niedziela, 31 grudnia 2017

SPOTKANIA Z CZYTELNIKAMI

Podsumowanie roku to również podziękowania dla Czytelników, którzy oprócz tego, że sięgają po książki, chcą się spotkać twarzą w twarz i zadać kilka pytań, by lepiej zrozumieć, co autorowi w duszy gra. 

MOJA PASJA


 


piątek, 29 grudnia 2017

PODSUMOWANIE 2017 ROKU

Koniec roku skłania do podsumowań, więc i ja poddałam się natchnieniu i postanowiłam przeprowadzić mały rozrachunek osiągnięć i porażek w 2017 roku. Nie ma tego aż tak dużo, więc bez obaw, że dużo czasu zajmie Wam czytanie ;)

W ubiegłym roku udało mi się wydać dwie powieści. W moim przypadku to sukces, bo dotychczas średnia to jedna powieść na rok. W sieci uczuć wydałam wraz z wydawnictwem Videograf na początku sierpnia i choć sądziłam, że latem nikt nie ma czasu na czytanie książek, myśląc tylko o urlopie, to mocno się pomyliłam i powieść spotkała się z przychylnym przyjęciem czytelników. Powędrowała nawet zagranicę, gdyż właśnie ten temat poruszyłam, skupiając się na ukazaniu życia Polaków na emigracji. Ich problemach, z którymi muszą sobie poradzić z daleka od ojczyzny i bliskim im osób.

W październiku miała premierę pierwsza część sagi Małe tęsknoty, zatytułowana Marzenia Kaliny. Wraz z nową powieścią zmieniłam wydawnictwo, co dla każdego autora jest sumą wielu niewiadomych, choć jednocześnie motywuje do wytężonej pracy i ciągłych poszukiwań nowych rozwiązań. Mam nadzieję, że udało mi się sprostać wszystkim oczekiwaniom. A gdy piszecie o książce, twierdzicie, że trafiła do Waszych serc, co jest dla mnie największą radością i spełnieniem.


W tym roku gościłam też na łamach lokalnej prasy. To niesamowite uczucie, bo nagle przestałam być anonimową osobą, która siada w swojej garderobie i wieczorami zamiast oglądać tasiemcowe seriale po prostu pisze...

To jest dla mnie nowe doświadczenie. Siadając do pisania, miałam nadzieję, że moja praca skończy się na etapie pisania książki. Jakże się myliłam. Równie dużo czasu, a może nawet więcej trzeba poświęcić na promocję. Spotkania z Czytelnikami to ogromna dawka adrenaliny i motywacja do dalszej pracy. Marzę o tym, by kiedyś nastał czas, że będę mogła zająć się tylko i wyłącznie pisaniem. Póki co jest to nierealne, dlatego nawet gdybym chciała więcej wydawać, to fizycznie nie jestem w stanie. Musi więc zostać tak jak jest, co nie znaczy, że się poddałam i odpuściłam w tym względzie...



Wniosek jest z tego taki, że nie tylko trzeba o czymś marzyć, ale też robić wszystko, żeby te marzenia miały szansę się ziścić, czego sobie i Wam serdecznie życzę w nowym roku 2018. 

niedziela, 24 grudnia 2017

ŻYCZENIA BOŻONARODZENIOWE

















***
W tym szczególnym okresie 
życzę wszystkim Czytelnikom mojego bloga, 
aby znaleźli czas dla swoich bliskich 
i cieszyli się ich obecnością, 
a także zadbali o własny wewnętrzny spokój.

***

wtorek, 19 grudnia 2017

ŚWIĘTA - CZAS WSPOMNIEŃ


Odkąd sięgam pamięcią, zawsze kochałam Boże Narodzenie. W tamtych, czyli moich czasach święta to możliwość zjedzenia takich rarytasów jak mandarynki, pomarańcze czy grejfruty. Nie byłam łasuchem, ale jak każde dziecko lubiłam słodycze, więc szczególnie czekałam na paczkę, którą rodzice przynosili z zakładu pracy i czekała na mnie pod choinką aż do wigilii. Dopiero wtedy otwierałam i odpowiednio dzieliłam zawartość paczki, by wystarczyło mi wszystkiego na długo. Może to głupie, ale wciąż to doskonale pamiętam i z sentymentem wspominam.

TRADYCJA W MOIM DOMU

Nadal kultywuję tradycję spotkań przy wigilijnym stole, a później przez dwa dni odwiedzamy najbliższą rodzinę. 

To taki czas odpoczynku, niekończących się rozmów i wspomnień. To piękne chwile, które dają mi siłę do działania na cały rok i sprawiają, że cieszę się z tego co posiadam.

czwartek, 14 grudnia 2017

"PRAGNIENIA ELŻBIETY" - ZAPOWIEDŹ PREMIERY

W drugiej części trylogii "Małe tęsknoty" spotykamy znajome już bohaterki: Kalinę, Elżbietę i Lenę. 

