Dzisiaj proponuję przeczytanie dość zabawnego fragmentu powieści "Wiosna w Ciechocinku" o tym, jak doświadczona kuracjuszka poucza Ilonę, dla której pobyt w sanatorium jest czymś zupełnie nowym i nie do końca rozumie ideę takich wyjazdów. "– Władek zaprosił nas na tańce – obwieściła Agnieszka, kiedy wracały z kolacji. – A czy ty przypadkiem nie byłaś w kinie z Andrzejem? – Ilona spojrzała na towarzyszkę spod przyciemnionych tuszem rzęs, bo chociaż podczas pakowania kosmetyczki na wyjazd nie chciała zabrać żadnych kolorowych kosmetyków, to ostatecznie włożyła maskarę i błyszczyk. Teraz, widząc ilość makijażu nakładanego co rano przez współlokatorkę, uznała, że nie może wyglądać jak bida z nędzą i powinna równać do zadbanej seniorki. – I cóż w tym złego? – Agnieszka prychnęła, zaskoczona. – Władzio lepiej tańczy i ma tyle niespożytej energii, że za każdym razem schodzę z parkietu jak dętka. Dlatego zaproponowałam, że pójdziemy we dwie i wtedy go obtańcujemy. – W...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje