wiara (czasem jej brak) we własne możliwości, głód tworzenia, walka z czasem i własnymi ograniczeniami fizycznymi;

3. Czekanie na:
    - odpowiedź wydawnictwa bądź jej brak;
    - plan wydawniczy, przy czym nigdy nie ma pewności, że powieść akurat się zmieści we wcześniej obiecanym  terminie;
    - projekt okładki - to akurat bardzo miły moment;
    - redakcję i korektę tekstu - te również jest przyjemne, bo miałam szczęście trafiać na sympatycznych redaktorów, którym szczerze dziękuję;
   - efekt końcowy w postaci pachnącego farbą drukarską egzemplarza, który traktuję jak cząstkę siebie i może właśnie dlatego tak bardzo mnie boli, jak ktoś z wrzuca mój tekst do sieci.

Macie już ogląd na proces tworzenia powieści, a więc teraz o planie na ten rok. Dwie kolejne powieści napisane jeszcze w ubiegłym roku zostały przyjęte do wydania i mają zostać opublikowane jeszcze w tym roku, ale dokładnego terminu wciąż brak, zatem czekam...

Bardzo bym chciała, żeby wszystko się udało.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

DO ZACZYTANIA JEDEN KROK

Uwielbiam czytać książki i chyba nigdy to się nie zmieni, a przynajmniej mam taką nadzieję...

Przez tych kilkadziesiąt lat (odkąd umiem czytać) miałam szczęście trafić na wiele cudownych powieści, które głęboko wryły się w moją pamieć, niejednokrotnie sprowokowały mnie do śmiechu czy do łez, czasem przewartościowując moje podejście do życia. 

Za to wszystko dziękuję ich autorom i proponuję lekturę tych powieści innym.


"Inny chłopiec" Willy Russell 

Polecam książkę, która rzeczywiście mną wstrząsnęła i sprawiła, że po latach przeczytałam ja ponownie, ale emocje wcale nie były mniejsze. Rewelacyjny przykład powieści, która pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby zniszczyć ludzkie życie.





"Udręka i ekstaza" Irving Stone

Rewelacyjna opowieść o człowieku wyprzedzającym swoją epokę o całe lata świetlne. Doskonały styl autora, który nie przytłacza informacjami, a sprawia, że z zapałem czeka się na rozwój akcji. Michał Anioł przedstawiony jako wrażliwy i inteligentny ekscentryk przedkładający pracę i niezłomną miłość do sztuki ponad potrzeby doczesnego życia.



"Kwiat pustyni. Z namiotu Nomadów do Nowego Jorku" Waris Dirie, Cathleen Miller

Powieść, która skłania do przemyśleń nt. roli kobiety w świecie, w którym dominuje mężczyzna... Czy to naprawdę XXI wiek?





"Weronika postanawia umrzeć" Paulo Coelho

Powieść skłoniła mnie do refleksji nad tym, jak łatwo osądzając innych, można zniszczyć im życie, złamać ich wiarę w siebie i ostatecznie przyczynić się do ich odejścia... Mądra książka, którą uwielbiam.






"Zaklinacz czasu" Mitch Albom

To niesamowita powieść, która mnie oczarowała. Genialny pomysł autora na pokazanie, jak ludzkie życie szybko przemija i jedynie od nas zależy, ile z niego weźmiemy. Ta książka zionie optymizmem i być może dlatego przypadła mi do gustu.





"Kurs do Genewy" Bartłomiej Rychter

Świetnie skrojona historia z niebanalnym tłem historycznym. Czyta się jednym tchem, a objętość nie przeraża, ilość wątków nie przytłacza, a sposób przedstawienia postaci sprawia, że można poczuć ich oddech obok siebie. Rewelacja

poniedziałek, 16 maja 2016

WIOSENNA WYGRANA W KONKURSIE FOTOGRAFICZNYM

Muszę przyznać, że tym razem napięcie rosło jak u Hitchcocka (od pierwszego dnia konkursu, a apogeum nastąpiło po jego zakończeniu)!

Gdy konkurs się rozpoczął, myślałam, że natychmiast chwycicie za aparaty i zaczniecie zasypywać mnie zdjęciami. Tylko jedna uczestniczka natychmiast wykonała swoją pracę i zamieściła ją pod postem. 


Później kazaliście na siebie długo, długo, długo czekać, co przyznam, że było dla mnie świetnym ćwiczeniem cierpliwości,  ale ostatni weekend bardzo mienie zadziwił, bo okazało się, że jednak będę miała z czego wybierać, choć to wcale nie było łatwe zadanie. Na szczęście pomogli mi najbliżsi i przedstawiłam wyniki, ale dzień później wszystko się zmieniło. 

Po różnych perturbacjach zmieniłam swój pierwotny wybór i zdecydowałam, że I miejsce i nagrodę otrzymuje: BEATA MARTA ĆWIEKA