wtorek, 16 lutego 2016

JAK TO JEST MIEĆ SOBOWTÓRA?

Właśnie skończyłam czytać powieść Tess Gerritsen pt: "Sobowtór". Główna bohaterka wraca z pięknego Paryża, gdzie miała ochotę pozostać na zawsze, i na podjeździe przed swoim domem spotyka kobietę łudząco podobną do siebie. Problem w tym, że dziewczyna właśnie została zastrzelona, a główna bohaterka nie podejrzewała, że miała rodzeństwo.

Zgrabnie nakreślona historia z wieloma zwrotami akcji bardzo mnie zaciekawiła, choć muszę przyznać, że niekiedy szczegółowe opisy sekcji zwłok kolejnych denatów najzwyczajniej w świecie pomijałam, bo wydawały mi się zbyt drastyczne...

Czasem zdarza się, że odnajdujemy swojego sobowtóra w osobie, która nie jest z nami spokrewniona, a mimo to podobnie myśli, czuje, ocenia świat. Czy to zbieg okoliczności, że tyle nas łączy, choć mamy różne DNA? Na pewno jest nam łatwiej przeżyć w dżungli, jaką niewątpliwie jest życie. Otrzymujemy wówczas wsparcie i możliwość dzielenia się własnymi poglądami bez obawy o to, że zostaniemy  źle zrozumiani, wyśmiani czy zignorowani.

Swoją drogą ciekawe, jak to jest, gdy ma się sobowtóra, czyli osobę, która fizycznie wygląda dokładnie tak samo, jak my...

sobota, 13 lutego 2016

MIŁOSNY BEŁKOT?

Połowa lutego to czas, kiedy dookoła króluje kolor czerwony i różowy. Słodkie maskotki czy wszechobecne serduszka wyglądają niemal z każdej witryny sklepowej.Wielu osobom to przeszkadza. Twierdzą, że to chwyt marketingowy i nie ma nic wspólnego z wyrażaniem uczuć. Rzeczywiście można tak określić walentynkowy szał, ale czy patronowi, czyli św. Walentemu właśnie o to chodziło?



Można ten dzień traktować jako zło konieczne czy źródło dochodu, ale można też podejść do niego zupełnie inaczej. Nasze życie wypełniają uczucia czasem głębsze, czasem jedynie powierzchowne i sami wiemy, jak trudno je czasem wyrazić. Dzień św. Walentego jest idealny do tego, żeby okazać przyjaźń, akceptację i zrozumienie, bo kto powiedział, że to święto zarezerwowane dla zakochanych...




Ostatnio stojąc w kolejce na poczcie, wzruszyłam się, gdy straszy pan wybierał walentynkę. Wyraźnie było to dla niego bardzo ważne, bo poświęcił dłuższą chwilę na zastanowienie się i dobór odpowiedniej kartki. Czy ktoś ma prawo powiedzieć mu, że to jedynie miłosny bełkot?







Każdy z nas potrzebuje bliskości drugiej osoby nawet, jeśli na co dzień przygnieceni codziennymi obowiązkami nie pamiętamy o tym... 

czwartek, 11 lutego 2016

CZY WYBÓR MUSIAŁ BYĆ TAKI TRUDNY? - WYNIKI KONKURSU FOTOGRAFICZNEGO

Jestem szczerze zaskoczona, że tyle osób zechciało wziąć udział w konkursie fotograficznym. Rozumiem dylematy dotyczące wyboru konkretnego zdjęcia i wcale nie zazdroszczę tego momentu. Dla pocieszenia, również miałam duże rozterki, kiedy doszłam do etapu wyłonienia zwycięzcy... 

Pojawiły się przepiękne zdjęcia Waszych dzieci tryskających energią, ze szczerym uśmiechem. Znalazły się też zdjęcia dokumentujące Wasze wyczyny sportowe, których szczerze zazdroszczę, bo sama jestem z rasy "kanapowców". Pokazywaliście swoje podróże do egzotycznych miejsc, które cieszą oczy i sprawiają, że zadaję sobie pytanie: Kiedy znajdę się w tych miejscach? I jeszcze jedna kategoria zdjęć, które zamieściliście - Wasi cudowni i ukochani pupile. 

W konkursie fotograficznym wygrała: 


Dziękuję, że podzieliliście się ze mną swoim spojrzeniem na szczęście...

Emotikon heartWszystkim dziękuję, że podzieliliście się ze mną swoim spojrzeniem na szczęście.jjj

czwartek, 4 lutego 2016

NIE LUBIĘ SIĘ BAĆ...

Od czasu do czasu lubię przeczytać jakiś kryminał. Co mnie w nich pociąga? To proste - uwielbiam szukać podejrzanych. Podążam ścieżkami wyznaczonymi przez autora, ale wciąż wnikliwie obserwuję wszystkich bohaterów i żądnemu nie ufam.

Ostatnio sięgnęłam po powieść Lisy Gardner pt.: "Dziecięce koszmary". Powieść faktycznie trzyma w napięciu. Bohaterowie bardzo realistyczni, ciekawie osadzeni w rzeczywistości. Sam temat kilkunastu morderstw raczej dość drastyczny, ale na szczęście liczba szczegółów dotyczących śmierci poszczególnych postaci nie jest przytłaczająca, dlatego nie zniechęciłam się i dokończyłam czytanie. Nasuwa mi się jedna konkluzja: jak niewiele wiemy o tych, którzy nas otaczają...

Paradoksalnie nie lubię się bać, dlatego niechętnie oglądam filmy z gatunku thrillerów, a już na pewno nie sięgam po horrory, ale książka to co innego. To ode mnie zależy, które (a czasem jest ich naprawdę wiele) fragmenty pominę, kiedy i na jak długo przerwę czytanie. To, w moim przekonaniu, siła, dzięki której książka zawsze wygra z filmem...