piątek, 8 grudnia 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: OPTYMIZM

Wreszcie coś optymistycznego :) Sama bardzo się ucieszyłam, widząc ten cytat znaleziony przez Olę z Aleksandrowych Myśli. Zazwyczaj w moich książkach łatwiej odnaleźć te mniej pozytywne myśli, stąd to moje zaskoczenie. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak wszystkim nam życzyć właśnie takiego pozytywnego podejścia do życia. 

środa, 6 grudnia 2017

INNI POLECAJĄ

Niedawno mogliście wziąć udział w konkursie organizowanym z okazji drugiej rocznicy istnienia mojego bloga, w którym do wygrania były "Marzenia Kaliny". Aby wziąć w nim udział należało polecić dowolną moją książkę innym Czytelnikom. Wprawdzie konkurs został rozstrzygnięty, ale pozostało mi po nim kilka perełek, które chciałabym pokazać światu.


Oto one:

Katarzyna Kejtterr Mam 3 pozycje Pani Anety nota bene 2 z autografem Ukłony w stronę autorki:) Każda z tych pozycji przedstawia inny skomplikowany problem życiowy. 

I tak "Odroczone nadzieje" trudne relacje w rodzinie. Brak akceptacji dla własnych wyborów ale bohaterka na zasadzie "co nas nie zabije, to nas wzmocni" prze z uporem do przodu, dokonując trudnych wyborów czasem wbrew sercu. Ale to co mi chyba najbardziej w tej książce urzekło to to, że każdy rozdział poprzedzony jest fragmentem bloga. No i przy tych fragmentach niejedną łzę upuściłam  Ważnym też w tej pozycji jest borykanie się z Alzheimerem.I refleksja, jaki jest i był nasz własny stosunek do rodziców, rodzeństwa. Bardzo bardzo życiowa książka,bo takich bohaterek jest wokół nas wiele.

W "Szukając szczęścia" z kolei to opowieść o nieuleczalnej chorobie własnego dziecka.Trudny temat samotnego macierzyństwa.Chwilami też wyciska łezkę z oka ale.....to zakończenie......no zupełnie się nie spodziewałam takiego końca 

"W sieci uczuć" to z kolei pozycja o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi o pogoni za marzeniami, o dojrzewaniu do życia. Ale tu też wątek hazardu, alkoholizmu, emigracji i samotnego macierzyństwa. I matka, która z miłości chce zagłaskać córkę, i matka która wie lepiej, jak życie dorosłej córki powinno wyglądać. Niełatwa pozycja jeśli chodzi o kwestie moralne, natomiast bardzo przyjemna w czytaniu. 

Reasumując, wszystkie 3 pozycje gorąco polecam, ale osobiście chyba najbardziej podobały mi się "Odroczone nadzieje". Nie mam "Finezji uczuć" i najnowszej "Kaliny", więc trudno jednoznacznie mi wyrokować, która z nich jest najlepsza. Polecam wszystkie 
To co mi się podoba w twórczości Pani Krasińskiej to to, że w łatwy, prosty sposób, przystępnym językiem opowiada o problemach dnia codziennego, no i same konstrukcje książek też takie nietypowe.

Anna Kieliszek Witam, polecam książkę "Finezja uczuć" 🥀. Przeczytałam tę książkę jako pierwszą i w ciągu jednego dnia. Dobrze, że książka dzieli się na rozdziały, bo chyba nie oderwałabym się od niej nawet na herbatkę. Cudowna książka ukazująca uczucia kobiety na pozór szczęśliwej żony i matki a jednak zarazem osamotnionej i pragnącej ciepłych uczuć. Los popycha ją w ramiona księdza.......Proszę sięgnij po tę książkę,a czytając ją będziesz pochłonięta bez reszty.

Ewelina Małecka "W sieci uczuć" banalny tytuł książki, której zawartość paradoksalnie mnie rozbawiła. Czemu? Opis Kamili - elokwentnej, ambitnej, ale niekoniecznie pewnej siebie dziewczyny z pewnością jest opisem niejednej kobiety żyjącej na świecie Toksyczni ludzie....kolejny realny przykład ujęty w powieści nawiązujący tak bardzo do współczesnych realiów 😐 A przeszłość z takim imieniem....dużo pisać, ale Pani Aneta trafiła do mnie z tą powieścią w 100%.

Iza Wyszomirska Polecam "Finezję uczuć" - dość kontrowersyjną powieść, gdzie znajdziecie oryginalny wątek miłości kobiety do księdza. Książka o trudnych, nie zawsze słusznych wyborach.


Agnieszka Szwenk Czytałam tylko "Odroczone nadzieje". Gorąco polecam tę książkę. Książka pokazuje nam dziewczynę odrzuconą przez rodzinę, która zawiodła się na mężczyźnie, więc postanowiła skupić się na pracy. Kariera zawodowa pozwala jej zagłuszyć samotność i osiągnąć niezależność materialną. Względną stabilizację Aldony zakłócają problemy zdrowotne matki. Kobieta stawia na szali swoje życie zawodowe, potrzeby i uczucia, by sprostać karkołomnemu zadaniu, jakim jest opieka nad chorą na alzheimera matką. Książka pokazuje nam, ile człowiek potrafi poświęcić dla innych, jestem pewna że nie każdy, by tak potrafił.

