niedziela, 20 sierpnia 2017

SAMOTNOŚĆ W POWIEŚCI "W SIECI UCZUĆ"

Uważam, że życie w wielokulturowym mieście jest bardzo interesujące. Sama pamiętam swój krótki pobyt w Londynie. Dosłownie chłonęłam wszystko to, co działo się wokół mnie. Nowi ludzie, ich zachowanie, poglądy, z którymi można dyskutować, wszystko to robiło na mnie wrażenie. Oczywiście nie można pominąć też nieporozumień wynikających z tego, że mieszają się różne kultury i wpływy. Na pewno życie w takim miejscu jest wyzwaniem i sprawdzianem dla nas i naszych zasad.

Tak właśnie było z Kamilą, główną bohaterką "W sieci uczuć". To w Berlinie poznała, czym jest prawdziwa przyjaźń, jak ważne jest wsparcie, ale również czym jest prawdziwa samotność...

piątek, 18 sierpnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM - TĘSKNOTA

Czasem tak w życiu jest, że bardzo za czymś lub za kimś tęsknimy i im bardziej staramy się o tym zapomnieć czy nie myśleć, tym jest gorzej. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi... 

Najważniejsze, aby tę tęsknotę zrozumieć i zaakceptować, to ona kształtuje naszą osobowość i otwiera oczy i duszę na przyszłość...



niedziela, 13 sierpnia 2017

LATEM O "WIETRZE" M. CISZEWSKIEGO

To moja druga recenzja z cyklu "Subiektywnie o konkurencji". Tym razem opowiem wam o powieści Marcina Ciszewskiego pt.: "Wiatr". 

Jak zwykle czekam na wasze komentarze pod postem, które będą dla mnie cenną wskazówką, czego oczekujecie, o czym chcecie posłuchać?

Przyjemnego oglądania :)

piątek, 11 sierpnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: NADZIEJA

Często miewacie wszystkiego dość? najlepiej wyszlibyście z domu i zamknęli za sobą drzwi na cztery spusty? Chcielibyście wyjść z pracy i nie musieć do niej wracać? Życie... Każdy tak miewa. niektórzy rzadziej, inni częściej, ale każdy marzy o tym, by coś zmienić - to właśnie jest nadzieja i od nas zależy, co z nią zrobimy dalej.

Nie poddawajcie się!

Nie pozwólcie jej odejść...


sobota, 5 sierpnia 2017

"BYŁ SOBIE PIES" POWALA NA ŁOPATKI

A dzisiaj zupełnie nietypowo - efekt wakacyjnego relaksu i burzy mózgów z moim synem i mężem, którzy stwierdzili, że jak nie teraz to, kiedy zacznę wprowadzać zmiany. I dlatego dzisiaj zamiast czytać moją opinię o powieści Był sobie pies, możecie wygodnie usiąść i obejrzeć. 

Od razu powiem, że to nasz debiut - mój przed kamerą, a syna - za kamerą i przy montażu. Bądźcie wyrozumiali ;) i dajcie znać w komentarzach, czy sprostałam wyzwaniu :)

Miłego odbioru...



piątek, 4 sierpnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM - STRACH

Strach i samotność stanowią parę. Boimy się samotności, gdyż nie kojarzy nam się dobrze. Samotność sprawia, że tracimy nadzieję na lepsze jutro, poddajemy się i zatracamy się w żalu i nostalgii. Choroba duszy bywa groźniejsza od pozostałych chorób, dlatego starajmy się nie poddawać, stawiać sobie kolejne, nawet najmniejsze cele i sukcesywnie do nich dążyć, bo życie za krótkie jest, by nam przeciekło przez palce.


środa, 19 lipca 2017

FRAGMENT "W SIECI UCZUĆ"

Gdy rano wstała, na stole miała już naszykowany zestaw kanapkowy wielkości XXL oraz termos z herbatą. Skrzywiła się na jego widok, bo stanowił ciekawy kontrast z tym, co od kilku tygodni widziała za oknem. Trzydziestostopniowe upały według jej matki w ogóle nie przeszkadzały w piciu gorącej herbaty. Dla świętego spokoju cały ekwipunek zapakowała do plecaka i zabrała się za jedzenie śniadania. Właśnie kończyła, gdy usłyszała pukanie do drzwi.
— Otwarte! — krzyknęła, myjąc swój kubek.
— Gotowa? — spytała Piotr.

— Możemy wychodzić. — Założyła plecak i pokazała na stojącą przy drzwiach torbę.
— Kamila, aż tyle tego masz? — zaniepokoił się, widząc czarne monstrum naprężone do granic możliwości. — Mówiłem, żebyś wzięła najpotrzebniejsze rzeczy.
— I tak zrobiłam — stwierdziła i nie czekając na jego dalsze narzekania, wyszła na zewnątrz. — Piotr, a ty gdzie masz swoje rzeczy? — zdziwiła się, widząc niewielki plecak wraz z przytwierdzonym do niego namiotem i śpiworem.
— Tu. — Pokazał na swoje plecy. — Większość rzeczy włożyłem na siebie, żeby mieć lżej.

Przez chwilę patrzyła na niego, zaskoczona. Wcześniej tego nie dostrzegła, ale rzeczywiście miał na sobie długie dresowe spodnie, kolorową koszulkę, a wokół bioder majtała się kurtka nieprzemakalna.
— Dasz radę w tym wszystkim dojechać? — zapytała ostrożnie.
— Muszę! — podniósł głos. — Też mogłabyś tak zrobić!
— Ja nie dam rady — pośpiesznie uprzedziła. — Nie mam takiej silnej woli, żeby w takim upale zakładać na siebie ciepłe ubrania.
— Dobra, przestań już marudzić, bo się spóźnimy — uciął temat, złapał za torbę i mocno ją szarpnął.

Na szczęście uszy były bardzo solidne i choć przez całą podróż wielokrotnie narażano je na szarpanie, pociąganie, wleczenie czy targanie, dzielnie stawiły opór barbarzyńcy.
Kiedy wreszcie dotarli na pole namiotowe, słońce było w zenicie. Zanim zaczęli rozkładać namiot, usiedli nieopodal molo i zajadając kanapki, podziwiali sielski krajobraz. Przenikliwy błękit nieba zdawał się łączyć i w pewnym miejscu zlewać ze szmaragdowym kolorem wody. Śmiech kąpiących się urlopowiczów jednoznacznie wskazywał na to, że jest to idealne miejsce na relaks.

Posileni, dziarsko ruszyli do konstruowania swej tymczasowej siedziby. Ponieważ niesforne drzewa zdążyły zrzucić na wybrany przez nich plac kilka kłujących szyszek, musieli je najpierw uprzątnąć. Kolejny punkt instrukcji wydanej przez Piotra, najwidoczniej zagorzałego miłośnika pól namiotowych, odnosił się do kwestii rozłożenia namiotu i starannego przymocowania go śledziami do podłoża. Cóż robić, jeśli śledzi brak, a sklep rybny nie wchodzi w rachubę?
— Nie mam pojęcia, co się stało z tymi śledziami! — zachodził w głowę, nerwowo drepcząc wokół rozłożonego na ziemi namiotu. — Jestem pewien, że były w worku.
— A może masz omamy? — próbowała zażartować, ale widząc reakcję Piotra, ucichła.
— Uduszę go! — krzyczał, kopiąc pusty worek. — Uduszę, gnoja!
Odsunęła się na bezpieczną odległość, obserwując rozwój sytuacji. Chłopak dyszał ze zdenerwowania, a na jego twarzy i na szyi dostrzegła czerwone plamy, które z każdą chwilą nabierały większej wyrazistości. Nerwowo przegarniał włosy, które, pozostawione w nieładzie, zakrywały mu oczy. Dopiero po kilku minutach zdołał ochłonąć.
— Paweł ostatnio brał namiot, bo jechał gdzieś z kumplami — wyjaśnił zrezygnowanym głosem. — A ja nie sprawdziłem, czy niczego nie brakuje.
— Nieźle zakręcony ten twój brat. — Starała się rozluźnić atmosferę, choć wcale nie było jej do śmiechu.
— Idiota nie włożył śledzi z powrotem do worka — gorączkował się. — Jak zwykle ma ważniejsze sprawy na głowie! Następnym razem takiego dostanie — dodał, pokazując niewybredny gest.

Sytuacja była nieciekawa. Nie mogli rozstawić namiotu, a za chwilę pewnie będzie się ściemniać. Jedyne, co im zostało, to zebrać swoje rzeczy i wrócić do domu. Pozostała jeszcze kwestia pieniędzy za pole namiotowe.

Kiedy poszli do właściciela placu i opowiedzieli, co ich spotkało, omal nie spadł z krzesła.
— Że niby czego wam brakuje? — pytał, trzymając się za duży brzuch, który podskakiwał za każdym razem, gdy jego właściciel zaczynał się śmiać. — Śledzi? — dopytywał, rechocząc. — A nie wystarczy okoń albo płotka? Bez problemu mogę coś skombinować.
Gdy w końcu zreflektował się, że jego dowcip tylko rozsierdził coraz bardziej zdenerwowaną parę, podniósł się z krzesła i podszedł do starej drewnianej szafy. A kiedy odwrócił się do nich, w ręku trzymał pięć metalowych haków, które w tej chwili były na wagę złota.
— Więcej nie mam. — Podał je Piotrowi.
— Damy radę. — Uśmiechnął się i wziął podarunek.
— Jak zgubisz, to za każdy policzę ci dychę — poinformował tonem rasowego biznesmena. — Stoi? — Wyciągnął dłoń, by przypieczętować transakcję.

Piotr kiwnął głową. Nie omieszkał też wypożyczyć wędek. Zabrał rzeczy i z powrotem poczłapali w stronę miejsca, w którym uprzednio próbowali rozbić namiot. Teraz jego rozstawianie poszło jak z płatka. Około dwudziestej drugiej Piotr zacierał ręce i z błyskiem w oku podziwiał swoje dzieło. Pozostało już tylko rozłożyć śpiwór. I tu właśnie pojawiła się kolejna komplikacja, o której wcześniej chłopak nie pomyślał. Zabrał ze sobą tylko jeden, bo więcej nie miał, ale on wcale nie był dwuosobowy. Przez chwilę niczym automat odgarniał włosy z czoła, gorączkowo szukając wyjścia z sytuacji. Kamila patrzyła na jego konsternację i uśmiechała się z politowaniem.
— Jakiś problemik? — zapytała przekornie.
— W zasadzie to nie — odpowiedział i zaczął ustawiać buty przed namiotem. — Mogę spać na ziemi, a przykryję się kurtką.
— Nie żartuj! — Uśmiechnęła się z przekąsem. — Co ty byś zrobił beze mnie? — zastanawiała się na głos. — Ja jestem przygotowana na każdą ewentualność. — Mrugnęła do niego.
— Tak? — Przygryzł wargi. — To znaczy na co?
— Wszystko to wszystko — stwierdziła i zaczęła rozpakowywać swoją torbę. — Otóż to! — obwieściła i w triumfalnym geście podniosła niewielki pakunek. — Może i mały, ale jest.
— Śpiwór? — Piotr aż przekrzywił głowę, by lepiej widzieć. — Jesteś niesamowita!
— I nie zapominaj o tym — skwitowała, rozkładając swoje posłanie.

Później rzuciła na nie jeszcze niewielką poduszkę, którą też udało jej się przemycić w torbie. On w tym czasie poszedł zarzucić wędkę. Chwilę to trwało. A może chwilę dłużej. Kamila straciła rachubę czasu, moszcząc ich tymczasowe posłanie i skrzętnie upychając do namiotu wszystkie zabrane z domu rzeczy.
— A co z kolacją? — zapytała, gdy wreszcie wrócił. — Mam jeszcze kanapki — zachęcała, wyjmując kolejną porcję prowiantu.
— Jedyne, na co mam teraz ochotę, to ty. — Przyciągnął ją do siebie i mocno wpił się w jej usta, pozbawiając ją tym samym oddechu.
Kiedy po chwili udało się jej oswobodzić, zaczerpnęła potężny haust powietrza.
— Nie uduś mnie — protestowała, choć niezbyt przekonująco.
— Mam zupełnie inne plany. — Uśmiechnął się wymownie i pociągnął ją do namiotu.

Zgrzyt zamka błyskawicznego od namiotu obwieścił, że właśnie jest zasuwany. Po chwili kolejny zgrzyt, ale tym razem odsuwanego zamka błyskawicznego w bluzie, którą Kamila zdążyła założyć wieczorem. Gdy wreszcie udało się jej z niej wyplątać, wciąż się całowali. Jego ręce błądziły po jej plecach, udach i piersiach, odnajdując tam kolejne strategiczne punkty, które wprawiały jej ciało w drżenie. Powoli zdjął z niej spodnie i koszulkę. Została w samej bieliźnie. Położył ją na miękkim śpiworze, ale gdy tylko dotknęła podłoża, niemal natychmiast podskoczyła.
— Co jest? — zaniepokoił się.
— O cholera! Coś mi się wbija w plecy — odpowiedziała i dłońmi zaczęła przeszukiwać śpiwór. — Mam! — wykrzyknęła, podając mu jego własny zegarek, który najwidoczniej rozpiął się i spadł.
Kiedy sytuacja była opanowana, wrócili do momentu, w którym przerwali. Pomału zsuwał z jej ramion ramiączka biustonosza. Delektował się dotykiem jej miękkiej skóry. Kamila nie pozostała bierna. Co i rusz zdejmowała z niego kolejne fragmenty odzieży i niedbale rzucała je za siebie.
Po krótkiej chwili uniósł się na łokciach i powiedział:
— Kocham cię.
Nie odpowiedziała, tylko objęła jego twarz i mocno go pocałowała, jakby to miało
zrekompensować brak słów. Drżenia rąk, pachnący miętą oddech, ciepło rozlewające się gdzieś w okolicach podbrzusza, taniec myśli, głośne westchnienia, ciche szepty…
Kiedy była bliska spełnienia, poczuła, że Piotr nagle się wyprostował i nasłuchuje. Spojrzała w tamtą stronę. Oprócz zielonych ścian namiotu niczego interesującego nie dostrzegła.
— Ciii — szepnął, a po chwili już naciągał spodnie.
— O co chodzi? — spytała, zupełnie zbita z tropu. — Coś się stało?
Jedyne, co teraz przychodziło jej do głowy, to podejrzenie, że pewnie ktoś kradł ich buty stojące tuż za namiotem.
— Złodziej? — spytała cicho, zarzucając na siebie bluzę.
— Dzwonek — wyjaśnił, również szeptem, i wyszedł na zewnątrz.
— Dzwonek? — powtórzyła i powoli wyjrzała z namiotu.

Wszędzie panował mrok. Z drugiej części kempingu dochodziły odgłosy wieczornych rozmów. Ustawiona nieopodal latarnia rzucała dostateczną ilość światła, aby dostrzec, że nikt nie kręcił się wokół namiotu, a buty jak stały, tak stoją. Dopiero po chwili spostrzegła Piotra, który nachylił się nad wędką i spróbował ją poderwać do góry. Patrzyła z zainteresowaniem, a gdy manipulacje przy sprzęcie wędkarskim niebezpiecznie długo się przeciągały, wreszcie włożyła buty i pomaszerowała do chłopaka, który najwyraźniej coś ściskał w dłoniach.
— Co robisz? — spytała, stając obok niego.
— Złowiłem rybę. — Pokazał jej swą zdobycz.
— I co z tego? — Usiłowała pojąć absurd tej sytuacji, która z intymnej zmieniła się w rybią.
— Było branie. Słyszałem dzwonek — wyjaśnił z miną niewiniątka. — Musiałem przyjść, bo by się żyłka zerwała.


Przez chwilę patrzyła na niego okrągłymi ze zdziwienia oczyma. Dzwonek? Branie? Ryba? Po tym pokrętnym tłumaczeniu, straciła wszelkie chęci do dalszej dyskusji. Bez słowa wróciła do namiotu, w ubraniu zakopała się we własnym śpiworze i usiłowała zasnąć. Ostatnia myśl, jaka tego dnia przyszła jej do głowy, nie napawała optymizmem. Przegrała z oślizgłą, zimną rybą.

niedziela, 9 lipca 2017

LATEM O "UPALE" M. CISZEWSKIEGO

"Upał" to po "Mrozie" (moja opinia tutaj) druga powieść Marcina Ciszewskiego jaką przeczytałam i tym razem także  jestem zachwycona.


Autor świetnie nakreślił akcję, która wydaje się być realna do bólu (nawet pytałam męża, czy mecz Polska - Niemcy odbył się naprawdę w czasie ME). Bohaterowie z krwi i kości. Oczywiście bohaterscy policjanci mają wręcz nadprzyrodzoną umiejętność wyczuwania wszelkich kłopotów na kilometr, ale mnie to nie przeszkadza i sprawiło, że pochłonęłam książkę jednym tchem. 

W ogóle lubię czytać kontynuację, bo wtedy nie muszę budować nowego obrazu postaci, a jedynie go uzupełniać. W tym przypadku obok znanych postaci pojawiły się nowe, co jeszcze bardziej rozbudziło moją ciekawość. 


Niezmiennie zachwycił mnie język. Krótkie zdania w ciekawy i jasny sposób opisują rzeczywistość. Naprawdę nie potrzeba więcej.

Czytając tę powieść, jedynie utwierdziłam się w przekonaniu, że sama nigdy nie napiszę powieści sensacyjnej. Dlaczego? Bo ten gatunek wymaga ogromnej wiedzy operacyjnej, niuansów z zakresu informatyki czy pirotechniki. Uwielbiam o tym czytać, ale kompletnie się na tym nie znam, więc lepiej pozostawić to fachowcom...

niedziela, 2 lipca 2017

BRAK WENY TWÓRCZEJ?

Jakkolwiek źle to nie zabrzmi, to muszę to powiedzieć głośno! Nie mam takiego stanu, jakim jest brak weny. 

Wena to przede wszystkim jasny umysł i chęć wysiłku intelektualnego. W moim przypadku jest tak, że albo mam siłę i jak to nazywam – wolną głowę do pisania, albo w ogóle nie siadam do laptopa, tylko idę się położyć do łóżka, ewentualnie poczytać książkę. Nie wyobrażam sobie, by tracić czas, siedząc i wpatrując się w pusty monitor, może jeszcze denerwować się przy tym na siebie i na otoczenie, bo coś mi nie idzie. Życie jest dostatecznie skomplikowane, dlatego nie trzeba komplikować go jeszcze bardziej. Lepiej zrobić coś innego. 

Przestałam walczyć ze swoim organizmem. To on mi mówi, co będzie dla mnie najlepsze, a ja po prostu tego słucham.

niedziela, 25 czerwca 2017

FRAGMENT "FINEZJI UCZUĆ"

"Finezja uczuć"
Rozdział I  
(fragment)

 - Co to za gbur, żeby mnie tak krytykować przy ludziach! – krzyknęła do męża.
- O czym ty mówisz?
- Ksiądz na mnie krzyczał z ambony!
- A dlaczego na ciebie? Przecież to Franek będzie miał komunię.
- No tak, ale niestety się spóźniliśmy, bo szef kazał mi dzwonić do wszystkich członków zarządu, żeby w jego imieniu przypomnieć im o planowanym na czwartek posiedzeniu rady nadzorczej. A poinformował mnie o tym oczywiście godzinę przed wyjściem z pracy. Wreszcie, kiedy skończyłam, w pośpiechu wybiegłam z biura i zabrałam tylko żakiet, ale zapomniałam wziąć z biurka kluczyki od samochodu i musiałam po nie wracać. Franka zabrałam prosto z treningu, ale nie mogłam przefrunąć nad samochodami wlokącymi się w korku. A ten myśli chyba, że w pracy piłam kawę i specjalnie się spóźniłam!
- Przesadzasz, pewnie zażartował z ciebie - skwitował Adam, który jak zwykle studził temperament swej żony.
- Ja przesadzam?! Tak mówisz, bo to na mnie wszyscy patrzyli z politowaniem! - nie dawała za wygraną.
- A ilu było rodziców z dziećmi?
- Nie wiem! Nie liczyłam!
- Pewnie, jak zwykle, w większości byli to dziadkowie, którzy nie pracują - spokojnie dokończył swą myśl.
Alicja milczała, analizując słowa męża, który raczej rzadko poddawał się emocjom i starał się w racjonalny sposób tłumaczyć ludzkie zachowania. Czuła się tam ośmieszona, choć w głębi duszy wiedziała, że nie zrobiła niczego złego. Przeciwnie, starała się tak zorganizować życie swojej rodziny, żeby wszystko funkcjonowało bez większych zarzutów, ale tylko ona wiedziała, ile ją to kosztowało nerwów.
Rano nigdy nie pozwalała sobie na to, aby budził ją dopiero drugi dzwonek budzika. Już po pierwszym wstawała i zaspana szła do Franka, budziła go i wspólnie szli do pokoju Antka. Kiedy chłopcy myli zęby, ona wskakiwała pod prysznic, żeby zmyć z siebie resztki snu, jednocześnie wydając polecenia synom, aby nie zapomnieli umyć twarzy i rąk. Adam skupiał się na własnej toalecie. Później szybko ubierała się w jeden z wielu garniturów, które była zobowiązana zakładać do biura. Zawsze jednak dbała o to, aby żakiet podkreślał jej nienaganna figurę, a spódniczka, choć sięgająca kolan, odsłaniała jej zgrabne nogi. Niski wzrost rekompensowała wysokimi szpilkami. Jeszcze dwa ruchy pędzla, którym delikatnie, acz w zdecydowany sposób kładła puder nadający twarzy świeżości. Tusz był zbędny, gdyż jej rzęsy były gęste i na tyle długie, że wyglądały niemal jak sztuczne. Ciemna oprawa niebieskich oczu subtelnie kontrastowała z delikatnymi rysami twarzy i miodowym kolorem włosów. Ponaglając domowników, schodziła do kuchni, żeby przygotować śniadanie.
Odwożeniem dzieci zajmował się Adam, który po drodze do banku, gdzie pracował od ukończenia studiów ekonomicznych, mijał podstawówkę chłopców. Franek, ich młodszy syn miał 9 lat i chodził do II klasy, a Antek był o 4 lata starszy i właśnie kończył szkołę podstawową.
Po absorbujących porankach energia Alicji nie spadała. W pośpiechu jechała samochodem do biura i już myślała o tym, czy dzisiaj szef pozwoli jej wyjść do domu o czasie, bo był to człowiek, który niekiedy nie rozumiał, czym jest życie rodzinne. Sam był rozwodnikiem i jak mawiał, jego miłością była praca. Niestety chciał tą miłością zarazić innych pracowników. Alicja miała zupełnie inną wizję miłości i obdarzała nią swego męża oraz synów, jednak nie mogła przeciwstawić się szefowi, gdyż w świadomości miała comiesięczne raty kredytu, jaki wzięli 12 lat temu, gdy podjęli z Adamem decyzję o budowie domku za miastem.
W końcu Alicja znowu się odezwała.
- Kretyn!
- Ej, przecież to nie ja ciebie wkurzyłem! – odgryzł się Adam.
- Ja nie o tobie, tylko o tym księdzu, który myśli, że może prawić kazania wtedy, kiedy chce. Co on wie o życiu? Idiota!
Wtedy też postanowiła, że postara się już nie rzucać w oczy księdzu i obchodzić go szerokim łukiem. Dzisiaj jednak obietnica odchodziła w zapomnienie, a czas działał na jej niekorzyść. Zostały jej jeszcze trzy faktury do wprowadzenia, a na zegarze było już grubo po 17. A przecież miała jeszcze wstąpić po Franka, który nie chciał zrezygnować z treningów aikido. Kolejny raz spojrzała na zegarek i postanowiła poprosić szefa, żeby pozwolił jej dokończyć pracę jutro. Szybko podniosła się zza biurka, ale nie zauważyła i potrąciła filiżankę z fusami po ostatniej kawie. Gdy się zorientowała, miała już na spódnicy plamę kształtem przypominającą Brazylię. Wściekła wpadła do łazienki. Szybko wyrwała trzy papierowe ręczniki i zaczęła je moczyć w wodzie, żeby wyczyścić plamę, ale nie udało się. Stwierdziła, że łatwiej jej będzie zdjąć spódnicę i wyprać ją w umywalce. Kiedy w końcu udało jej się to zrobić, otworzyły się drzwi do łazienki i do środka wszedł jej szef. Otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, choć nie zdołał wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Alicja zdrętwiała. Zażenowana zaczęła zakrywać się mokrą spódnicą, chlapiąc dookoła.
- Niezły performance – skwitował, szybko zamykając drzwi.


niedziela, 18 czerwca 2017

OGRÓD RÓWNA SIĘ ODPOCZYNEK?

Oprócz pisania i czytania książek uwielbiam przyrodę, dlatego każdą wolną chwilę spędzam wśród zieleni. 

Kocham kwiaty, dlatego wciąż przekopuję mój ogródek i każdego roku organizuję go na nowo, może nie do końca, ale zawsze mam w nim coś do zrobienia. 







Wówczas najlepiej odpoczywam psychicznie, a poza tym mam czas, by spokojnie wszystko sobie poukładać w głowie, by siadając do pisania nie zastanawiać się nad tym, co chcę opowiedzieć. 


Uwielbiam słodki zapach kwiatów i zieleń trawnika, po którym często chodzę boso.  To jest prawdziwa wolność, która mnie uskrzydla...

sobota, 10 czerwca 2017

"FINEZJA UCZUĆ", CZYLI MÓJ DEBIUT

"Finezja uczyć" (fragment powieści tutaj) to powieść, którą napisałam w 2014 roku. Wtedy nie miałam pojęcia, gdzie i jak wydać. Debiutować jest naprawdę trudno. Rynek czytelniczy jest zasadniczo niewielki, a na nim nazwiska obecne od kilkunastu lat. I w tym wszystkim moja wada - niecierpliwość...

"Finezja uczuć" nie mogła leżeć w szufladzie. Temat był na tyle intrygujący, że chciałam go jak najszybciej pokazać światu. Tyle że z tych samych względów wydawcy trzymali mnie w niepewności. 

O zakazanej miłości napisano wiele książek, ale żeby od razu o miłości mężatki do księdza, to w naszym kraju wciąż temat tabu... Zatem pogdybajmy. Kto z nas nie słyszał chociaż o jednym takim przypadku wśród bliższych czy dalszych znajomych? Właśnie! Temat stary jak świat, a wciąż budzi kontrowersje.

W powieści absolutnie nikogo nie osądzam. Przeciwnie chciałam pokazać wewnętrzne rozterki moich bohaterów, którzy są pod dużą presją otoczenia, zmagają się z własnym poczuciem winy i wciąż szukają wyjścia z sytuacji. I sama już nie wiem, czy los ich ukarał czy wynagrodził...

niedziela, 4 czerwca 2017

UCZUCIOWOŚĆ I UCZUCIA W POWIEŚCI "W SIECI UCZUĆ"

W powieści W sieci uczuć, jak sam tytuł wskazuje, mowa jest o uczuciach, które są nieodzownym elementem życia każdego człowieka. 

Główna bohaterka rozdarta jest pomiędzy uczuciami i powinnością wobec matki, która stara się jej zapewnić jak najlepsze warunki do rozwoju, a pierwszymi miłostkami do mężczyzn.

Matka odejmuje sobie od ust, byleby zapłacić za dodatkowe lekcje języka niemieckiego, które mają się stać kluczem do lepszego życia jej córki. Całkowicie pochłonięta pracą i obowiązkami oddala się od córki i coraz mniej ją rozumie. Ma duże oczekiwania wobec swojego dziecka, dla którego się poświęca. 

Ojciec znikł z życia Kamili, a pustka, choć niewypowiedziana, jest nie do wypełnienia. Być może to dlatego związek, który buduje z chłopakiem, jest "koślawy", ale dziewczyna zdaje się tego nie dostrzegać. Tak jakby nie miało znaczenia, czy ta osoba coś sobą reprezentuje, czy też nie. Jego macki coraz bardziej ja oplatają i z każdą chwilą jest jej coraz trudniej powiedzieć: STOP.

niedziela, 28 maja 2017

SNY I ICH WYMOWA

Niektórzy ludzie uważają, że sny należy interpretować, gdyż mają one wpływ na nasze życie, inspirują do działania, czasem ostrzegają przed złym losem czy pokazują nam, o czym tak naprawdę marzymy. Postanowiłam wykorzystać ten motyw w swojej najnowszej książce.

Powieść W sieci uczuć opowiada o losach głównej bohaterki - Kamili, w której życiu istotną rolę odgrywają sny. To one determinują ją do podejmowania różnych, czasem zaskakujących i niezrozumiałych dla otoczenia decyzji. Bohaterka czasem zaskakuje bezradnością czy uległością. Te sny są dla niej rodzajem rozmowy z głęboko ukrytym alter ego, które dopiero wtedy ma szansę ujawnić się i skłonić ją do podjęcia zmagania z rzeczywistością, która często ją przeraża.

piątek, 19 maja 2017

WIOSNĄ O "MROZIE" M. CISZEWSKIEGO

Choć za oknem cudowne słońce, rzec można, że upał, ja wbrew logice wzięłam do ręki powieść Marcina Ciszewskiego pt.: "Mróz" i w zasadzie nie potrafiłam jej odłożyć na bok. Jeśli to robiłam, to na chwilę i z zamiarem jak najszybszego powrotu do niej. Ostatnio mam szczęście do książek, które naprawdę potrafią mnie poruszyć i zaciekawić.

To pierwsza z książek tego autora, którą przeczytałam i żałuję, że wcześniej na nią nie trafiłam. Powieść jest doskonale napisana. Autor posługuje się krótkimi zdaniami. Często samymi równoważnikami. Świetnie kreśli sylwetki bohaterów i kreuje nastrój. Potrafi też zaskakiwać. W zasadzie od pierwszej aż do ostatniej strony umiejętnie przykuł moja uwagę. To ogromna zaleta, zwłaszcza w powieściach sensacyjnych, które lubię czytać.

Co do samych wydarzeń opisanych w powieści i politycznych zawiłości to faktycznie dość przerażające i lepiej, żeby nie miały miejsca, jednak ta ich oryginalność sprawia, że uruchomiła się moja wyobraźnia i zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby...

Nie chcecie wiedzieć, co wymyśliłam, a może ten pomysł wykorzystam pisząc kolejną powieść... Kto wie. 

Jedno jest pewne. Powieść warta przeczytania :)

niedziela, 14 maja 2017

CZYTANIE TO NUDA?

Jak co roku pojawiają się nowe doniesienia medialne o tym, jak nasze społeczeństwo czyta książki. 

Poznaliśmy najnowsze wyniki badań czytelnictwa opublikowane przez Bibliotekę Narodową. Jak wynika z raportu, w 2016 r. jakąkolwiek książkę przeczytało 37% Polaków w wieku co najmniej piętnastu lat. (instytutksiazki.pl)

Badania nie napawają optymizmem, dlatego postanowiłam dotrzeć do źródła. Zapytałam młodzież, co lubi czytać. Niektórzy popatrzyli na mnie, jak na kosmitkę, która pyta o drogę na Marsa, inni zniecierpliwieni opuścili wzrok, jakby tylko czekali na to, aż zmienię temat i zapytam o najlepszy paradokument ostatnio emitowany w TV. Jedynie kilka osób nawiązało ze mną kontakt wzrokowy, czekając aż się do nich zwrócę. Ośmielona tym faktem, spytałam, która z czytanych książek najbardziej ich zaciekawiła. Odpowiedź była zadziwiająco krótka: ŻADNA. 

Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę, dlatego dopytywałam o powody i jak się okazało, było ich niewiele: zbyt długa treść, mało akcji i wątki miłosne. I jak to ugryźć?

Młodzież, która ma coraz większy problem z wyrażaniem uczuć, nie lubi czytać o miłości. Treść jest zbyt długa, bo wymaga skupienia i zaangażowania wielu skomplikowanych procesów myślowych, a to już wysiłek, którego nie chcą, a może już nie potrafią podjąć. Trudno, by książka była naszpikowana scenami akcji, bo każdą z nich trzeba precyzyjnie opisać, by Czytelnik mógł ją sobie dobrze wyobrazić, więc autor ma dylemat, czy lepiej zrezygnować z długich opisów, czy z dialogów, które ożywiają i uwiarygodniają postać. 

W dobie tak szybkiego rozwoju kultury masowej trudno jest z niej zrezygnować, by się skupić na czytaniu, które być może niedługo będzie zarezerwowane dla wybranych...


niedziela, 7 maja 2017

E-BOOK VS. PAPIER

W czasach, kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z książkami, nawet nie podejrzewałam, że technologia pójdzie tak daleko i będzie można czytać, nie dotykając papieru. 

W dzieciństwie często chorowałam i dlatego zostawałam w domu, wtedy rozkładałam na łóżku książki i czytałam je lalkom, później zakładałam im karty i bawiłam się w bibliotekę. Kolorowe okładki, czasem pożółkły papier sprawiały, że książka kojarzyła mi się z jakąś tajemnicą, zagadka, światem marzeń.

Wspominam to z sentymentem w świecie, gdzie słowo pisane dla niektórych nie ma żadnej wartości, ale wracając do e-booków, to są świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie maja miejsca, żeby przechowywać książki. Poza tym łatwiej nosić jeden niewielki czytnik, niżeli książkę, czasem grubą, która nie mieści się do eleganckiej torebki na ramię. Świetnie, że są i takie możliwości techniczne.

Ja jednak wyrosłam na starej szkole i cenię sobie papier, którego można poczuć dotyk i zapach. Uwielbiam książki nowe, prosto z drukarni pachnące farbą i czekające na to, aż to ja je wezmę w dłonie. Też tak macie?

niedziela, 30 kwietnia 2017

PISANIE DO SZUFLADY

Czasem czytam wywiady z pisarzami, którzy mówią, że zanim wydali swój pierwszy tekst, najpierw długo pisali i jeszcze dłużej przechowywali go w szufladzie, nikomu nie pokazując swoich "wypocin". W takim razie ja jestem dziwna!

Po napisaniu pierwszego rozdziału "Finezji uczuć" natychmiast wręczyłam go, a w zasadzie wepchnęła go w ręce mojego męża i delikatnie, acz sugestywnie "poprosiłam", żeby zechciał przeczytać. A i owszem zechciał - pewnie też był ciekawy, co znowu wymyśliłam, by nie ślęczeć przed telewizorem wpatrując się w głupawe paradokumenty, o których walorach artystycznych, grze aktorskiej - to za duże słowo, prymitywnej tematyce - raczej nie ma co dyskutować.

Przeczytał i powiedział: Pisz dalej. To pisałam i pisałam, i pisałam. Trochę się już tego nazbierało i teraz grzecznie leży (nie w szufladzie, a w komputerze) i czeka na swoją kolej.

Jak tak patrzę na to moje pisanie z perspektywy czasu, to rzeczywiście preludium byłoby prowadzenie bloga. Wtedy nie wpadłam na ten pomysł, ale teraz nadrabiam zaległości. I jeśli ktoś mi powie, że to proste, to nie ręczę za siebie. 

Dopiero uczę się tego i wiem, że mam jeszcze sporo do nadrobienia, dlatego tez słucham podpowiedzi i uwag od blogerek, które robią to od lat. 

Dalej dziewczyny, powiedzcie mi o czym chcecie czytać na moim blogu???



piątek, 28 kwietnia 2017

ZIMNY NOS

Właśnie zbliża się długi weekend, a ja tak sobie siedzę i zastanawiam się, o czym by tu napisać, bo kto będzie czytał moje dywagacje, gdy czas nagli, by rozpalić grilla, wypucować rower i skoczyć nim za miasto. Też miałem taki plan, ale pogoda mnie pokonała i sprawiła, że zamiast rozniecać żar pod rusztem grilla, rozpaliłam w kominku, bo dłonie mi zgrabiały, zanim jeszcze usiadłam do laptopa, a mózg zdaje się pracować na ostatnim wydechu - zimnym jak arktyczny lód. 

O zgrozo, przecież maj za pasem, a ja wciąż marznę! I jak mam być twórcza, gdy nos mi zamarza - a gorąca herbata tak szybko stygnie, że gdy dopijam ją do końca, to jest już lodowata. A może to ja jestem zbyt powolna... Może gdybym pisała 100 znaków na minutę, a nie w 15, to palce płonęłyby mi, ledwie dotykając klawiatury. Tylko jak je zmusić do większego (o 15 razy - to trochę dużo) wysiłku - to jest fundamentalne pytanie. Zastanawiam się też, czy potrafiłabym tak szybko wymyślać wydarzenia. Żeby tylko mózg się nie zbuntował i nie odmówił mi posłuszeństwa... 

W każdym razie na dwór nie wystawiam nosa, ale w domu też trudno mi się zabrać do pisania i co z tym zrobić? Jak żyć panie premierze?

niedziela, 9 kwietnia 2017

POLECAM KSIĄŻKĘ Z PRZESŁANIEM


Za wyjątkową i godną polecenia uważam powieść pt.: „Inny chłopiec” Willy’ego Rassella, która stała się dla mnie inspiracją do wnikliwego szukania przyczyn ludzkiego działania oraz do tego, by nie oceniać drugiego człowieka zbyt pochopnie. 

Jest to rewelacyjna powieść pokazująca, jak mało potrzeba do tego, aby zniszczyć ludzkie życie. Choć zazwyczaj nie wracam do książek, które już przeczytałam, to w przypadku tej powieści zrobiłam wyjątek i szczerze przyznam, że za drugim razem zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, a tytułowy chłopiec, który przez wszystkich uważany jest za tępego, dla mnie jest kimś wyjątkowy, kto nie boi się wyrażać własnych myśli, pragnień i dążeń.

niedziela, 2 kwietnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: MARZENIA, PRAGNIENIA I SŁABOŚCI

Człowiek jest skomplikowaną istotą i wiele jego zachowań wciąż zaskakuje, czasem nawet jego samego. Ważne, aby umieć wybrnąć z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nie raniąc innych, a później wyciągnąć z tego właściwe wnioski, by w przyszłości nie popełniać tych samych błędów.


Moi bohaterowie nie zawsze potrafią analizować sytuację i nie popełniać tych samych błędów, dlatego popadają w tarapaty, przez co dają Czytelnikom powód do zastanowienia się nad własnym postępowaniem...

niedziela, 26 marca 2017

OD "MEANDRÓW UCZUĆ" DO "SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA"

Tytuł Szukając szczęścia nie był oryginalnym tytułem powieści i powstał dopiero na etapie redagowania tekstu. Co tu ukrywać, był sugestią osoby redagującej tekst, ale spodobał mi się i tak zostało. Ten, który sama wymyśliłam był zupełnie inny...

Książka miała nosić tytuł Menadry uczuć. Wówczas bardzo mi się podobał, bo uważałam, że jest oryginalny, może odrobinę ekstrawagancki, zadziwiający i przyciąga uwagę czytelnika. Kiedy swój pomysł zaprezentowałam najbliższym, ci kręcili nosami i szybko orzekli coś zupełnie innego. Tytuł może i oryginalny, ale kto go zapamięta i z czym się będzie kojarzył? 

I wiecie co, jak nieraz o tym  myślę, to nie ja miałam rację, tylko oni. A teraz, kiedy chcą mnie rozbawić, to wspominają mój oryginalny tytuł.

piątek, 24 marca 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: ŚMIECH I ŁZY

Takie już jest to nasze życie, że chwile radości przeplatają się z chwilami smutku czy zwątpienia i to wcale nie świadczy o tym, że coś jest z nami nie tak. Przeciwnie, dowodzi naszej wrażliwości na wszystko to, co dzieje się wokół nas.

Najgorsze byłoby tkwienie w smutku, lekceważąc pozytywne zdarzenia, które dają nam siłę i energię do działania i walki z przeciwnościami losu.


niedziela, 19 marca 2017

"PIĄTY BEATLES" NIE TYLKO MUZYCZNIE

Mariusz Czubaj ta autor, z którym spotkałam się po raz pierwszy, choć książka Piąty Beatles, którą właśnie przeczytałam, to czwarta część serii. Ale nie żałują, bo zgodnie z powiedzeniem, lepiej późno niż wcale.

Tytuł pozornie może świadczyć o tym, że jest to powieść, w której najważniejszym wątkiem jest muzyka. Otóż nie do końca. Główny bohater Rudolf Heinz kocha grać na gitarze, podobnie jak kolejne ofiary, które tracą życie w zadziwiających okolicznościach. Na pozór trudno doszukać się związku pomiędzy nimi, ale finał nieoczekiwanie pokazuje, jak ogromny wpływ na teraźniejszość ma nasza przeszłość i podejście do niej. Kiedy zaczęłam czytać powieść, nie wszystko mogłam zrozumieć. Przeszkadzały mi wtręty wyglądające na rodzaj wspomnień Rudolfa. Przestałam się więc na nich skupiać, zadając sobie pytanie, po co został wpleciony taki typ narracji. Na koniec okazało się, że taki zabieg był celowy i pokazał zupełnie inny aspekt osobowości profilera. Świetnie skrojona intryga, w której pozornie nic do siebie nie pasuje. Nieprzewidywalne zwroty akcji, gdzie łatwo pogubić się, kto jest dobrym, a kto złym charakterem. Wszystko to sprawia, że książka mnie oczarowała i sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Do tego napisana jest ładnym językiem, w którym brak długich, zbędnych opisów, które często tak bardzo spowalniają akcję, a jednocześnie niewiele do niej wnoszą, że nudzą czytelnika.

Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z twórczością Mariusza Czubaja.


piątek, 17 marca 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: ZWĄTPIENIE

Czasem mam dość bicia głową w mur i przekonywania innych do tego, że warto coś zmienić. Przez chwilę jestem załamana i chciałabym gdzieś uciec, ale później przychodzi chwila jeszcze większej mobilizacji i potrzeba działania, z czego staram się czerpać mnóstwo satysfakcji i  wyciągnąć z tego to, co najlepsze.

Polecam wszystkim w chwilach zwątpienia...



niedziela, 12 marca 2017

www.odroczone.nadzieje.blog

Pomysł wplecenia wątku z blogiem do powieści Odroczone nadzieje pojawił się już na samym początku i stąd też koncepcja tematyczna poszczególnych rozdziałów.

Chciałam, by moja bohaterka mogła w naturalny sposób wyrazić swoje myśli, odczucia, przemyślenia. Blog, który w tym wypadku pełni jednocześnie rolę pamiętnika, stał się jednocześnie rodzajem psychoterapii po odejściu matki, z którą miała dość szorstkie relacje. Jednak jej choroba zbliżyła jej do siebie. 

Dzięki wymyśleniu strony: www.odroczone.nadzieje.blog udało mi się urealnić bohaterkę, a pytania Czytelników o to, czy taka strona istniej, jedynie potwierdzają, że to był dobry pomysł. 

Pisanie fragmentów bloga było bardzo żmudne i czasochłonne. Wielokrotnie je poprawiałam i wciąż byłam niezadowolona. Mam jednak nadzieję, że wersja końcowa jest interesująca.

Początkowo powieść miała mieć też taki tytuł, ale ostatecznie stanęło na skróconej wersji i pozostały Odroczone nadzieje.

piątek, 10 marca 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: ZAUFANIE

Nie da się zbudować żadnych relacji bez wzajemnego zaufania, które daje nam poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że jesteśmy w stanie zrobić wiele więcej niż w pojedynkę. Mając za plecami ludzi, których darzymy zaufaniem, jesteśmy pewni siebie i lepiej radzimy sobie z przeciwnościami losu. Człowiek to "zwierzę" stadne...


niedziela, 5 marca 2017

CZY "SZCZĘŚCIE PACHNĄCE WANILIĄ" TO PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE?

To moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Witkiewicz i jej powieścią "Szczęście pachnące z wanilią". Z prawą ręką unieruchomioną na szynie (czas rehabilitacji) oddałam się lekturze książki.

Główne bohaterki mają bardzo ciekawe przemyślenia na temat rodziny, swoich mężów, kochanków oraz chłopaków i życia, z którym się zmagają. Widać, że przez cały czas toczą wewnętrzną walkę, myśląc o tym, czy lepiej pracować, zarabiać, ale jednocześnie rozwijać się czy poświęcić więcej czasu rodzinie - dylemat każdej matki (też z nim się mierzę).

Cztery młode matki to cztery powody, by się śmiać z ich usilnych starań, by sprostać każdemu wyzwaniu - jakby właśnie za to ktoś miał im przyznać medal. A przy tym obraz mężczyzn, którzy w tym przypadku raczej nie imponują zaradnością, sprytem czy rozsądkiem. Opiekę nad dziećmi traktują jako coś naturalnego dla kobiety, która powinna jeszcze posprzątać w domu, ugotować, poprać i poprasować, a kiedy mąż wróci z pracy, powinna czekać na niego pachnąca, wypoczęta (wcześniejsze czynności zapewne zrobiły się same lub czerpała niewypowiedzianą przyjemność z wykonywania ich), uśmiechnięta i ...

Powieść ma optymistyczne zakończenia, które pokazuje, że warto szukać szczęścia, bo ono jest na wyciągnięcie ręki, a ja szczęśliwie i w dobrym nastroju kończę tydzień rehabilitacji.

piątek, 3 marca 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: SAMOTNOŚĆ

Samotność ma różne oblicza i nigdy o tym nie zapominajmy...
Samotność to spokój, dzięki któremu możemy się zdystansować do otaczającej nas rzeczywistości, odpoczynek od zgiełku i cisza, której każdy potrzebuje, by się zregenerować. Ale samotność to również smutek, gdy zbliżają się święta, cierpienie i niemoc, kiedy nie ma do kogo otworzyć ust.










niedziela, 26 lutego 2017

JEST MOC? - "OSTATNI, KTÓRY UMRZE"

Tess Gerritsen jest autorką kryminałów, które kryją w sobie tajemnicę i nigdy do końca nie wiem, kim jest sprawca. Tym razem przeczytałam już 10 tom cyklu o losach Jane Rizzoli i Maurze Isles zatytułowany Ostatni, który umrze.

I tym razem nie zawiodłam się, a napięcie rosło do ostatniej chwili. To właśnie uwielbiam w książkach Gerritsen. Tak sprawnie buduje postaci i prowadzi nas od jednej sytuacji do drugiej, że nie sposób przewidzieć kolejnych zwrotów akcji, a jest ich bez liku. 

Troje dzieci traci rodziny, a później to samo powtarza się w przypadku ich opiekunów. Przypadek - nie sądzę, a jednak początkowo policja nie widzi związku. Na szczęście są tacy policjanci jak Jane, która nie odpuszcza, odkopując kolejne akta i przesłuchując następnych świadków, a wszystko po to, by odkryć prawdę. 

Powieść dokładnie odpowiada na nasze ludzkie potrzeby, do których należy poczucie sprawiedliwości, oddanie sprawie i opieka nad słabszymi. i wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że kolejna powieść pisana w tym samym stylu trochę mnie znudziła. 

Pani Tess, może by jednak trochę odświeżyć ten styl i również na tej płaszczyźnie zaskoczyć czytelnika...


piątek, 24 lutego 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: ŚMIERĆ

Śmierć jest czymś ostatecznym, lecz nieuniknionym. Zawsze jednak jest na nią za wcześnie. Nie ma dobrej godziny ni wieku, który pozwala jednoznacznie stwierdzić, że śmierć miała prawo nadejść.

Czasem zastanawiam się nad tym, czy śmierć przyjdzie po cichu i szepnie mi do ucha: Już czas...


sobota, 18 lutego 2017

SŁOWNE POTYCZKI W "RADIU BOGORIA"

14 lutego 2017 roku miałam ogromną przyjemność w przesympatycznej atmosferze porozmawiać na falach eteru Radia Bogoria z redaktorem Mieczysławem Osiadacz na temat pasji, jaką jest dla mnie pisanie. A zaczęło się od tego, w jak uroczej miejscowości aktualnie mieszkam... Więcej nie zdradzę. 

Zapraszam do wysłuchania wywiadu :)

piątek, 17 lutego 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: REZYGNACJA

W życiu bardzo ważna jest wiara we własne siły i umiejętności. Jeśli jej zabraknie, stajemy się łatwym celem dla wszystkich, którzy chcą nas wykorzystać i udowodnić, że są od nas lepsi. Aby się tego ustrzec, po prostu nie rezygnujmy z siebie! Czy to łatwe? Niekiedy najtrudniejsze na świecie...


środa, 15 lutego 2017

NA CZYM POLEGA "SZTUKA KOCHANIA"?

Ostatnio słyszałam w radiu, że film pt.: Sztuka kochania okrzyknięto lepszym erotykiem niż saga o Grey'u, dlatego zasiadając na widowni, nie do końca wiedziałam, na co się piszę...

Główny wątek filmu dotyka problemu cenzury i wręcz karkołomnych wysiłków bohaterów, aby książka napisana przez Wisłocką wreszcie ujrzała światło dzienne. Tylko jak w milczeniu i ze spuszczoną głową słuchać bzdur wygłaszanych przez nieuleczalnych ignorantów? Michalina tego akurat nie potrafiła i przez to jej droga była wyboista.

Od samego początku główna bohaterka wzbudziła moją ogromną sympatię. Jej dość ekscentryczny sposób bycia sprawiał, że niekiedy nie była brana na poważnie. Tak jakby fakt, że zrobiła doktorat nie miał najmniejszego znaczenia.

Boczarska genialnie namalowała postać Wisłockiej, kobiety, która innym mówiła, jak kochać i być kochanym, a sama początkowo miała z tym duże problemy.

Film pokazuje jej samotność, wręcz maniakalny upór w dążeniu do celu i rozdarcie pomiędzy domem i pracą - taki standard każdej zawodowo pracującej kobiety, która nie chce spocząć na laurach.

Pewnie zapytacie o sceny? Faktycznie były, ale absolutnie nie wyuzdane, nagrane z takim smakiem, że życzyłaby innym twórcom, np.: sagi o Grey'u, żeby czerpali z tego filmu pełnymi garściami :) 

niedziela, 12 lutego 2017

O POWIEŚCI "W SIECI UCZUĆ"

Kolejna powieść zatytułowana W sieci uczuć ukaże się latem i opowiada o losach Kamili, która stara się być pilną studentką, idealną córką i doskonałą pracownicą, jednak umiejętne pogodzenie tych wszystkich obowiązków wymaga ogromu poświęcenia i w efekcie graniczy z cudem. Gdy do tego dochodzi jeszcze niespełniona, a może nieuświadomiona miłość z czasów studenckich, dziewczyna zaczyna się gubić w sieci własnych uczuć. Przypadek sprawia, że na jej drodze staje kolejny mężczyzna, ale związek szybko okazuje się być toksyczny. Wbrew naciskom matki Kamila odważnie stawia swoje życie na głowie i pakuje walizki, chcąc poszukać szczęścia zagranicą.

W Berlinie musi zmierzyć się nie tylko z nowymi obowiązkami w pracy, wielokulturowym społeczeństwem, ale również odnaleźć się w obcym kraju, gdzie tak trudno trafić na kogoś życzliwego.


Kiedy wreszcie wydaje jej się, że pokonała już wszystkie schody w drodze na szczyt, zjawia się Tomasz i uświadamia jej, jak bardzo jej dotychczasowe życie było puste… 

"KIEDY ODSZEDŁEŚ?" - A TO NIESPODZIANKA!

To drugie moje spotkanie z twórczością Jojo Moyes. Po Srebrnej Zatoce, która mnie nie zachwyciła, tym razem w moje ręce trafiła jej najnowsza powieść Kiedy odszedłeś. Jej objętość sprawiła, że długa nie mogłam przysiąść do czytania, ale kiedy już zaczęłam, pochłonęłam ją w dwa dni.

Powieść dotyka problemu żałoby. Pokazuje jak dużo czasu potrzebuje człowiek, by dojść do siebie po śmierci ukochanej osoby. Jednym zajmuje to więcej innym mniej czasu. Różne są też sposoby radzenia są z poczuciem pustki i osamotnienia, które w starciu z codziennością mogą wprawić w swego rodzaju wewnętrzny paraliż.

Z drugiej strony powieść pokazuje, że człowiek, aby mógł normalnie funkcjonować potrzebuje celu w swoim życiu. Tylko wtedy jest w stanie przebudzić się z letargu i podjąć próbę działania, odrzucając skorupę, w której początkowo się zamknął.

W powieści jest wiele bardzo plastycznych opisów i choć osobiście nie przepadam ani za pisaniem ich, ani za ich czytaniem, to jednak wcale mi nie przeszkadzały. Przy tej okazji jednak zaczęłam się zastanawiać, jak wielka jest rola osoby tłumaczącej tekst, która musi wejść w klimat tworzony przez autora, by jak najbardziej wiarygodnie przetłumaczyć treść.

Powieść mnie wzruszyła, zaciekawiła, a zakończenie zaskoczyło. Jeszcze większą niespodzianką był dla mnie fakt, że to kontynuacja powieści Zanim się pojawiłeś... Dopiero w świetle tej wiedzy rozumiem, dlaczego tak mało informacji dotyczyło przeszłości bohaterki... Trudno. Pozbawiłam się możliwości przeczytania pierwszej części powieści, ale czekam na trzecią. 

piątek, 10 lutego 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: ZŁE WIEŚCI

Nie lubię, jak zapewne każdy z Was, otrzymywać złych wiadomości i w pierwszej chwili przeżywam szok, ale potrafię się z niego szybko otrząsnąć i zmobilizować do działania. Wówczas wstępuję we mnie dodatkowa siła, która mobilizuje do bardziej wytężonej pracy, zupełnie inaczej niż w przypadku bohaterki powieści "Odroczone nadzieje".

 A jak to jest w Waszym przypadku?


wtorek, 7 lutego 2017

WYNIKI KONKURSU WALENTYNKOWEGO

Konkurs walentynkowy waśnie dobiegł końca. Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za udział i ciekawe pomysły, regulamin był jednak nieugięty i nie wszystkim udało się sprostać wymaganiom :) 
Zwycięskie hasło zdobyło 17 głosów. Gratuluję serdecznie, a nagroda w postaci powieści "Odroczone nadzieje" wędruje do:


poniedziałek, 6 lutego 2017

PREMIERA AUDIOBOOKA "ODROCZONYCH NADZIEI"

Bardzo dobra informacja dla wszystkich, którzy nie mają czasu lub możliwości, by samodzielnie czytać książki, bowiem w połowie lutego 2017 roku ukaże się audiobook "Odroczonych nadziei". Tekst czyta aktorka Elżbieta Kijowska, która wzięła udział w blisko 40 produkcjach oraz 20 spektaklach Teatru Telewizji. W 2008 roku otrzymała nagrodę za rolę Nieznajomej w słuchowisku Uroczysko w reżyserii Jana Warenyci na VIII Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry” w Sopocie. 

Audiobook w formacie MP3 trwa 6.40 min. i dostępny będzie na stronie www.storybox.pl 

A już dzisiaj trailer promujący audiobook :)


sobota, 4 lutego 2017

W OBJĘCIACH MATYLDY

"Drugie życie Matyldy" to powieść, której autorką jest Magda Trubowicz. To pierwsza jej książka, z którą miałam styczność, ale zapewniam, że nie ostatnia...

Bohaterką jest tytułowa Matylda, która przeżyła niespełnioną miłość i choć udało jej się stworzyć związek z innym mężczyzną, to wciąż tęskni za tym jednym jedynym... 

Autorka w bardzo interesujący sposób pokazuje przeżycia towarzyszące Matyldzie; jej troski; marzenia i oczekiwania wobec męża, który zdaje się być kompletnie głuchy na jej potrzeby emocjonalne. Myśli, że przynosząc do domu coraz więcej pieniędzy, wynagrodzi kobiecie samotnie spędzone lata. Czytając, w pewnej chwili miałam ochotę na niego fuknąć, żeby wreszcie otworzył oczy i przestał drwić z życia i kobiety, która dla niego zrezygnowała z własnych pragnień. Powieść wzrusza i sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad własnym losem. Magda Trubowicz w plastyczny sposób opisuje zdarzenia, dzięki temu wydają się one niemal namacalne i zdecydowanie łatwiej trafiają do czytelnika. 
Jednego, czego mi zabrakło to większej liczby dialogów, które sama uwielbiam czytać i pisać. 

Mimo wszystko książka warta polecenia zwłaszcza dla osób, które uwielbiają niejednoznaczne zakończenia. Ja za takimi przepadam...



piątek, 3 lutego 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: IDEAŁY

Zapewne każdy z nas ma albo miał ideały. Z czasem jednak zdobywamy nowe doświadczenia, spotykamy nowych ludzi i nasze ideały zaczynają się zmieniać. Zawsze jednak wzbudzają w nas emocje, które niekiedy biorą górę nad rozsądkiem, a stąd już jeden krok do... No, właśnie do czego, jak sądzicie?