Pewnego czerwcowego dnia przewrotny los przypadkowo splótł ze sobą ich losy i wywrócił ich życie do góry nogami. Każda na własną rękę usiłuje się pozbierać i rozliczyć z demonami przeszłości. 

Trzy miesiące później...

Elżbieta po wypadku zapada w śpiączkę i choć nie ma z nią kontaktu, ona sama odbywa podróż w przeszłość, do wydarzeń z młodości, które położyły się cieniem na całym jej życiu.

Kalina traci dziecko i dręczona wyrzutami sumienia nie jest w stanie wrócić do pracy, która do tej pory dawała jej mnóstwo satysfakcji, a jednocześnie była odskocznia od rzeczywistości.

Lena, najmłodsza z bohaterek, wciąż ma problemy z budowaniem relacji. Nie znajduje wspólnego języka z rówieśnikami, nie lubi chodzić do szkoły. Kiedy spotyka Adama, przez chwilę wierzy, że teraz wszystko w jej życiu się zmieni. Niestety, ten związek zwiastuje wyłącznie kłopoty…

Czy kobiety będą umiały stawić czoło przeciwnościom i pierwszy raz w życiu powiedzieć, że są szczęśliwe?

piątek, 8 grudnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: OPTYMIZM

Wreszcie coś optymistycznego :) Sama bardzo się ucieszyłam, widząc ten cytat znaleziony przez Olę z Aleksandrowych Myśli. Zazwyczaj w moich książkach łatwiej odnaleźć te mniej pozytywne myśli, stąd to moje zaskoczenie. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak wszystkim nam życzyć właśnie takiego pozytywnego podejścia do życia. 

środa, 6 grudnia 2017

INNI POLECAJĄ

Niedawno mogliście wziąć udział w konkursie organizowanym z okazji drugiej rocznicy istnienia mojego bloga, w którym do wygrania były "Marzenia Kaliny". Aby wziąć w nim udział należało polecić dowolną moją książkę innym Czytelnikom. Wprawdzie konkurs został rozstrzygnięty, ale pozostało mi po nim kilka perełek, które chciałabym pokazać światu.


Oto one:

Katarzyna Kejtterr Mam 3 pozycje Pani Anety nota bene 2 z autografem Ukłony w stronę autorki:) Każda z tych pozycji przedstawia inny skomplikowany problem życiowy. 

I tak "Odroczone nadzieje" trudne relacje w rodzinie. Brak akceptacji dla własnych wyborów ale bohaterka na zasadzie "co nas nie zabije, to nas wzmocni" prze z uporem do przodu, dokonując trudnych wyborów czasem wbrew sercu. Ale to co mi chyba najbardziej w tej książce urzekło to to, że każdy rozdział poprzedzony jest fragmentem bloga. No i przy tych fragmentach niejedną łzę upuściłam  Ważnym też w tej pozycji jest borykanie się z Alzheimerem.I refleksja, jaki jest i był nasz własny stosunek do rodziców, rodzeństwa. Bardzo bardzo życiowa książka,bo takich bohaterek jest wokół nas wiele.

W "Szukając szczęścia" z kolei to opowieść o nieuleczalnej chorobie własnego dziecka.Trudny temat samotnego macierzyństwa.Chwilami też wyciska łezkę z oka ale.....to zakończenie......no zupełnie się nie spodziewałam takiego końca 

"W sieci uczuć" to z kolei pozycja o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi o pogoni za marzeniami, o dojrzewaniu do życia. Ale tu też wątek hazardu, alkoholizmu, emigracji i samotnego macierzyństwa. I matka, która z miłości chce zagłaskać córkę, i matka która wie lepiej, jak życie dorosłej córki powinno wyglądać. Niełatwa pozycja jeśli chodzi o kwestie moralne, natomiast bardzo przyjemna w czytaniu. 

Reasumując, wszystkie 3 pozycje gorąco polecam, ale osobiście chyba najbardziej podobały mi się "Odroczone nadzieje". Nie mam "Finezji uczuć" i najnowszej "Kaliny", więc trudno jednoznacznie mi wyrokować, która z nich jest najlepsza. Polecam wszystkie 
To co mi się podoba w twórczości Pani Krasińskiej to to, że w łatwy, prosty sposób, przystępnym językiem opowiada o problemach dnia codziennego, no i same konstrukcje książek też takie nietypowe.

Anna Kieliszek Witam, polecam książkę "Finezja uczuć" 🥀. Przeczytałam tę książkę jako pierwszą i w ciągu jednego dnia. Dobrze, że książka dzieli się na rozdziały, bo chyba nie oderwałabym się od niej nawet na herbatkę. Cudowna książka ukazująca uczucia kobiety na pozór szczęśliwej żony i matki a jednak zarazem osamotnionej i pragnącej ciepłych uczuć. Los popycha ją w ramiona księdza.......Proszę sięgnij po tę książkę,a czytając ją będziesz pochłonięta bez reszty.

Ewelina Małecka "W sieci uczuć" banalny tytuł książki, której zawartość paradoksalnie mnie rozbawiła. Czemu? Opis Kamili - elokwentnej, ambitnej, ale niekoniecznie pewnej siebie dziewczyny z pewnością jest opisem niejednej kobiety żyjącej na świecie Toksyczni ludzie....kolejny realny przykład ujęty w powieści nawiązujący tak bardzo do współczesnych realiów 😐 A przeszłość z takim imieniem....dużo pisać, ale Pani Aneta trafiła do mnie z tą powieścią w 100%.

Iza Wyszomirska Polecam "Finezję uczuć" - dość kontrowersyjną powieść, gdzie znajdziecie oryginalny wątek miłości kobiety do księdza. Książka o trudnych, nie zawsze słusznych wyborach.


Agnieszka Szwenk Czytałam tylko "Odroczone nadzieje". Gorąco polecam tę książkę. Książka pokazuje nam dziewczynę odrzuconą przez rodzinę, która zawiodła się na mężczyźnie, więc postanowiła skupić się na pracy. Kariera zawodowa pozwala jej zagłuszyć samotność i osiągnąć niezależność materialną. Względną stabilizację Aldony zakłócają problemy zdrowotne matki. Kobieta stawia na szali swoje życie zawodowe, potrzeby i uczucia, by sprostać karkołomnemu zadaniu, jakim jest opieka nad chorą na alzheimera matką. Książka pokazuje nam, ile człowiek potrafi poświęcić dla innych, jestem pewna że nie każdy, by tak potrafił.

Paulinka Nowacka Polecam "Finezja uczyć" dostałam ją na urodziny od przyjaciółki myślałam że będzie to jakoś słaby romans, żenada po całości. (Tak na początku byłam bardzo sceptycznie do tego nastawiona) ale po kilku stronach to takie Bosze jednak da się to czytać. Po kilkunastu to praktycznie mnie zachipnotyzowała, nie mogłam się od niej oderwać. Dziękuję Whit Arro dzięki tobie się do niej przekonałam. Po niej aż zaczęłam częściej chodzić do kościoła ;)

Barbara Kominek Pierwsza książkę pani Anety jaka przeczytałam to "Finezja uczuć", i to one zapadła mi gdzieś głęboko w pamięci. Książka jest świetna, porusza kontrowersyjny temat, u nas każdy powie "temat tabu" . Nawet po przeczytaniu wraca się myślami, do jakże trudnej miłości, ciężkiej do zaakceptowania przez nas i innych. Naprawdę gorąco polecam tą książkę. 

Lucyna W-l Książka "W sieci uczuć", którą otrzymałam w ubiegłym tygodniu jest następna w kolejce do przeczytania, a ja chciałabym polecić "Szukając szczęścia". Nie ukrywam, że do tej powieści -jak magnez-przyciągnęła mnie wspaniała okładka i jeszcze lepszy tytuł. To poruszająca opowieść o kobiecie takiej jak Ty i ja, która wiodła szczęśliwe życie, miała kochającego męża, oczekiwali wspólnego dziecka. Co stało się dalej? Czy los sobie z nich zadrwił i wystawił ich na próbę? Czy wyszli z niej obronną ręką?
Książka porusza ważne i trudne tematy, które są częścią życia, obok których nie możemy przechodzić obojętnie. Wzbudza wiele emocji i refleksji bo tak często zapominamy, że zdrowie nasze i naszych dzieci jest najważniejsze.
Polecam z całego serca 

Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów. Będą tuliły mnie do poduszki zawsze wtedy, gdy będzie mi ciężko na sercu :)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

WARSZTATY TWÓRCZEGO PISANIA

Od września na comiesięcznych spotkaniach dzielę się swoją pasją pisania z chętnymi i otwartymi na wyzwania młodymi ludźmi z Gminy Baranów, którzy biorą udział w zajęciach warsztatowych mających na celu naukę twórczego myślenia i kreowania rzeczywistości oraz poprawnego wypowiadania się. 

Początkowo uczestnicy zajęć bogacili swoje słownictwo, ćwiczyli umiejętność wysławiania się i otwartego wyrażania myśli na forum grupy. Jak się okazało, nie sprawiło im to najmniejszego problemu, dlatego postanowiłam trochę skomplikować im życie i zaproponowałam zadanie twórcze, czyli pisanie wierszy. Początkowy entuzjazm szybko zmienił się w przerażenie, gdy uczestnicy dowiedzieli się, że będą losować wyrazy, które muszą umieścić w swoich utworach. Jak zawsze strach ma wielkie oczy i chyba nikt nie wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. Na szczęście uczestnicy nie uciekli, a kiedy ochłonęli, ze zdwojoną energią zabrali się do działania. Chyba zaskakiwaliśmy się wzajemnie, tworząc kolejne niebanalne skojarzenia i przelewając je na papier. 

Kiedy po godzinie pracy autorzy odczytali swoje wiersze, pojawiło się wzruszenie, a nawet łzy w oczach słuchaczy, co jest największą nagrodą dla każdego autora.

Poniżej teksty wyjątkowo wrażliwych młodych ludzi, którzy wierzą w słowo pisane i dostrzegają jego wartość.


środa, 22 listopada 2017

WYNIKI KONKURSU NA POLECAJKĘ

Właśnie minęły dwa lata odkąd istnieje mój blog. Piszę to o swoich osiągnięciach, ale i zmaganiach z trudnościami czy porażkami. Każde z napisanych zdań wymaga czasu i przemyślenia, dlatego cieszę się, że mimo wielu obowiązków udaje mi się regularnie pisać. Pomyślałam też, że warto to uczcić i ogłosiłam konkurs na "polecajkę" którejś z moich książek. 

Wasze wypowiedzi sprawiły mi mnóstwo radości i pozwoliły mi dowiedzieć się, które z książek polubiliście i dlaczego. Bardzo Wam za to dziękuję i widzę, że warto pytać... 


Najtrudniej jednak wybrać tę jedną jedyną wypowiedź. Przyznaję, że zabierałam się do tego trzy razy. Wreszcie udało mi się podjąć decyzję.

Oto tekst, który najbardziej przypadł mi do gustu, ponieważ doskonale charakteryzuje powieść i wskazuje jej największe atuty :)

      ~~~ POLECAJKA ~~~


Kamila Piątek Polecam "W sieci uczuć". Moja imienniczka i bohaterka tej książki, Kamila, to doświadczona przez los dziewczyna, która za wszelką cenę walczyła o swoje wartości życiowe, o swoje potrzeby i o swoją przyszłość ale... już nie zdołała zawalczyć o miłość. Jest to również zachwycająca historia o przyjaźni i jej niesamowitym wpływie na nasze życie. Warto bowiem mieć przy sobie drugą osobę i na dobre i na złe. Tą momentami humorystyczną historię, czyta się jednym tchem i myślę, że każdej kobiecie spodoba się jej treść 



        ~~~ * ~~~

Serdecznie gratuluję wygranej, a jest nią pierwsza część sagi "Małe tęsknoty" - "MARZENIA KALINY".



czwartek, 16 listopada 2017

DRUGIE URODZINY :)

Mój blog właśnie dzisiaj obchodzi swoje drugie urodziny, stąd ten post.

Na początku w ogóle nie sądziłam, że blog jest mi do czegoś potrzebny. Szczytem moich osiągnięć było założenia konta na Facebooku. Wcześniej uważałam, że jest mi ono do niczego niepotrzebne (teraz wiem, że to byłby największy błąd).

Nie miałam pojęcia, jak się prowadzi blog, co na nim pisać i jak to publikować, czyli sprawy techniczne. Tutaj z pomocą przyszła mi Krysia z Literackiego świata Cyrysi. Niemal poprowadziła mnie za rączkę, zdradzając wszystkie "tajniki" Bloggera, a że nie lubię być bezradna, to szybko zakasałam rękawy i zaczęłam działać. Później pomagała mi Klaudia z Nowych Horyzontów, która ma fantastyczny dar komponowania  pięknych grafik i nieraz podpowiadała mi, jak stworzyć coś wyjątkowego. Ostatnio pod tym względem bardzo mnie wspiera Hania z Nie oceniam po okładkach. Dziewczyny dziękuję Wam za poświęcony czas i zaangażowanie :)

Co do tematów, to również nie wiedziałam, o czym pisać, bo dopiero zaczynałam wydawać książki i nie miałam wielu materiałów. Trochę szłam na żywioł, czyli wrzucałam posty o tym, co dotyczyło książek, które aktualnie pisałam. Nie wiem, czy było to interesujące dla Czytelników, bo rzadko kiedy ktoś komentował, o czym bardzo marzyłam. To byłaby dla mnie wskazówka, czy zmierzam w dobrym kierunku. 

Z czasem zaczęłam dzielić się swoimi przemyśleniami i opiniami na temat przeczytanych przeze mnie książek. Teraz z perspektywy czasu wiem, że to był przełom w moim blogowaniu, bo mogłam się otworzyć, przełamać opory i zacząć wyrażać to, co myślę i czuję.

Po dwóch latach wiem, że...
1. lubię pisać krótkie, treściwe posty;
2. chcę pisać to, o czym sama chciałabym przeczytać u innego autora na blogu;
3. poszukuję inspiracji w komentarzach moich Czytelników;
4. marzę o tym, by Czytelnik do mnie wracał;
5. zrobię wszystko, by blog istniał jak najdłużej :)

piątek, 10 listopada 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: OCZEKIWANIA

Zazwyczaj w życiu jest tak, że jeśli czegoś mocno chcemy, to akurat wtedy nic nam się nie udaje. I co wtedy? Można użalać się nad sobą. Można obwiniać o to wszystkich dookoła nas. Można się obrazić, tylko kto na tym najbardziej straci? Pytanie nie jest podchwytliwe...

Dlatego zamiast leżeć i z nadzieją wypatrywać przyszłości, trzeba zacząć działać. Wyjść do ludzi i próbować coś zmieniać w naszym podejściu do rzeczywistości, o czym przekonała się moja tytułowa bohaterka powieści Marzenia Kaliny (opis książki - KLIK)

piątek, 3 listopada 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: POTRZEBA AKCEPTACJI

Każdy człowiek potrzebuje akceptacji, a już na pewno pragną jej nastolatkowie, którzy są w stanie bardzo wiele poświęcić, by ją zdobyć.

Dlaczego?

Tutaj powodów można wymieniać niemal bez końca: by nie być na uboczu, by nadążyć za grupą, by pokazać swoją pozycję, by się popisać przed innymi, by komuś dokopać, by udowodnić sobie i innym, że jest się najlepszym...

Wiadomo jednak, że nadzieje pokładane w nie tej osobie, co trzeba, mogą doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji i co wtedy?

Lena bohaterka powieści Marzenia Kaliny przekonała się o tym na własnej skórze... 


piątek, 27 października 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: WSPOMNIENIA

Czym są wspomnienia? 

Pewnie dla każdego z nas czymś ważnym, czymś, co buduje naszą osobowość, sprawia, że nabieramy doświadczenia i próbujemy nie popełniać tych samych błędów, choć czasem jest to wyjątkowo trudne. 

zapewne każdy z nas ma wspomnienia, które najchętniej zakopałby gdzieś głęboko i nigdy do nich nie wracał. Walcząc z demonami przeszłości, niestety często zapominamy o teraźniejszości...

Elżbieta, bohaterka Marzeń Kaliny, tak bardzo była pochłonięta wydarzeniami z przeszłości, że nie zdążyła pomyśleć o tym, co tu i teraz... (fragment - KLIK)


czwartek, 26 października 2017

"MARZENIA KALINY" - O LENIE

 ROZDZIAŁ VI (fragment, s.247)


Kilka manekinów prezentowało jednoczęściowe kostiumy kąpielowe. Lena z zainteresowaniem popatrzyła na ich ceny i zrozumiała, dlaczego jej ówcześni opiekunowie tak bardzo się na nią wówczas wściekali.
– Może ten byłby dobry? – zaproponował Adam.
– Jakiego rozmiaru potrzebujesz? – zapytała ekspedientka, która wyglądała, jakby od dawna powinna być na emeryturze.
– Nie wiem – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
– Spróbujmy z rozmiarem „S” – włączył się Adam.
– Tata pewnie ma rację. – Kobieta podała jej kostium. – Ale gdyby był za duży, to mamy ten sam model w rozmiarze „XS”. (...)
– Pasuje? – usłyszała głos kobiety. – Podać mniejszy?
– Wszystko w porządku. Zaraz wychodzę.
– Zapakować? – spytała kobieta, składając kostium.
– Nie, zaraz i tak będzie potrzebny – odezwał się Adam, wyjmując portfel. – Ile płacę?
– Klapki też doliczyć? – Ekspedientka kuła żelazo, póki gorące.
– Oczywiście – Adam położył na kontuarze dwa banknoty stuzłotowe.
– Bardzo proszę – odparła kobieta, wydając kilka monet reszty.
– Udanej zabawy. To pewnie prezent na Dzień Dziecka?
Grymas na twarzy Adam był oczywisty. Zamiast odpowiadać, wziął za rękę Lenę, która zdobyła się na głupkowaty uśmiech, i obydwoje wyszli na zewnątrz.
– Co za babsztyl – zdenerwował się, idąc w stronę kasy biletowej. – Jaka wścibska ropucha.

piątek, 20 października 2017

W LABIRYNCIE PYTAŃ - "MARZENIA KALINY"



Miałam plan, by układać konkursy dotyczące moich książek w kolejności ich wydania, ale okazało się, że Czytelnicy chcieli dowiedzieć się czegoś o tej powieści, która za chwilę ukaże się na rynku. Nie było rady :) Zmieniłam zamysł i oto 3 pytania, które wybrałam spośród tych, jakie pojawiły się pod postem konkursowym W LABIRYNCIE PYTAŃ. Oczywiście wszystkie były interesujące, ale musiałam wybrać...



Nagrody w postaci zakładek trafiają do autorek pytań, na które odpowiedziałam. 

Gratuluję i bardzo cieszę się, że padły tak ciekawe pytania, na które postaram się odpowiedzieć.





AGNIESZKA AGI MIL: Co zainspirowało Panią do napisania tej powieści?
Za każdym razem, kiedy siadam do pisania, chcę pokazać Czytelnikowi całkowicie nową historię w zupełnie innej odsłonie. Tym razem opisuję przygody dotyczące aż trzech głównych bohaterek, które nie znają się, a ich światy nie przenikają się. Bohaterki są w różnym wieku, zatem i ich problemy są zupełnie inne. Pojawia się nastolatka, która nie wierzy w siebie, jest samotna, choć tak bardzo potrzebuje miłości. Jest młoda, energiczna mężatka, która kocha swoją pracę, ale w pewnym momencie przestaje jej to wystarczać. Trzecia postać jest kobietą dojrzałą, dla której przeszłość wciąż pozostawia wiele niewiadomych...

JOANNA SZUSTAK: Czy Kalina ma coś wspólnego ze mną? Imię nawiązuje do nazwy rośliny, czyżby tak jak ja, była miłośniczką roślin?
Kalina mieszka w Warszawie, na dużym osiedlu i nie ma pięknego ogrodu z kwiatami, ale uwielbia przyrodę, dlatego często zagląda do pobliskiego parku, gdzie oprócz drzew, dostrzega kolorowe kwiaty, a głośno krzyczące kaczki, które są ozdobą niewielkiej sadzawki, karmi chlebem i rozmyśla nad własnymi marzeniami.

KINGA SALAMON: Dlaczego akurat imię Kalina? Dosyć intrygujące i oryginalne imię...
Wszystkie moje bohaterki mają w imieniu literę "l". Nie wiem, skąd się to wzięło. To chyba taka moja fanaberia, ale przy trzeciej książce zorientowałam się, że to ich, a zarazem moja cecha wspólna i tak już zostało. Oprócz Kaliny w tej serii pojawia się Lena i Elżbieta, i jak widać w każdym przypadku jest litera "l". 

niedziela, 15 października 2017

PRZYJAŹŃ Z BOHATERKĄ?

Dzisiaj postanowiłam napisać o tym, kim są dla mnie moi bohaterowie. Pewnie nie powiem nic odkrywczego, ale uważam ich za osoby w pewnym stopniu bliskie mi. Dlaczego? To proste...

Każda z moich bohaterek jest sumą moich własnych przeżyć, myśli, emocji, dlatego każda z nich jest mi bliska. Moje postaci mają wyraziste charaktery, twardo stąpają po ziemi i podejmują trudne decyzje. Takich ludzi podziwiam,  więc myślę, że nie miałabym problemu, aby z kimś takim zaprzyjaźnić się. W pewnym stopniu podziwiam każdą z nich...

Kiedy zaczynam pisać, w zasadzie cały czas towarzyszą mi moi bohaterowie. Czasem śmieję się, że to z nimi zasypiam i z ich obrazem przed oczyma budzę się. Ale nie myślcie, że nie potrafię skupić się na niczym innym ;)  Chodzi mi o to, że każdą wolną chwile poświęcam na dopracowanie szczegółów ich osobowości, tak by stali się wiarygodni dla Czytelnika.

poniedziałek, 9 października 2017

KRASIŃSKA W TOWARZYSTWIE MUSSO I GEORGE

Niedawno pisałam o podobieństwach okładek (klik). Najwidoczniej temat nie został wyczerpany, bo pojawiła się kolejna, na której znalazła się ta sam modelka. Dziewczyna rzeczywiście piękna, zatem nic dziwnego, że przyciągnęła wzrok wielu grafików odpowiedzialnych za tworzenie okładki. 

PODOBIEŃSTWO OKŁADEK





















piątek, 6 października 2017

COŚ O MNIE...

Właśnie zakończył się konkurs na blogu Nietypowe recenzje i jako, że dotyczył on moich książek, to organizatorka poprosiła, bym też coś napisała. Cóż było robić? Musiałam działać ;)

Wybrałam dwa zadania:

1. ZOSTAW WIADOMOŚĆ:

Jestem sumą myśli, przeżyć i emocji…

2. WYŚLIJ WIDOKÓWKĘ:

Kiedy rankiem otwieram oczy, budzi mnie świergot ptaków albo bitwa kawek na dachu mojego domu. Wtedy myślę, że to najlepsze miejsce, jakie mogłam wybrać do zamieszkania. Spokój, zapach łąki i cichy szelest liści. Leniwy poranek mógłby trwać w nieskończoność, jednak obowiązki wzywają…

Wyglądam przez okno i widzę łąkę falującą czerwienią. Od razu chce się żyć. Zasiadam na tarasie z filiżanką gorącej kawy i zaczynam się zastanawiać, czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia. Chyba mogłabym tak trwać w nieskończoność…

Czasem trochę mnie drażni brak chodnika czy tylko jeden sklep w najbliższej okolicy, ale co tam, cisza jest bezcenna…

Niestety już niedługo koniec tej sielanki, bo tuż za oknem mam mieć… lotnisko!

środa, 4 października 2017

SMAKI I ZAPACHY W KONKURSIE LITERACKIM



Niedawno na blogu Nietypowe recenzje odbył się konkurs "Poznajmy się". 

Uczestnicy mieli do wyboru dwa spośród pięciu zadań literackich. Mało jest tak twórczych konkursów, dlatego serdecznie dziękuję wszystkim za udział, a nagrodzone prace chcę zaprezentować na blogu. Gratuluję zwyciężczyniom i podziwiam talent pisarski :) Niewiele osób potrafi tak pięknie pisać o uczuciach, zapachu i smaku...


1. MAŁGORZATA
Z PAMIĘTNIKA BEATY:  
  
Na wczorajszy wieczór miałam zaplanowaną randkę z Pawłem. Jak zwykle nie mogłam się doczekać. Wystrojona w seksowną, jedwabną sukienkę zapalałam właśnie świece, aby stworzyć nastrój, gdy usłyszałam dzwonek. Uśmiechnęłam się radośnie i pobiegłam do drzwi.

Kiedy je otworzyłam, zamarłam ze zdumienia. Nie mogłam uwierzyć, że to Paweł. Zawsze przychodził do mnie ubrany w obcisłe czarne dżinsy i koszulę w jakimś intensywnym kolorze. Wyglądał w nich tak obłędnie, że serce od razu zaczynało mi bić przyśpieszonym rytmem.

Teraz jednak, gdy patrzyłam na stojącego przed drzwiami obdartusa, miałam wrażenie, że śnię. Jego szare, drelichowe spodnie i kraciasta koszula przedstawiały tragiczny widok: brudne, uwalane w błocie... Niewiele lepiej prezentowała się zadrapana twarz. A jednak nie ulegało wątpliwości, że to Paweł.

- O Boże, co się stało? - zapytałam zdławionym głosem. - Miałeś wypadek?
- Tak, spadłem z roweru - wyjaśnił.
Zaprowadziłam go do pokoju i poszłam do łazienki po apteczkę. Nadal nie mogłam pojąć, jak doszło do tego, że jechał do mnie rowerem i do tego w takim nietypowym stroju. To do niego w ogóle nie pasowało!
- Zepsuł ci się samochód? - zapytałam.
Paweł wyglądał na zakłopotanego.
- Staram się nie używać pojazdów mechanicznych, ponieważ zwiększają emisję dwutlenku węgla - wyjaśnił.
- Co...?
- Jestem ekologiem. Zawsze przyjeżdżam do ciebie rowerem, a potem zostawiam go na parkingu przy tej kawiarni naprzeciwko i przebieram się w toalecie. Dzisiaj nie dałem rady...

Nie mogłam uwierzyć. Wprawdzie znam Pawła dopiero od dwóch tygodni i nigdy nie pytałam go, czym się zajmuje, ale zawsze wyobrażałam sobie, że robi coś ambitnego i świetnie zarabia. Tymczasem okazało się, że on jest nudnym ekologiem! W dodatku nosi beznadziejne ciuchy i jeździ rowerem!

Przez cały wieczór nie mogłam ukryć rozczarowania. Paweł też chyba stracił nastrój, nie wiem tylko, czy na skutek wypadku, czy mojej reakcji. W każdym razie romantyczny nastrój diabli wzięli!
                                                                                                

LIST :

Szanowna Pani Aneto,

Słyszałem, że jest Pani prawdziwym ekspertem w dziedzinie spraw uczuciowych, dlatego pozwalam sobie zwrócić się  do Pani z prośbą o radę.

Dwa tygodnie temu poznałem wspaniałą dziewczynę. Podobała mi się tak bardzo, że postanowiłem ukryć przed nią prawdę na swój temat. Wynikało to z moich wcześniejszych doświadczeń. Ilekroć przyznawałem się dziewczynom, że jestem ekologiem, nie mam prawa jazdy i zajmuję się ochroną ginących gatunków ptaków, patrzyły na mnie z lekceważeniem i szybko traciły zainteresowanie bliższą znajomością. Dlatego tym razem nic o sobie nie mówiłem. Co więcej, podtrzymywałem złudzenia Beaty, która chyba wyobrażała sobie, że pracuję w korporacji i świetnie zarabiam. Niestety wczoraj prawda przypadkowo wyszła na jaw. Rzecz jasna moja dziewczyna nie kryła rozczarowania. To chyba oznacza koniec naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nie wiem już, co robić dalej. Nie chcę nikogo oszukiwać, lecz powiedzenie prawdy zniechęca do mnie dziewczyny. Czy naprawdę idealista nie ma w dzisiejszych czasach szansy na miłość? Czy mężczyzna jest oceniany tylko na podstawie stanowiska i zawartości portfela? Czy trzeba kłamać, aby wzbudzić czyjeś zainteresowanie?

Jest Pani moją ostatnią nadzieją. Proszę mi doradzić, co mam robić, gdy następnym razem się zakocham. Będę ogromnie wdzięczny za pomoc.
  Z poważaniem,
  Paweł Bartczak

2. ALEKSANDRA
ZOSTAW WIADOMOŚĆ:

Moja wiadomość, mam nadzieję, skłoniłaby do refleksji nad istotą życia i brzmiałaby tak:
Kto serca nie używa, umiera.

ZAPAKUJ SMAKI I ZAPACHY:

Jest wiele zapachów i smaków, które chciałabym Pani opisać. To zupełnie jak z tym powiedzeniem, pokaż mi swoje buty/ dłonie/ książki, a powiem ci, kim jesteś. Moim zdaniem ta reguła ma także zastosowanie do tego, co człowiek najbardziej upodobał sobie w jedzeniu. Wbrew pozorom nasze nawyki żywieniowe mogą wiele powiedzieć o nas samych, o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

I tak pragnę opowiedzieć Pani o moim pierwszym samodzielnym wypieku, pierwszym zmodyfikowanym przepisie i nowej domowej tradycji, bowiem odkąd pierwszy raz upiekłam te babeczki, moja rodzina, znajomi i sąsiedzi się w nich zakochali. Są to idealne „polepszacze humoru”, małe słodkie grzeszki, które umilają chwile spędzane w gronie najbliższych. Często bywają słodkim dodatkiem do prezentów lub same je stanowią zarówno, gdy jest okazja, i gdy jej akurat brak.

Piecze się je maksymalnie 25 minut (a przygotowuje może 15), ale już podczas ich robienia w cały domu unosi się intensywny zapach kakao i mlecznej czekolady. Są obłe i puszyste. I bardzooo czekoladowe. Zawsze pięknie wyrastają i kuszą swoim kształtem. Najpiękniej prezentują się w kolorowych papilotkach i lukrowej otoczce obsypanej błyszczącymi perełkami, mini groszkami czekoladowymi czy owocową posypką. Moje słowa może Pani skonfrontować ze zdjęciem, które załączam :)

Kiedyś moja koleżanka, która wpadła do mnie akurat w dzień pieczenia tych babeczek, zanim jeszcze ich spróbowała, stwierdziła, że ich zapach to odzwierciedlenie prawdziwego domu i miłości. Że one same pachną jak miłość :) To był chyba największy komplement, jaki zdarzyło mi się usłyszeć na temat moich kulinarnych podbojów. Ale jak tak się zastanowić, że rzeczywiście w tej intensywnej, czekoladowej woni babeczek można wyczuć nieśmiałe nuty serdeczności i radości, a może i miłości. Przecież piekę je nie dla siebie, ale dla radości bliskich mi osób. Jedzone w samotności nie smakują już tak dobrze a sprawdzałam to!

niedziela, 1 października 2017

G. GARGAŚ W MIŁOSNYM RYTMIE...

To chyba ostatnia recenzja video nagrana w tak sprzyjających warunkach pogodowych. Rzeczywiście trochę to trwało, zanim film o książce Gabrieli Gargaś pt.: Trudna miłość został zmontowany (nastolatkowie (montażyści) bywają kapryśni i zapominają o obietnicach złożonych biednej, utyranej matce ;) ). 

Póki co za oknem zimno, szaro i ponuro, więc mój videocast (chyba dobrze go określiłam) świetnie nadaje się do tego, by przypomnieć sobie minione lato, ciepło promieni słonecznych prześlizgujących się po naszych ciałach, zapach wiatru i elektryzujący szum liści...

Rozmarzyłam się, ale przy takiej scenerii nie mogło być inaczej :) 

Tradycyjnie czekam na wasze komentarze :)



wtorek, 26 września 2017

KRASIŃSKA KONTRA MUSSO?

Ostatnio na łamach Facebooka dyskutowaliśmy o tym, która z okładek moich książek podoba się Wam najbardziej. Zdania były podzielone i bardzo dobrze, bo dzięki temu właśnie każdy może zaleźć coś dla siebie. 


Jeżeli miałabym mówić o statystyce, to najwięcej osób wymieniło powieść "Szukając szczęścia". Rzeczywiście okładka jest w pewnym sensie oryginalna, ale przede wszystkim optymistyczna i przyjemna dla oka.

Ale niespodziewanie pojawiła się nowa informacja, jakoby okładka "W sieci uczuć" nawiązywała do okładki książki Musso "Uratuj mnie".


Nie trzeba być ekspertem, by stwierdzić, że na obydwu okładkach siedzi ta sama modelka. Zmieniło się jedynie tło i odrobinę poza dziewczyny. Tu nieskromnie zauważę, że na mojej okładce siedzi bardziej elegancko :)

Co poczułam, gdy się dowiedziałam o podobieństwie okładek? Chyba niedowierzanie i dziwną bliskość z autorem, którego twórczości dotychczas nie udało mi się poznać, choć słyszałam o niej wiele dobrego. To mnie na pewno zmotywuje do sięgnięcia po którąś z jego powieści. Ale okazuje się, że jest coś jeszcze, co nas łączy - zawód ;) Obydwoje jesteśmy nauczycielami :) Zbieg okoliczności?