Paulinka Nowacka Polecam "Finezja uczyć" dostałam ją na urodziny od przyjaciółki myślałam że będzie to jakoś słaby romans, żenada po całości. (Tak na początku byłam bardzo sceptycznie do tego nastawiona) ale po kilku stronach to takie Bosze jednak da się to czytać. Po kilkunastu to praktycznie mnie zachipnotyzowała, nie mogłam się od niej oderwać. Dziękuję Whit Arro dzięki tobie się do niej przekonałam. Po niej aż zaczęłam częściej chodzić do kościoła ;)

Barbara Kominek Pierwsza książkę pani Anety jaka przeczytałam to "Finezja uczuć", i to one zapadła mi gdzieś głęboko w pamięci. Książka jest świetna, porusza kontrowersyjny temat, u nas każdy powie "temat tabu" . Nawet po przeczytaniu wraca się myślami, do jakże trudnej miłości, ciężkiej do zaakceptowania przez nas i innych. Naprawdę gorąco polecam tą książkę. 

Lucyna W-l Książka "W sieci uczuć", którą otrzymałam w ubiegłym tygodniu jest następna w kolejce do przeczytania, a ja chciałabym polecić "Szukając szczęścia". Nie ukrywam, że do tej powieści -jak magnez-przyciągnęła mnie wspaniała okładka i jeszcze lepszy tytuł. To poruszająca opowieść o kobiecie takiej jak Ty i ja, która wiodła szczęśliwe życie, miała kochającego męża, oczekiwali wspólnego dziecka. Co stało się dalej? Czy los sobie z nich zadrwił i wystawił ich na próbę? Czy wyszli z niej obronną ręką?
Książka porusza ważne i trudne tematy, które są częścią życia, obok których nie możemy przechodzić obojętnie. Wzbudza wiele emocji i refleksji bo tak często zapominamy, że zdrowie nasze i naszych dzieci jest najważniejsze.
Polecam z całego serca 

Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów. Będą tuliły mnie do poduszki zawsze wtedy, gdy będzie mi ciężko na sercu :)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

WARSZTATY TWÓRCZEGO PISANIA

Od września na comiesięcznych spotkaniach dzielę się swoją pasją pisania z chętnymi i otwartymi na wyzwania młodymi ludźmi z Gminy Baranów, którzy biorą udział w zajęciach warsztatowych mających na celu naukę twórczego myślenia i kreowania rzeczywistości oraz poprawnego wypowiadania się. 

Początkowo uczestnicy zajęć bogacili swoje słownictwo, ćwiczyli umiejętność wysławiania się i otwartego wyrażania myśli na forum grupy. Jak się okazało, nie sprawiło im to najmniejszego problemu, dlatego postanowiłam trochę skomplikować im życie i zaproponowałam zadanie twórcze, czyli pisanie wierszy. Początkowy entuzjazm szybko zmienił się w przerażenie, gdy uczestnicy dowiedzieli się, że będą losować wyrazy, które muszą umieścić w swoich utworach. Jak zawsze strach ma wielkie oczy i chyba nikt nie wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. Na szczęście uczestnicy nie uciekli, a kiedy ochłonęli, ze zdwojoną energią zabrali się do działania. Chyba zaskakiwaliśmy się wzajemnie, tworząc kolejne niebanalne skojarzenia i przelewając je na papier. 

Kiedy po godzinie pracy autorzy odczytali swoje wiersze, pojawiło się wzruszenie, a nawet łzy w oczach słuchaczy, co jest największą nagrodą dla każdego autora.

Poniżej teksty wyjątkowo wrażliwych młodych ludzi, którzy wierzą w słowo pisane i dostrzegają jego wartość.


środa, 22 listopada 2017

WYNIKI KONKURSU NA POLECAJKĘ

Właśnie minęły dwa lata odkąd istnieje mój blog. Piszę to o swoich osiągnięciach, ale i zmaganiach z trudnościami czy porażkami. Każde z napisanych zdań wymaga czasu i przemyślenia, dlatego cieszę się, że mimo wielu obowiązków udaje mi się regularnie pisać. Pomyślałam też, że warto to uczcić i ogłosiłam konkurs na "polecajkę" którejś z moich książek. 

Wasze wypowiedzi sprawiły mi mnóstwo radości i pozwoliły mi dowiedzieć się, które z książek polubiliście i dlaczego. Bardzo Wam za to dziękuję i widzę, że warto pytać... 


Najtrudniej jednak wybrać tę jedną jedyną wypowiedź. Przyznaję, że zabierałam się do tego trzy razy. Wreszcie udało mi się podjąć decyzję.

Oto tekst, który najbardziej przypadł mi do gustu, ponieważ doskonale charakteryzuje powieść i wskazuje jej największe atuty :)

      ~~~ POLECAJKA ~~~


Kamila Piątek Polecam "W sieci uczuć". Moja imienniczka i bohaterka tej książki, Kamila, to doświadczona przez los dziewczyna, która za wszelką cenę walczyła o swoje wartości życiowe, o swoje potrzeby i o swoją przyszłość ale... już nie zdołała zawalczyć o miłość. Jest to również zachwycająca historia o przyjaźni i jej niesamowitym wpływie na nasze życie. Warto bowiem mieć przy sobie drugą osobę i na dobre i na złe. Tą momentami humorystyczną historię, czyta się jednym tchem i myślę, że każdej kobiecie spodoba się jej treść 



        ~~~ * ~~~

Serdecznie gratuluję wygranej, a jest nią pierwsza część sagi "Małe tęsknoty" - "MARZENIA KALINY".



czwartek, 16 listopada 2017

DRUGIE URODZINY :)

Mój blog właśnie dzisiaj obchodzi swoje drugie urodziny, stąd ten post.

Na początku w ogóle nie sądziłam, że blog jest mi do czegoś potrzebny. Szczytem moich osiągnięć było założenia konta na Facebooku. Wcześniej uważałam, że jest mi ono do niczego niepotrzebne (teraz wiem, że to byłby największy błąd).

Nie miałam pojęcia, jak się prowadzi blog, co na nim pisać i jak to publikować, czyli sprawy techniczne. Tutaj z pomocą przyszła mi Krysia z Literackiego świata Cyrysi. Niemal poprowadziła mnie za rączkę, zdradzając wszystkie "tajniki" Bloggera, a że nie lubię być bezradna, to szybko zakasałam rękawy i zaczęłam działać. Później pomagała mi Klaudia z Nowych Horyzontów, która ma fantastyczny dar komponowania  pięknych grafik i nieraz podpowiadała mi, jak stworzyć coś wyjątkowego. Ostatnio pod tym względem bardzo mnie wspiera Hania z Nie oceniam po okładkach. Dziewczyny dziękuję Wam za poświęcony czas i zaangażowanie :)

Co do tematów, to również nie wiedziałam, o czym pisać, bo dopiero zaczynałam wydawać książki i nie miałam wielu materiałów. Trochę szłam na żywioł, czyli wrzucałam posty o tym, co dotyczyło książek, które aktualnie pisałam. Nie wiem, czy było to interesujące dla Czytelników, bo rzadko kiedy ktoś komentował, o czym bardzo marzyłam. To byłaby dla mnie wskazówka, czy zmierzam w dobrym kierunku. 

Z czasem zaczęłam dzielić się swoimi przemyśleniami i opiniami na temat przeczytanych przeze mnie książek. Teraz z perspektywy czasu wiem, że to był przełom w moim blogowaniu, bo mogłam się otworzyć, przełamać opory i zacząć wyrażać to, co myślę i czuję.

Po dwóch latach wiem, że...
1. lubię pisać krótkie, treściwe posty;
2. chcę pisać to, o czym sama chciałabym przeczytać u innego autora na blogu;
3. poszukuję inspiracji w komentarzach moich Czytelników;
4. marzę o tym, by Czytelnik do mnie wracał;
5. zrobię wszystko, by blog istniał jak najdłużej :)

piątek, 10 listopada 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: OCZEKIWANIA

Zazwyczaj w życiu jest tak, że jeśli czegoś mocno chcemy, to akurat wtedy nic nam się nie udaje. I co wtedy? Można użalać się nad sobą. Można obwiniać o to wszystkich dookoła nas. Można się obrazić, tylko kto na tym najbardziej straci? Pytanie nie jest podchwytliwe...

Dlatego zamiast leżeć i z nadzieją wypatrywać przyszłości, trzeba zacząć działać. Wyjść do ludzi i próbować coś zmieniać w naszym podejściu do rzeczywistości, o czym przekonała się moja tytułowa bohaterka powieści Marzenia Kaliny (opis książki - KLIK)

piątek, 3 listopada 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: POTRZEBA AKCEPTACJI

Każdy człowiek potrzebuje akceptacji, a już na pewno pragną jej nastolatkowie, którzy są w stanie bardzo wiele poświęcić, by ją zdobyć.

Dlaczego?

Tutaj powodów można wymieniać niemal bez końca: by nie być na uboczu, by nadążyć za grupą, by pokazać swoją pozycję, by się popisać przed innymi, by komuś dokopać, by udowodnić sobie i innym, że jest się najlepszym...

Wiadomo jednak, że nadzieje pokładane w nie tej osobie, co trzeba, mogą doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji i co wtedy?

Lena bohaterka powieści Marzenia Kaliny przekonała się o tym na własnej skórze... 


piątek, 27 października 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: WSPOMNIENIA

Czym są wspomnienia? 

Pewnie dla każdego z nas czymś ważnym, czymś, co buduje naszą osobowość, sprawia, że nabieramy doświadczenia i próbujemy nie popełniać tych samych błędów, choć czasem jest to wyjątkowo trudne. 

zapewne każdy z nas ma wspomnienia, które najchętniej zakopałby gdzieś głęboko i nigdy do nich nie wracał. Walcząc z demonami przeszłości, niestety często zapominamy o teraźniejszości...

Elżbieta, bohaterka Marzeń Kaliny, tak bardzo była pochłonięta wydarzeniami z przeszłości, że nie zdążyła pomyśleć o tym, co tu i teraz... (fragment - KLIK)


czwartek, 26 października 2017

"MARZENIA KALINY" - O LENIE

 ROZDZIAŁ VI (fragment, s.247)


Kilka manekinów prezentowało jednoczęściowe kostiumy kąpielowe. Lena z zainteresowaniem popatrzyła na ich ceny i zrozumiała, dlaczego jej ówcześni opiekunowie tak bardzo się na nią wówczas wściekali.
– Może ten byłby dobry? – zaproponował Adam.
– Jakiego rozmiaru potrzebujesz? – zapytała ekspedientka, która wyglądała, jakby od dawna powinna być na emeryturze.
– Nie wiem – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
– Spróbujmy z rozmiarem „S” – włączył się Adam.
– Tata pewnie ma rację. – Kobieta podała jej kostium. – Ale gdyby był za duży, to mamy ten sam model w rozmiarze „XS”. (...)
– Pasuje? – usłyszała głos kobiety. – Podać mniejszy?
– Wszystko w porządku. Zaraz wychodzę.
– Zapakować? – spytała kobieta, składając kostium.
– Nie, zaraz i tak będzie potrzebny – odezwał się Adam, wyjmując portfel. – Ile płacę?
– Klapki też doliczyć? – Ekspedientka kuła żelazo, póki gorące.
– Oczywiście – Adam położył na kontuarze dwa banknoty stuzłotowe.
– Bardzo proszę – odparła kobieta, wydając kilka monet reszty.
– Udanej zabawy. To pewnie prezent na Dzień Dziecka?
Grymas na twarzy Adam był oczywisty. Zamiast odpowiadać, wziął za rękę Lenę, która zdobyła się na głupkowaty uśmiech, i obydwoje wyszli na zewnątrz.
– Co za babsztyl – zdenerwował się, idąc w stronę kasy biletowej. – Jaka wścibska ropucha.

piątek, 20 października 2017

W LABIRYNCIE PYTAŃ - "MARZENIA KALINY"



Miałam plan, by układać konkursy dotyczące moich książek w kolejności ich wydania, ale okazało się, że Czytelnicy chcieli dowiedzieć się czegoś o tej powieści, która za chwilę ukaże się na rynku. Nie było rady :) Zmieniłam zamysł i oto 3 pytania, które wybrałam spośród tych, jakie pojawiły się pod postem konkursowym W LABIRYNCIE PYTAŃ. Oczywiście wszystkie były interesujące, ale musiałam wybrać...



Nagrody w postaci zakładek trafiają do autorek pytań, na które odpowiedziałam. 

Gratuluję i bardzo cieszę się, że padły tak ciekawe pytania, na które postaram się odpowiedzieć.





AGNIESZKA AGI MIL: Co zainspirowało Panią do napisania tej powieści?
Za każdym razem, kiedy siadam do pisania, chcę pokazać Czytelnikowi całkowicie nową historię w zupełnie innej odsłonie. Tym razem opisuję przygody dotyczące aż trzech głównych bohaterek, które nie znają się, a ich światy nie przenikają się. Bohaterki są w różnym wieku, zatem i ich problemy są zupełnie inne. Pojawia się nastolatka, która nie wierzy w siebie, jest samotna, choć tak bardzo potrzebuje miłości. Jest młoda, energiczna mężatka, która kocha swoją pracę, ale w pewnym momencie przestaje jej to wystarczać. Trzecia postać jest kobietą dojrzałą, dla której przeszłość wciąż pozostawia wiele niewiadomych...

JOANNA SZUSTAK: Czy Kalina ma coś wspólnego ze mną? Imię nawiązuje do nazwy rośliny, czyżby tak jak ja, była miłośniczką roślin?
Kalina mieszka w Warszawie, na dużym osiedlu i nie ma pięknego ogrodu z kwiatami, ale uwielbia przyrodę, dlatego często zagląda do pobliskiego parku, gdzie oprócz drzew, dostrzega kolorowe kwiaty, a głośno krzyczące kaczki, które są ozdobą niewielkiej sadzawki, karmi chlebem i rozmyśla nad własnymi marzeniami.

KINGA SALAMON: Dlaczego akurat imię Kalina? Dosyć intrygujące i oryginalne imię...
Wszystkie moje bohaterki mają w imieniu literę "l". Nie wiem, skąd się to wzięło. To chyba taka moja fanaberia, ale przy trzeciej książce zorientowałam się, że to ich, a zarazem moja cecha wspólna i tak już zostało. Oprócz Kaliny w tej serii pojawia się Lena i Elżbieta, i jak widać w każdym przypadku jest litera "l". 

niedziela, 15 października 2017

PRZYJAŹŃ Z BOHATERKĄ?

Dzisiaj postanowiłam napisać o tym, kim są dla mnie moi bohaterowie. Pewnie nie powiem nic odkrywczego, ale uważam ich za osoby w pewnym stopniu bliskie mi. Dlaczego? To proste...

Każda z moich bohaterek jest sumą moich własnych przeżyć, myśli, emocji, dlatego każda z nich jest mi bliska. Moje postaci mają wyraziste charaktery, twardo stąpają po ziemi i podejmują trudne decyzje. Takich ludzi podziwiam,  więc myślę, że nie miałabym problemu, aby z kimś takim zaprzyjaźnić się. W pewnym stopniu podziwiam każdą z nich...

Kiedy zaczynam pisać, w zasadzie cały czas towarzyszą mi moi bohaterowie. Czasem śmieję się, że to z nimi zasypiam i z ich obrazem przed oczyma budzę się. Ale nie myślcie, że nie potrafię skupić się na niczym innym ;)  Chodzi mi o to, że każdą wolną chwile poświęcam na dopracowanie szczegółów ich osobowości, tak by stali się wiarygodni dla Czytelnika.

poniedziałek, 9 października 2017

KRASIŃSKA W TOWARZYSTWIE MUSSO I GEORGE

Niedawno pisałam o podobieństwach okładek (klik). Najwidoczniej temat nie został wyczerpany, bo pojawiła się kolejna, na której znalazła się ta sam modelka. Dziewczyna rzeczywiście piękna, zatem nic dziwnego, że przyciągnęła wzrok wielu grafików odpowiedzialnych za tworzenie okładki. 

Wprawdzie wolałabym, żeby moja okładka była jak najbardziej oryginalna i Czytelnikowi kojarzyła się właśnie z moją twórczością, ale cóż mogę na to poradzić...

Wszystkie trzy są piękne, ale dla mnie to własnie "W sieci uczuć" jest wyjątkowa ;)


Za czujność i przesłanie zdjęcia dziękuję blogerce z NIE OCENIAM PO OKŁADKACH :)

piątek, 6 października 2017

COŚ O MNIE...

Właśnie zakończył się konkurs na blogu Nietypowe recenzje i jako, że dotyczył on moich książek, to organizatorka poprosiła, bym też coś napisała. Cóż było robić? Musiałam działać ;)

Wybrałam dwa zadania:

1. ZOSTAW WIADOMOŚĆ:

Jestem sumą myśli, przeżyć i emocji…

2. WYŚLIJ WIDOKÓWKĘ:

Kiedy rankiem otwieram oczy, budzi mnie świergot ptaków albo bitwa kawek na dachu mojego domu. Wtedy myślę, że to najlepsze miejsce, jakie mogłam wybrać do zamieszkania. Spokój, zapach łąki i cichy szelest liści. Leniwy poranek mógłby trwać w nieskończoność, jednak obowiązki wzywają…

Wyglądam przez okno i widzę łąkę falującą czerwienią. Od razu chce się żyć. Zasiadam na tarasie z filiżanką gorącej kawy i zaczynam się zastanawiać, czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia. Chyba mogłabym tak trwać w nieskończoność…

Czasem trochę mnie drażni brak chodnika czy tylko jeden sklep w najbliższej okolicy, ale co tam, cisza jest bezcenna…

Niestety już niedługo koniec tej sielanki, bo tuż za oknem mam mieć… lotnisko!

środa, 4 października 2017

SMAKI I ZAPACHY W KONKURSIE LITERACKIM



Niedawno na blogu Nietypowe recenzje odbył się konkurs "Poznajmy się". 

Uczestnicy mieli do wyboru dwa spośród pięciu zadań literackich. Mało jest tak twórczych konkursów, dlatego serdecznie dziękuję wszystkim za udział, a nagrodzone prace chcę zaprezentować na blogu. Gratuluję zwyciężczyniom i podziwiam talent pisarski :) Niewiele osób potrafi tak pięknie pisać o uczuciach, zapachu i smaku...


1. MAŁGORZATA
Z PAMIĘTNIKA BEATY:  
  
Na wczorajszy wieczór miałam zaplanowaną randkę z Pawłem. Jak zwykle nie mogłam się doczekać. Wystrojona w seksowną, jedwabną sukienkę zapalałam właśnie świece, aby stworzyć nastrój, gdy usłyszałam dzwonek. Uśmiechnęłam się radośnie i pobiegłam do drzwi.

Kiedy je otworzyłam, zamarłam ze zdumienia. Nie mogłam uwierzyć, że to Paweł. Zawsze przychodził do mnie ubrany w obcisłe czarne dżinsy i koszulę w jakimś intensywnym kolorze. Wyglądał w nich tak obłędnie, że serce od razu zaczynało mi bić przyśpieszonym rytmem.

Teraz jednak, gdy patrzyłam na stojącego przed drzwiami obdartusa, miałam wrażenie, że śnię. Jego szare, drelichowe spodnie i kraciasta koszula przedstawiały tragiczny widok: brudne, uwalane w błocie... Niewiele lepiej prezentowała się zadrapana twarz. A jednak nie ulegało wątpliwości, że to Paweł.

- O Boże, co się stało? - zapytałam zdławionym głosem. - Miałeś wypadek?
- Tak, spadłem z roweru - wyjaśnił.
Zaprowadziłam go do pokoju i poszłam do łazienki po apteczkę. Nadal nie mogłam pojąć, jak doszło do tego, że jechał do mnie rowerem i do tego w takim nietypowym stroju. To do niego w ogóle nie pasowało!
- Zepsuł ci się samochód? - zapytałam.
Paweł wyglądał na zakłopotanego.
- Staram się nie używać pojazdów mechanicznych, ponieważ zwiększają emisję dwutlenku węgla - wyjaśnił.
- Co...?
- Jestem ekologiem. Zawsze przyjeżdżam do ciebie rowerem, a potem zostawiam go na parkingu przy tej kawiarni naprzeciwko i przebieram się w toalecie. Dzisiaj nie dałem rady...

Nie mogłam uwierzyć. Wprawdzie znam Pawła dopiero od dwóch tygodni i nigdy nie pytałam go, czym się zajmuje, ale zawsze wyobrażałam sobie, że robi coś ambitnego i świetnie zarabia. Tymczasem okazało się, że on jest nudnym ekologiem! W dodatku nosi beznadziejne ciuchy i jeździ rowerem!

Przez cały wieczór nie mogłam ukryć rozczarowania. Paweł też chyba stracił nastrój, nie wiem tylko, czy na skutek wypadku, czy mojej reakcji. W każdym razie romantyczny nastrój diabli wzięli!
                                                                                                

LIST :

Szanowna Pani Aneto,

Słyszałem, że jest Pani prawdziwym ekspertem w dziedzinie spraw uczuciowych, dlatego pozwalam sobie zwrócić się  do Pani z prośbą o radę.

Dwa tygodnie temu poznałem wspaniałą dziewczynę. Podobała mi się tak bardzo, że postanowiłem ukryć przed nią prawdę na swój temat. Wynikało to z moich wcześniejszych doświadczeń. Ilekroć przyznawałem się dziewczynom, że jestem ekologiem, nie mam prawa jazdy i zajmuję się ochroną ginących gatunków ptaków, patrzyły na mnie z lekceważeniem i szybko traciły zainteresowanie bliższą znajomością. Dlatego tym razem nic o sobie nie mówiłem. Co więcej, podtrzymywałem złudzenia Beaty, która chyba wyobrażała sobie, że pracuję w korporacji i świetnie zarabiam. Niestety wczoraj prawda przypadkowo wyszła na jaw. Rzecz jasna moja dziewczyna nie kryła rozczarowania. To chyba oznacza koniec naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nie wiem już, co robić dalej. Nie chcę nikogo oszukiwać, lecz powiedzenie prawdy zniechęca do mnie dziewczyny. Czy naprawdę idealista nie ma w dzisiejszych czasach szansy na miłość? Czy mężczyzna jest oceniany tylko na podstawie stanowiska i zawartości portfela? Czy trzeba kłamać, aby wzbudzić czyjeś zainteresowanie?

Jest Pani moją ostatnią nadzieją. Proszę mi doradzić, co mam robić, gdy następnym razem się zakocham. Będę ogromnie wdzięczny za pomoc.
  Z poważaniem,
  Paweł Bartczak

2. ALEKSANDRA
ZOSTAW WIADOMOŚĆ:

Moja wiadomość, mam nadzieję, skłoniłaby do refleksji nad istotą życia i brzmiałaby tak:
Kto serca nie używa, umiera.

ZAPAKUJ SMAKI I ZAPACHY:

Jest wiele zapachów i smaków, które chciałabym Pani opisać. To zupełnie jak z tym powiedzeniem, pokaż mi swoje buty/ dłonie/ książki, a powiem ci, kim jesteś. Moim zdaniem ta reguła ma także zastosowanie do tego, co człowiek najbardziej upodobał sobie w jedzeniu. Wbrew pozorom nasze nawyki żywieniowe mogą wiele powiedzieć o nas samych, o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

I tak pragnę opowiedzieć Pani o moim pierwszym samodzielnym wypieku, pierwszym zmodyfikowanym przepisie i nowej domowej tradycji, bowiem odkąd pierwszy raz upiekłam te babeczki, moja rodzina, znajomi i sąsiedzi się w nich zakochali. Są to idealne „polepszacze humoru”, małe słodkie grzeszki, które umilają chwile spędzane w gronie najbliższych. Często bywają słodkim dodatkiem do prezentów lub same je stanowią zarówno, gdy jest okazja, i gdy jej akurat brak.

Piecze się je maksymalnie 25 minut (a przygotowuje może 15), ale już podczas ich robienia w cały domu unosi się intensywny zapach kakao i mlecznej czekolady. Są obłe i puszyste. I bardzooo czekoladowe. Zawsze pięknie wyrastają i kuszą swoim kształtem. Najpiękniej prezentują się w kolorowych papilotkach i lukrowej otoczce obsypanej błyszczącymi perełkami, mini groszkami czekoladowymi czy owocową posypką. Moje słowa może Pani skonfrontować ze zdjęciem, które załączam :)

Kiedyś moja koleżanka, która wpadła do mnie akurat w dzień pieczenia tych babeczek, zanim jeszcze ich spróbowała, stwierdziła, że ich zapach to odzwierciedlenie prawdziwego domu i miłości. Że one same pachną jak miłość :) To był chyba największy komplement, jaki zdarzyło mi się usłyszeć na temat moich kulinarnych podbojów. Ale jak tak się zastanowić, że rzeczywiście w tej intensywnej, czekoladowej woni babeczek można wyczuć nieśmiałe nuty serdeczności i radości, a może i miłości. Przecież piekę je nie dla siebie, ale dla radości bliskich mi osób. Jedzone w samotności nie smakują już tak dobrze a sprawdzałam to!

niedziela, 1 października 2017

G. GARGAŚ W MIŁOSNYM RYTMIE...

To chyba ostatnia recenzja video nagrana w tak sprzyjających warunkach pogodowych. Rzeczywiście trochę to trwało, zanim film o książce Gabrieli Gargaś pt.: Trudna miłość został zmontowany (nastolatkowie (montażyści) bywają kapryśni i zapominają o obietnicach złożonych biednej, utyranej matce ;) ). 

Póki co za oknem zimno, szaro i ponuro, więc mój videocast (chyba dobrze go określiłam) świetnie nadaje się do tego, by przypomnieć sobie minione lato, ciepło promieni słonecznych prześlizgujących się po naszych ciałach, zapach wiatru i elektryzujący szum liści...

Rozmarzyłam się, ale przy takiej scenerii nie mogło być inaczej :) 

Tradycyjnie czekam na wasze komentarze :)



wtorek, 26 września 2017

KRASIŃSKA KONTRA MUSSO?

Ostatnio na łamach Facebooka dyskutowaliśmy o tym, która z okładek moich książek podoba się Wam najbardziej. Zdania były podzielone i bardzo dobrze, bo dzięki temu właśnie każdy może zaleźć coś dla siebie. 


Jeżeli miałabym mówić o statystyce, to najwięcej osób wymieniło powieść "Szukając szczęścia". Rzeczywiście okładka jest w pewnym sensie oryginalna, ale przede wszystkim optymistyczna i przyjemna dla oka.

Ale niespodziewanie pojawiła się nowa informacja, jakoby okładka "W sieci uczuć" nawiązywała do okładki książki Musso "Uratuj mnie".


Nie trzeba być ekspertem, by stwierdzić, że na obydwu okładkach siedzi ta sama modelka. Zmieniło się jedynie tło i odrobinę poza dziewczyny. Tu nieskromnie zauważę, że na mojej okładce siedzi bardziej elegancko :)

Co poczułam, gdy się dowiedziałam o podobieństwie okładek? Chyba niedowierzanie i dziwną bliskość z autorem, którego twórczości dotychczas nie udało mi się poznać, choć słyszałam o niej wiele dobrego. To mnie na pewno zmotywuje do sięgnięcia po którąś z jego powieści. Ale okazuje się, że jest coś jeszcze, co nas łączy - zawód ;) Obydwoje jesteśmy nauczycielami :) Zbieg okoliczności?

niedziela, 24 września 2017

FRAGMENT "MARZEŃ KALINY"

Rozdział I 

KALINA 

Bezkresne, smoliste niebo zdawało się mocno na nią napierać, skutecznie ograniczając jej przestrzeń. Bezkształtne, ciężkie chmury kłębiły się wokół niby wygłodniałe sępy, w każdej chwili gotowe do ataku. Przesycone potem powietrze zdawało się zaciskać swe amorficzne palce wokół jej gładkiej szyi, na której gołym okiem można było dostrzec przyśpieszony puls. Dziesiątki, setki, tysiące dłoni falowało wokół jej ciała targanego strachem, skupiając się wokół miejsca, które kurczowo starała się osłonić nagimi ramionami. Usiłowała przypomnieć sobie dotyk tych dłoni i miała wrażenie, że każdą z nich już kiedyś spotkała. 

Skuliła się tak mocno na łóżku, że czuła przeszywający ból mięśni, które protestowały, broniąc się przed naciskiem. Nie miało to dla niej znaczenia. Widziała, że jest jedyną osobą, która jest w stanie ochronić swój największy skarb. Jeszcze mocniej podkurczyła nogi, brodą dotykając kolan. Słony pot spływał stróżkami po jej gładkiej twarzy i wsiąkał w cienką, bawełnianą koszulę nocną, pozostawiając na niej mokre plamy, tworzące swoistą mozaikę. Chciała się ukryć pod kocem przed napastliwym dotykiem dłoni, ale nie wyczuwała go wokół siebie, dlatego miotała się po łóżku jak ryba nagle wyjęta z wody przez rybaka, który jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji, czy ocali jej życie. 

Nagle poczuła lekkie szarpnięcie. Nie miała siły się dłużej bronić. Bezwolnie się poddała, czekając na kolejny impuls. Wtedy w oddali usłyszała głos: 

– Kalina, Kalina. Obudź się. Musisz otworzyć oczy. 

Niechętnie podniosła ociężałą powiekę. Półmrok rozjaśniał wątły strumień światła, sączącego się z lampki stojącej na stoliku nocnym tuż obok łóżka. Nieprzytomnym wzrokiem rozejrzała się wokół. Poznawała niedawno urządzoną sypialnię; postawiła na minimalizm i nie pozwoliła Kamilowi wnieść tu niczego oprócz wygodnego łóżka, dużej, zasłaniającej całą boczną ścianę szafy w kolorze śmietankowym oraz dwóch niepozornych szafek nocnych. Na nic zdały się głośne protesty mężczyzny, gdy twierdził, że nie ma gdzie ustawić swojego rowerka stacjonarnego, z którym najchętniej by się nie rozstawał. Kalina zdecydowanie zamknęła drzwi do sypialni, a sprzęt do ćwiczeń ostatecznie wylądował na balkonie. 

W  wiszącym naprzeciw łóżka lustrze dostrzegła swoje odbicie. Krótkie blond włosy były posklejane. Przyśpieszony oddech tłumaczył rumieńce pojawiające się na policzkach. Przesiąknięta potem koszula nocna przykleiła się do ciała, podkreślając chudość trzydziestodwuletniego ciała. Przenikliwe i rozbiegane piwne oczy błyszczały w napięciu. 

– Boże, jak się wystraszyłam – zaczęła, wyraźnie wyczerpana, przecierając twarz chusteczką higieniczną, która leżała na stoliku. – Dobrze, że to tylko sen. 

– Kolejny w tym tygodniu – stwierdził Kamil i wstał, żeby wyjąć z szafy świeżą piżamę. – Musisz się uspokoić, bo nerwy mogą ci jedynie zaszkodzić. 

– Boisz się, że zabraknie mi piżam? – zażartowała, choć wcale nie było jej do śmiechu. – Myślisz, że to takie proste zapanować nad snami? Jeśli wiesz, jak to zrobić, to mi powiedz, bo jak widzisz, sama tego nie potrafię. 

– Przestań się przejmować, inaczej zwariujesz, a już na pewno niczego nie przyśpieszysz ani w niczym to nie pomoże – tłumaczył, pomagając jej się przebrać. 

– Wiem, ale nie potrafię zapomnieć o swoich emocjami. – Zapięła guzki od piżamy. – Tak bardzo chciałabym już wiedzieć… 

***

piątek, 22 września 2017

PIĄTEK Z CYTATEM: DECYZJE

Często jest nam trudno na coś się zdecydować. Miotamy się, szukając najlepszego wyjścia. Pukamy do kolejnych drzwi w poszukiwaniu nowych wyzwań i innych emocji. Czasem w tych poszukiwaniach zatracamy się, zapominając o tym, co najważniejsze, o tym co było nadrzędnym celem. 

A gdy przychodzi refleksja, jest już za późno na zmiany... Dlatego czasem po prostu trzeba odpuścić, by zacząć naprawdę żyć.



niedziela, 17 września 2017

KIM JEST KALINA?

Kalina Majchrzak to główna bohaterka powieści Marzenia Kaliny - młoda mężatka, która uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego. Kalina marzy o byciu matką, zaś los odma iw jej tego przywileju. Z miesiąca na miesiąc ogarnia ją coraz większa rozpacz. Kolejne wizyty u specjalistów potwierdzają jej obawy. Nie zdoła w naturalny sposób zajść w ciążę. Kolejne zabiegi inseminacji nie dają oczekiwanych rezultatów. Wreszcie wraz z mężem decydują się na zabieg in vitro. Kalina w emocjach oczekuje na wyniki trzeciego zabiegu. Dzięki wsparciu męża nie poddaje się nawet wówczas, gdy jest przekonana, że próba zapłodnienia znowu się nie powiodła. Wreszcie nadchodzi dzień kontroli w przychodni lekarskiej…

Lena Skibińska jest nastolatką poturbowaną emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe w obcym środowisku. Nie potrafi odnaleźć się wśród nastolatków podobnie jak ona uczęszczających do gimnazjum. Czuje się gorsza od nich i w taki sposób jest traktowana przez innych, nawet przez dyrektora szkoły czy pedagoga. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność. Dziewczyna nie dostrzega czyhającego na nią niebezpieczeństwa, wchodząc coraz głębiej w związek bez przyszłości…

Elżbieta Kos jest dojrzałą pięćdziesięcioletnią kobietą. W młodości studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, tam też spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcjonować, doprowadzając ją do próby targnięcia się na własne życie,  dlatego od kilku lat jest pod opieką psychologa i stara się uporządkować swoje życie wewnętrzne. Zrezygnowała z pracy zawodowej i oddała się swojej pasji, jaką jest malarstwo. Radość czerpie z pracy w plenerze, gdzie może obserwować różnych ludzi, choć główną inspiracją dla obrazów są jej przeżycia i emocje, które usiłuje przelać na płótno. Kiedy już sądzi, że jest w stanie zapanować nad własnym życiem, jej spokój mąci pojawianie się Tadeusza, który wygłasza referat na temat miłości i jej znaczenia w życiu człowieka, jednocześnie przyznając się do tego, że sam nigdy nikogo nie kochał. To stwierdzenie staje się iskrą zapalną…



Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich losy…

niedziela, 10 września 2017

W LABIRYNCIE PYTAŃ - "FINEZJA UCZUĆ"



Przemyślenia w czasie urlopu zaowocowały stworzeniem nowego cyklu zatytułowanego: W LABIRYNCIE PYTAŃ. Konkurs, a w zasadzie zabawa odbywała się na mojej stronie na Facebooku. Przez trzy dni mogliście zadawać pytania związane z moją pierwszą powieścią pt.: Finezja uczuć. Okazuje się, że lubicie wyzwania i nie boicie się pytać, co mnie bardzo ucieszyło :)








Dziękuję za wszystkie pytania. Dzisiaj wyłoniłam trzy, na które zaraz odpowiem, a autorów nagrodzę zestawem zakładek. Gratuluję serdecznie :)







IZA BELA: Skąd pomysł na treść?
Pomysł opisania historii miłości księdza i mężatki zrodził się dość spontanicznie. Wiele takich historii znałam z opowiadań innych osób, dlatego łatwo było mi wymyślać i wplatać kolejne wydarzenia tak, aby całość była ciekawa i oddawała emocje ludzi, których miłość zaskoczyła, wywracając ich dotychczasowe życie. 

MAŁGORZATA ROLLA: Dlaczego taki tytuł, a nie inny?
Tytuł pierwotnie brzmiał Zhańbiona i wydawał mi się wymowny i jednoznaczny. Na etapie redakcji tekstu zaproponowano mi zmianę. Zaczęłam się zastanawiać, ale nagle dostałam zaćmienia umysłu. Tak bardzo byłam zafiksowana na ten tytuł, że nie potrafiłam się od niego oderwać. Z pomocą przyszła mi koleżanka, która od pierwszej napisanej przeze mnie strony wszystko wnikliwie czytała, dając mi cenne wskazówki. I tak to Ania zasugerowała mi tytuł Finezja uczuć, który przypadł mi do gustu.

ELCIA BIENIEK: Czy ta finezja kluczy w labiryncie?
Finezja, rozumiana przeze mnie jako główna bohaterka, rzeczywiście kluczy w labiryncie życia i w pewnym momencie musi wybrać którąś z dróg. Ma świadomość, że doszła do muru i nie może dłużej czekać. Alicja ma świadomość, że każda z podjętych przez nią decyzji zrani kogoś z jej bliskich. Miota się zatem, usiłując znaleźć rozwiązanie, które będzie najmniej bolesne. Nie jest to jednak łatwe. Jeśli zatem lubicie być tarmoszeni emocjonalnie, to jest to powieść dla Was :)